poniedziałek Beata nie mogła spotkać się ze mną, a samej nie chciało mi się biegać. Miałam trochę pracy, trzeba było nadgonić z papierkowa robotą, wysłać do wspólniczki moja część pracy itd.
Byłam zajęta, a mimo to, co jakiś czas powracałam myślami do Beaty. Tak bardzo chciałam zadzwonić. Bałam się jednak, że nie wytrzymamy i zaczniemy rozmawiać o rzeczach, o których nie było bezpiecznie rozmawiać przy jej szpiegującym, podejrzliwym mężu.
Nie wytrzymałam i zadzwoniłam wieczorem. Oczywiście odebrał jej maż. Chwile porozmawiałam z nim. Przyznam, w rozmowie jest czarujący. Potem poprosiłam o przekazanie słuchawki żonie, bym mogła umówić się z nią na wtorek, na jogging. Zażartował, że ostatnio dużo czasu spędzamy biegając. Zaproponowałam, by się do nas przyłączył. Grzecznie podziękował twierdząc słusznie, że nie dotrzymałby nam kroku. Zaprosiłam go wobec tego, by po bieganiu przyjechał odebrać żonę a przy okazji napił się dobrej kawy. Zgodził się. Niebezpiecznie igrałam z losem. Z drugiej strony uspokoiło to jego podejrzliwość, że może Beata zamiast zemną spotyka się z kimś a wspólne bieganie jest tylko przykrywką. Dobrze, że wychowany w tradycyjnym poczuciu wartości nawet nie pomyślał, że dwie kobiety, żony, może łączyć intymny stosunek.
Przyjechałam po Beatę o dziesiątej. Karol miał wpaść w południe. Bieganie zostało zredukowane do wbiegnięcia z garaży na piętro do sypialni. Miałyśmy tylko niecała godzinę.
Beata zaskoczył mnie. Myślałam, że minie nieco czasu zanim odważy się na seks oralny względem kobiety. Gdy wbiegłyśmy do sypialni padłyśmy na łóżko w ubraniach do joggingu. Chwile turlałyśmy się po pościeli całując, a potem zaczęłyśmy się rozbierać. Leżąc na boku ssałam jej język. Dłońmi nawzajem pieściłyśmy się pomiędzy udami. Wyjątkowo szybko zrobiło mi się dobrze. Beata przewróciła mnie na plecy i całując po całym ciele zsunęła się pomiędzy moje rozchylone uda. Mimo, że po raz pierwszy całowała tak kobietę, jej język i usta sprawiły mi ogromną przyjemność.
By pokazać jej różne aspekty kobiecych figli przewróciłam ją na brzuszek. Siedząc obok niej, twarzą do nóg, zaczęłam masować jej ciało, całować je i delikatnie pobudzać ja dłońmi. Gdy zaczęła mruczeć pochyliłam się nad jej pośladkami. Dłońmi rozchyliłam uda i pocałowałam ja głęboko prosto pomiędzy rozchylone wargi. Wspaniale reagowała na pieszczoty. Kiedy wsuwałam w nią głęboko język prężyła się. Jęczała, gdy suwałam nim od pochwy ku łechtaczce, by wybuchnąć, gdy zaczęłam języczkiem muskać jej ukryta pod uroczym fałdkiem skóry łechtaczkę.
Szkoda, że nie miałyśmy czasu by poleżeć po wszystkim w łóżku tuląc się i głaszcząc po plecach.
Po błyskawicznym prysznicu przebrałyśmy się w zmienne rzeczy. Beata zmoczyła swój strój lekko wodą i zmięty w kolkę wrzuciła do torby z butami do biegania.
Karol był punktualny. Po przywitaniu powiedział, że wysiłek nam służy. Fakt wyglądałyśmy, z rumięcami jakbyśmy właśnie wróciły z długiego joggingu. Korzystając z okazji pokazałam mu nasza siłownię. Obszerne pomieszczenie w podpiwniczeniu wyłożone z dwóch stron lustrami. Komplet ciężarków i sztang Roberta. Ławeczka do wyciskania ciężarów, mój atlas, bieżnię i rowerek. Zapytał się, czemu biegam na dworze zamiast na bieżni. Śmiejąc się odparłam, że to nie to samo.
Przy kawie rozmawialiśmy jak starzy przyjaciele. Kiedy wrócił temat pracy w domu, żeby przekonać go, że to nie hobby a prawdziwa praca pokazałam mu pracownię. Spodziewał się pewnie biurka wciśniętego w kąt. Zobaczył obszerny, jasny pokój z ogromnym biurkiem, na którym stały dwa duże, panoramiczne monitory podpięte do dwuprocesorowego G5, tablet, ploter, deskę kreślarską, laptop i serwer plików. Myślę, że zrobiło to na nim odpowiednie wrażenie. Pracownia nie wyglądała jak miejsce do uprawiania hobby czy szperania po Internecie. Sporo zainwestowałam w nią, jednak było warto. Przyznam się bez bicia, że do dziś, mimo prawie dwóch lat zabawy z różnymi okienkami Mac’a nie jestem w stanie sama sobie ze wszystkim poradzić, gdy coś się popsuje, lub trzeba wprowadzić jakieś zmiany w systemie. Od tego mam Roberta. Mi wystarcza wiedza na temat potrzebnych do pracy programów. Jak zwykle na facetach komputery, monitory i mrugające na całej elektronice światełka zrobiły wrażenie.
Dla mnie najważniejsze było to, że Karol nie miał nic przeciwko moim spotkaniom z Beatą. Wspólnemu bieganiu, ćwiczeniom u mnie w siłowni, czy temu, że od czasu do czasu wypijemy razem u niej kawę. Nasz mały kobiecy romans zapowiadał się coraz lepiej. Jutro miałyśmy spotkać się u niej! Patrząc na Karola miałam na plecach ciarki myśląc, że za nieco więcej niż dwadzieścia cztery godziny, będę kochać się z jego żoną w jego sypialni. Miałam prawdziwą perwersyjna przyjemność myśląc o tym.

