![]()
I Ty możesz zostać autorem!!!
Czytaj Dalej »
Libertinus Wzywa!!!
16 marca, 2011 przez Agnieszka

ym razem mąż poprosił o spłatę długo prawie natychmiast.
Wczoraj byliśmy we Wrocławiu, u rodziców. Zostawiliśmy im na parę dni dzieci, jednak wcale nie dlatego, że mam mieć bardzo napięty terminarz spotkań w pracy. To tylko wymówka. Prawda jest taka, że Robert oddał mnie na służbę. Do czwartku jestem wyłączną własnością innego mężczyzny. O dwunastej przyjedzie po mnie mój nowy Pan, by zabrać mnie gdzieś pod Ostrów Mazowiecki. Prawie nie znam tego mężczyzny. Spotkałam go tylko parę razy i tylko kilkukrotnie zamieniliśmy ze sobą zdawkowe uprzejmości. Nawet nie wiedziałam, że łączy go z Robertem coś więcej niż interesy.
Jestem odrobinę przestraszona, lekko zaniepokojona i bardzo podniecona. To nie będzie mój pierwszy raz, lecz i tak czuję się jakbym za chwilę miała zostać rozdziewiczona.
Mam zabrać ze sobą tylko to, co mam na sobie. Najtrudniej mi było przekonać wspólniczkę że wyjeżdżam i nie będę odbierać żadnych telefonów. Oba telefony, w tym służbowy, zostawiam wyłączone. Napisałam Jackowi, że wyjeżdżam na wieś do rodziny i że po moim powrocie spędzimy weekend na Mazurach.
Jak Głodny Wilczek
27 sierpnia, 2011 przez Agnieszka

czoraj spotkałam się z Jackiem.
Nasza pierwsza po wakacyjnym rozstaniu randka była bardzo krótka. Nie mogłam, a z drugiej strony z pewnych powodów nie chciałam spotkać się z nim tuż po powrocie. Musiał odczekać kilka dni zanim zgodziłam się na schadzkę. Początkowo planowałam niespodziankę – trójkąt z Kasią, jednak jej wyjazd pokrzyżował moje zamiary. Zaproponowałam mu wspólny wieczór w poniedziałek, lub wtorek jednak wybłagał byśmy spotkali się wcześniej. Ze względu na obowiązki mogłam mu ofiarować jedynie godzinną schadzkę.
Zapomniałam już jak to jest być z wygłodniałym, młodym mężczyzną! Mimo własnych planów i szczerej chęci wprowadzenia ich w życie wszystko potoczyło się zupełnie nie tak jak planowałam. Nie było romantycznej kąpieli we dwoje z lampką wina ani czułych słówek w pościeli. Dałam się porwać jego entuzjazmowi i pożądaniu, odkładając to co dla niego zaplanowałam na inną okazję. Prawdę mówiąc nie miałam innego wyboru, gdyż od chwili gdy otwarłam przed nim drzwi aż do momentu gdy braliśmy po wszystkim wspólny prysznic nie dał mi ani chwili wytchnienia ni szansy dojścia do głosu.
Wszystko zaczęło się na progu mieszkania od długiego pocałunku, w trakcie którego jego dłonie rozprawiły się z moją sukienką i bielizną. Kiedy oderwał wargi od moich ust byłam półnaga, w rozpiętej sukience, bez bielizny i w jednym pantoflu. Chwile oddechu zawdzięczałam temu, że potrzebował obu dłoni by rozpiąć spodnie. Był tak wygłodniały, że po raz pierwszy zrobiliśmy to w salonie, do którego popchnął mnie zaraz po uwolnieniu kostek ze spodni. Wypięta, z dłońmi wczepionymi w krawędź stołu wytrzymałam jego pierwszy, gwałtowny atak. Obejmując biodra dłońmi kopulował jak oszalały. Narzucił wspaniałe tempo, a siła i głębokość pchnięć zrobiły na mnie ogromne wrażenie, prawie tak wielkie jak jego pełen dzikich ruchów i okrzyków finał i potężny wytrysk. Uległam atmosferze jednak wszystko działo się odrobinę za szybko bym nie musiała uciec się do pomocy własnych palców. Na szczęście już nauczyłam go jak ma się zachować po stosunku, jeśli zdecyduje się na samczy, samolubny seks. Gdy skończył pozostał we mnie a ja potrzebowałam niecałych dwóch minuty by samej zachłysnąć się orgazmem.
Zaspokoiwszy pierwszy głód rozmawialiśmy zdejmując z siebie nawzajem to, czego nie udało się nam ściągnąć w drodze do stołu. Gdy stanął przede na zupełnie nagi chwyciłam go za wciąż twardy członek i ściskając go mocno zaprowadziłam go do sypialni jak dziecko za rękę. Sam tego chciał, jednak muszę przyznać, że zupełnie się nie opierał gdy popchnęłam go na łóżko, ani później, gdy dosiadłam okrakiem jego twarzy. Jacek należy do niewielkiej, acz bardzo przeze mnie cenionej, populacji mężczyzn, którzy nie maja oporów by wylizać partnerkę zaraz po tym jak się w niej spuścili. Jadł mnie z takim zapałem, że miałam problemy by się mu wyrwać zanim nie doprowadzi mnie do stanu, gdy nie mogłabym się już opierać przed orgazmem. Pragnęłam go osiągnąć w inny sposób, więc gdy tylko uwolniłam się z jego zaborczych dłoni dosiadłam go na odwróconego jeźdźca, jednak w nieco innej niż zazwyczaj pozycji. Nabiwszy się na niego pochyliłam się mocno do przodu. Zamiast unosić się i opadać na nim całym ciałem ruszałam jedynie biodrami nasuwając się na niego jak dobrze dopasowana rękawiczka. Był niesamowicie sztywny a ułożenie naszych ciał dostarczało wyjątkowo mocnych doznań. Byłam mocno pochylona on on wręcz boleśnie napierał na tylną ściankę pochwy. Po chwili odleźliśmy odpowiedni rytm. Moja biodra unosiły się na nim tak, że wysuwał się z pochwy aż do żołędzi a następnie wchodził we mnie do samiutkiego końca. Tylko raz zgubiłam rytm wypuszczając go z siebie. Jednak wprowadziwszy go na powrót we mnie nie wypuściłam go już z siebie aż do samego końca. Pobudzona wcześniejszym seksem oralnym szczytowałam pierwsza, a gdy pochłonięta rozkoszą zaczęłam gubić rytm ujął mnie za pośladki i poprowadził dalej aż do momentu gdy po raz drugi poczułam w sobie ciepło rozlewanego nasienie.
Po chwili odpoczynku wypędziłam go pod prysznic nie zważając zupełnie na próby utrzymania mnie w pościeli. Uległam jednak gdy wtulił się pod natryskiem w moje plecy a później, gdy zaczął sztormować drugą dziurkę, utorowałam mu drogę palcem zwilżonym balsamem do ciała. Choć zabrzmi to kuriozalnie to właśnie seks analny pod prysznicem był tym, co najmilej wspominam z wczorajszego dnia. Po mocnym, wręcz brutalnym wstępie i intensywnym seksie w sypialni był jak kojąca fala. Delikatny, pełen czułości, szeptów, pocałunków… Po raz pierwszy tego dnia Jacek sam zadbał o moją rozkosz. Kochał się ze mną płynnymi, jedwabiście delikatnymi pchnięciami a jego palce tańczyły po moim łonie. Zamknęłam oczy i dałam się pomieć fali. Właśnie w takich chwilach istotna staje się komunikacja niewerbalna. Wsłuchiwałam się w jego ciało a on rozpoznawał moje potrzeby w pomrukiwaniach i w tym jak reaguję na jego pieszczoty. Za seks pod prysznicem po raz pierwszy dałabym mu szóstkę! Dał mi wspaniały orgazm a zanim skończyłam się nim upajać wtulił się mocno we mnie i uroczym, długim jękiem rozkoszy rozlał we mnie nasienie.
Właśnie za to co wydarzyło się pod prysznicem obiecałam mu zostać z nim na noc w nadchodzącym tygodniu. Zdradziłam się tez z tym, że kogoś przyprowadzę… Choć błagał bym zdradziła szczegóły nie dowiedział się nic ponadto, że nie przyjdę na następne spotkanie sama.
Mam znów dług u męża…
Z Powrotem w Domu
26 sierpnia, 2011 przez Agnieszka

esteśmy już z powrotem! Ci, którzy liczą na soczysty opis wakacyjnych szaleństw rozczarują się sromotnie. W trakcie urlopu zachowywaliśmy się wyjątkowo poprawnie, i mimo iż atmosfera sprzyjała zarówno naturyzmowi jak i swingowaniu, nie nawiązaliśmy żadnych intymnych znajomości. Do szczęścia wystarczyła nam dobra pogoda i to, że bez skrępowania mogliśmy pozostawać nadzy przez większość naszego pobytu. Brak krepującego ruch stroju doceniła zwłaszcza Marysia, która z dziecięcą radością spędzała całe dnie na dworze.
To, że nie swingowaliśmy nie oznacza, że żyliśmy w jakimś celibacie, czy odosobnieniu. Poznaliśmy dwie bardzo sympatyczne pary, z którymi lubiliśmy plażować, czy też wyjść wieczorem na wspólną kolację. Pierwszą z nich było sympatyczne, mieszane, hiszpańsko-francuzkie małżeństwo. Mniej więcej nasi rówieśnicy. Ona była atrakcyjną, pełną krągłości brunetką o niesamowicie kształtnych pośladkach a on postawnym, bardzo wysokim i świetnie zbudowany czarnoskórym mężczyzną. Tak jak my mieli dwójkę dzieci, a ich młodszy chłopiec często bawił się z naszą straszą córką. Dzięki mojemu brzuszkowi poznaliśmy też parę z Węgier. Margit była naszą sąsiadką z piętra i również była w ciąży. Bardzo szybko się zaprzyjaźniłyśmy z nią i Zoltanem. Gdyby wyciągać wnioski o całej nacji na podstawie pojedynczych osób, to można by zaryzykować stwierdzenie, że Węgrzy to niezwykle serdeczni ludzie, choć w rodzinie to zdecydowanie mężczyzna jest głową
Prawdę mówiąc o urlopie nie chciałabym za wiele pisać ponadto, że wróciliśmy z niego wypoczęci i zadowoleni. To był naprawdę rodzinny wyjazd.
Na otarcie łez przyznam się, że jednak nie do końca zrezygnowaliśmy ze swingowania podczas tych wakacji. W drodze powrotnej nadłożyliśmy odrobinę drogi, by odwiedzić naszych znajomych mieszkających pod Frankfurtem. Już bez rodziców. Zostaliśmy u nich półtora dnia, gdyż po nocy spędzonej na intensywnym swingowaniu Robert potrzebował dobrych kilku godzin snu, zanim mogliśmy wybrać się w drogę powrotną do domu. Margarete z iście niemiecką systematycznością zajeździła go prawie na śmierć. Miło było na to popatrzeć, gdyż naprawdę nieczęsto zdarza się coś takiego oglądać. Ja też nie próżnowałam, a mój ogier padł pode mną dopiero na trzecim finiszu.
Zaprosiliśmy ich do siebie, na Mazury i mamy nadzieję, że tym razem skorzystają z zaproszenia.
Dziś obiecałam Jackowi spotkanie. Niestety Kasia wyjechała na weekend do mamy, więc muszę przygotować dla niego inną niespodziankę. Zastanawiam się czy byłby gotowy na mój strapon?

usze sama przed sobą przyznać, że wpadłam we własne sidła. Nie mogę dalej twierdzić, że nic nie czuję do Jacka, że jest dla mnie tylko zabawką, czy chwilowym kaprysem. Nasze relacje bardzo się zacieśniły, a ja czuję do tego chłopca sporo sympatii i ciepła. W sobotę szeptał mi Kocham Cię leżąc zmęczony kolejną porcją miłości. Nie broniłam mu podobnych wyznań. Wcześniej długo ze sobą rozmawialiśmy i wiem, że były to tylko miłe słówka. Że prościej było mu wyrazić co czuje ubierając to w kolory miłości, niż podziękować za to co mu ofiarowałam przed chwilą. Wielokrotnie słyszałam podobne wyznania i prawie zawsze nie znaczyły nic ponadto, że mojemu partnerowi podobał się właśnie zakończony seks. Mężczyźni często nadużywają słowa miłość nie potrafiąc, lub wstydząc się powiedzieć co naprawdę czują. A przecież nie uraziłby mnie mówiąc, że było mu wspaniale gdy dałam mu orgazm piersiami, czy że odleciał strzelając w moim gardle, gdy kochaliśmy się spleceni w 69. Powoli uczę go rozmawiać o seksie, jednak wciąż wstydzi się bardziej słów, niż czynów. Zabawne, ale nie potrafi na przykład powiedzieć mi wprost, że chciałby strzelić na moje piersi. Wstydzi się zapytać a gdy w końcu się odważy robi to niezgrabnie i cały się czerwieniąc. Uzyskawszy moją zgodę już bez uprzedniego skrepowania kończy na nich pomagając sobie własna dłonią.
Podobnie było z jego marzeniami. Od początku spotkania czuł się skrępowany, nawet wtedy gdy razem jedliśmy kolacje w mojej ulubionej restauracji. Rozluźnił się dopiero gdy tknięta przeczuciem opowiedziałam mu jak bardzo spodobał mi się jego pomysł na seks hiszpański (zabawne, nie znał tego określenia) i to by skończył w moich ustach kochając się ze mną w pozycji 69 tak jak na przesłanym mi filmie. Nie wpadłam wcześniej, że mimo mojej zgody wciąż obawiał się, że mogę mieć coś przeciwko takiej miłości. Szczęściem domyśliłam się przyczyny jego poddenerwowania i kolacja we dwoje udała się nad wyraz.
Spędziliśmy ze sobą cały wieczór i noc. Po kolacji zafundowałam mu bardzo mocne wrażenia. Zabrałam go do kina porno. Był zaskoczony, podniecony i odrobinę przestraszony panującą tam atmosferą. Zdecydowana większość klienteli stanowili mężczyźni, w znacznej mierze geje lub bi. Najpierw zwiedziłam z nim wszystkie sale ciągnąc go za rękę jak matka dziecko. Nie byłam pewna, czy zostaniemy tu na dłużej. Już wcześniej odwiedzałam z mężem i znajomymi to miejsce i widziałam w nim wielu bawiących się ze sobą mężczyzn. Bałam się że Jacek mógłby być skrepowany podobnym widokiem. Po zajrzeniu do wszystkich sal i salek wróciliśmy na główna salę, gdzie poza kilkoma mężczyznami była jeszcze jedyna para. W sumie w tym małym kinie znalazłam tylko trzy kobiety włącznie ze mną, jednego transwestytę i więcej niż kilku mężczyzn wolących przeważnie towarzystwo innych panów. Przed powrotem do sali kinowej najdłużej przyglądaliśmy się parze kochającej się w małej salce pod podestem i ładnemu transwestycie całującemu się z młodym chłopakiem. Jacek był przekonany, że to kobieta i dopiero gdy wróciliśmy do apartamentu uświadomiłam mu że się pomylił. Na głównej sali oglądaliśmy jakiś całkiem sprawnie nakręcony film porno o bardzo mocnym charakterze, jednak naprawdę przyglądaliśmy się siedzącej nieopodal parze, która bez skrępowania uprawiała mocny petting. Z początku obawiałam się reakcji Jacka na to miejsce, jednak mój chłopiec mimo pewnego zaskoczenia i szoku zareagował silnym podnieceniem. Gdy dotknęłam dłonią wybrzuszonych spodni przywarł do mnie sięgając pod sukienkę. Miałam na sobie koronkowe bikini, które w jakiś dziwny sposób stawiało zacięty opór jego palcom. Gdy szarpał się z moimi majtkami starając się odsunąć w bok broniący mu dostępu do krocza pasek materiału ściskałam poprzez spodnie jego sztywny członek. Obok nas dziewczyna, na oko dwudziestoletnia, klęknęła pomiędzy udami swojego dojrzałego partnera. Burze jaj długich włosów zasłoniła nam widok gdy wsunęła go sobie w usta. Chcąc przerwać z góry przegraną walkę z moja bielizną szepnęłam mu by po prostu zerwał ją ze mnie. Krótki trzask pękającego materiału był prawie niesłyszalny, za to mój jęk gdy wsunął we mnie dwa palce zdecydowanie był. Nie przeszkadzało mi, że przyglądają się nam inni. Większość oczu i tak skierowana była na kochająca się obok parę. Mężczyzna ujął dłońmi jej włosy tak, by wszyscy mogli zobaczyć jak suwa ustami po członku. Zrobiło się wokół nas odrobinę ciasno a atmosfera wyraźnie się zagęszczała. Wiedziałam co zaraz nastąpi, bo widywałam już podobne sceny. Miałam własne plany więc zanim pierwszy mężczyzna wyciągnął ze spodni swojego członka ciągnęłam już Jacka do małej sali pod schodami. Była pusta, gdyż zwabieni odbywającym się na sali spektaklem ludzie tłoczyli się w głównej sali.
Był bardzo podniecony i całkowicie uległy. Zsunęłam my z bioder spodnie wraz z bielizną oparłam go o ścianę i wzięłam w usta. Ssąc jego śliski od preejakulatu członek pospiesznie rozpięłam sukienkę, wydobyłam na wierzch piersi i gdy tylko zaczął sapać z podniecenia objęłam nimi członek. Przyciskając je mocno do siebie pieściłam go zdecydowanymi ruchami nie dając żadnej chwili wytchnienia. Spuścił się szybko zalewając mi biust i szyję nasieniem. Nieopodal, w jaśniejszej plamie światła dobiegającej z wąskiego korytarza masturbował się mężczyzna. Zbliżył się do nas gdy skończyłam z Jackiem. Wymownie patrzył na mój nagi biust a gdy pokręciłam odmownie głową cofnął się dwa kroki i strzelił na ziemię. Wyszliśmy z dusznego pomieszczenia jak tylko doprowadziłam się do jako takiego porządku. Rozerwane majtki wylądowały w najbliższym koszu jednak po chwili zabrał je ten sam mężczyzna, który prosił mnie bym pozwoliła mu skończyć na moich piersiach.
Do mieszkania wróciliśmy taksówką. Przez całą drogę nie zamieniliśmy ze sobą żadnego słowa, jednak Jacek od wyjścia z kina nie wypuszczał mojej dłoni. Dopiero gdy zatrzasnęły się za nami drzwi do apartamentu przywarł do mnie ustami i po raz pierwszy tej nocy powiedział Kocham Cię!. Obawiałam się tego co powie. Bałam się, że uczyni mi wyrzut, że zabrałam go do tego ciemnego, dusznego i przesyconego zepsuciem miejsca. Choć ulżyło mi po części to jednak równie bardzo obawiałam się podobnych wyznań. Byłam trochę oszołomiona tym co usłyszałam a on całował mnie i rozbierał pospiesznie odpinając guziczki sukienki.
Wspólny prysznic zmył z nas lepką atmosferę porno-kina. Pościel była przyjemnie chłodna, podobnie jak schłodzone różowe wino. Nie potrafiłam sobie odmówić kieliszka ulubionego Mateus Tempranillo. Po burzliwych pieszczotach i cudownym finiszu jaki dal mi ustami Jacek zrealizował swoją drugą fantazję. Potem kochaliśmy się raz jeszcze. Długo, eksperymentując, zmieniając pozycje i przerywając stosunek seksem oralnym.
Było blisko północy, gdy nadzy posilaliśmy się owocami w łóżku. Dopiero teraz mieliśmy czas porozmawiać, a było o czym. Na spokojnie omówiliśmy to co nas połączyło. Nie chciałam go mamić , więc z naciskiem podkreśliłam, że za jakiś czas się rozstaniemy. Nie protestował, jednak prosił mnie bym zgodziła się na częstsze spotkania. Nie mogłam mu tego obiecać, jednak w zamian zaproponowałam, że za każdym razem będziemy robić coś nowego, coś równie szalonego jak wyjście do porno-kina. Nie zdradziłam się z planami zaproszenia Kasi na pierwszą lub drugą po powrocie z wakacji schadzkę. Delikatnie wybadałam jego preferencje, marzenia, fantazje. Nawet te, o których z początku wstydził się powiedzieć. Nakłoniłam go obiecując odpowiedzieć na każde pytanie jaki mi zada lub spełnić jakieś jego życzenie, o ile nie będzie stało w sprzeczności z zasadami jakie ustaliliśmy na początku. Dość długo wahał się co wybrać. Zapytał się mnie czy kiedyś spałam z kobietą. Powiedziałam mu, że przekona się o tym na następnej schadzce. Był strasznie ciekawy co mam na myśli, jednak milczałam jak grób. Niepocieszony zażądał dodatkowej szansy wyboru, a gdy się zgodziłam poprosił bym raz jeszcze popieściła go pomiędzy piersiami. Tym razem musiałam naprawdę się napracować, gdyż pomimo młodego wieku i świetnej sprawności Jacka miał już za sobą niejedną potyczkę tej nocy. Gdy dopięłam swego wykorzystałam go bez cienia litości. Chyba jeszcze żadna kobieta przede mną nie dosiadała jego twarzy okrakiem. Zadowolona zasypiałam wtulona w jego pierś mając cichą satysfakcję, że pomimo zmęczenia mój galop na jego ustach przyprawił go o monstrualną erekcję.
Rano jak dobra kochanka podałam śniadanie do łózka. Były tosty z dżemem, sok pomarańczowy, jogurt z owocami i kawa. Na deser była bita śmietana którą zjadł spomiędzy moich moich piersi i ud, oraz dziki seks analny na pieska, który rozpętał istna burzę w łóżku wodnym.
Do domu wróciłam przed jedenastą rano. Robert nie pytał się o nic, jednak niedzielną noc spędziłam na dobrym, czułym seksie w jego objęciach. Zawsze po rozłące, czy swingowaniu potrzebujemy takiego zbliżenia.
W najbliższą sobotę będziemy już się opalać we Francji.

sobotę dwa tygodnie temu uczestniczyłam w bardzo klimatycznym przyjęciu zorganizowanym przez przyjaciół męża. Zastanawiałam się przez kilka dni czy o tym napisać, czy też pominąć wydarzenia ubiegłego weekendu milczeniem. Głównym powodem mojego wahania jest to, że do dziś nie wiem co sądzić o tym co widziałam i co przeżyłam. Mam mieszane uczucia.
Wydaje mi się, że już pisałam o moim i męża podejściu do BDSM, jednak w kontekście tego co chcę opisać powinnam pokrótce streścić nasze zapatrywania. Po pierwsze nie traktujemy BDSM poważniej niż dajmy na to swingowanie, czy naturyzm. Zdecydowanie nie jest dla nas sposobem na życie i podstawową formą realizowania naszych potrzeb seksualnych. W przeciwieństwie do prawdziwych wyznawców dyscyplinowania i bycia dyscyplinowaną BDSM jest dla nas tylko jedną z wielu zabaw jakich spróbowaliśmy i jakie od czasu do czasu lubimy. Pociąga nas w nim kilka rzeczy, jednak nie wszystkie i nie w takim stopniu jak prawdziwych zwolenników tej formy związków czy też miłości. Polubiłam bondage i fizyczną dominację. Odkryłam w sobie niemalże masochistyczne uwielbienie bólu graniczące, a właściwie będące równoważne z seksualną ekstazą. Umiejętnie potraktowana osiągam satysfakcję w trakcie chłosty, czy też podczas ‘tortur’ piersi. Nasze wspólne sesje potrafią być bardzo intensywne, jednak nigdy nie rozciągają się na życie. Zwyczajnie nie umiem podporządkować się czyjejś woli, gdy to wykracza poza ramy wspólnej zabawy. Nie cierpię prób psychicznej dominacji i nie toleruję traktowania mnie przedmiotowo i z brakiem szacunku, o ile nie wpisuje się to we wcześniej ustalony i zaakceptowany scenariusz. Mogę bawić się w gwałt, być suką, zostać wychłostana czy oddana jako zabawka innemu Panu, czy Pani, ale tylko wtedy gdy mam na to ochotę i gdy sprawi ami to przyjemność. Nie potrafiłabym jednak żyć w związku opartym na relacji Pan/Pani – suka/niewolnica.
Po tych wyjaśnieniach kilka słów o samym spotkaniu.
Zostaliśmy zaproszeni na obchody pierwszej rocznicy podpisania kontraktu regulującego obowiązki i przywileje Pana i jego suki pomiędzy przyjacielem Roberta a jego życiową partnerką. Poza nami zaproszone zostały jeszcze dwie pary żyjące w podobnych co nasi przyjaciele związkach. Spotkanie które z początku było zwykłą kolacją dla przyjaciół pod koniec przerodziło się w imprezę dla miłośników de Sade i von Sacher-Masocha.
Uważam, że tak naprawdę nie pasowaliśmy do reszty osób, a nasz udział w rocznicy Pawła i Natalii był nieco na wyrost. Zgodziłam się gdyż Robert bardzo nalegał i nie potrafiłam mu odmówić gdy chodziło o jego bliskiego przyjaciela.
Paweł jest rówieśnikiem Roberta. Równie jak mąż wysoki, szczupły szatyn o ciemnej karnacji. Natalia jest nieco młodsza ode mnie. Ma 28 lat, jest wysoką, jak na kobietę, szczupłą brunetką o nieco zbyt chłopięcej figurze ale o pięknych długich nogach. Umiejętnie wyeksponowane z powodzeniem przyciągają męski wzrok odwracając uwagę od płaskich pośladków i niewielkiego biustu. Natalia ma całkiem niezłe wyczucie dobierając stroje i wie jak podkreślić walory swojej urody. Na wysokich obcasach i w małej czarnej sukience wyglądała wprost oszałamiająco… Podobnie jak w szpilkach z piętnastko centymetrowym obcasem i lateksowych leginsach z otwartym kroczem, w których wystąpiła po kolacji.
Na kolację ubrałam się w dostosowaną do mojej obecnej figury sukienkę, a ponieważ i tak miałam się później przebrać nie siliłam się przy wyborze bielizny na żadne ekstrawagancje. To co miałam założyć po kolacji wybrał Robert. Do samego jej końca nie zdradził mi słowem swojego wyboru, a przyznam się, że byłam bardzo ciekawa. Dopiero później okazało się, że to także było elementem gry i żadna z obecnych na spotkaniu suczek nie wiedziała co dla niej przygotował Pan. W normalnej sytuacji stawiałabym na jeden z lateksowych kostiumów, jednak ze względu na mój spory już brzuszek wiedziałam, że nie dałabym rady się w nie wcisnąć.
Tak jak pisałam wcześniej. Rozpoczęliśmy kolacją podobną do dziesiątek innych, jakie jadłam z przyjaciółmi i znajomymi. Były życzenia dla solenizantów. Temat rozmów był może bardziej frywolny niż zazwyczaj, jednak nie różniło się to spotkanie niczym od innych do momentu gdy przyszło po deserze i kawie do wręczania prezentów naszym gospodarzom. Naszym była szeroka, skórzana packa z iminami solenizantów wytłoczonymi w skórze. Znajomi ofiarowała zestaw klamerek do brodawek wraz z magnetycznymi ciężarkami, a druga para oprawny w skórę ogromny album na ich specjalne zdjęcia. Nasi przyjaciele lubią uwieczniać specjalne chwile podobnym w działaniu do Polaroida aparatem z logo Fuji. Jak twierdzą, i chyba z racją, zdjęcia typu Polaroid maja specyficzny klimat… No a potem wszystko potoczyło się zgoła inaczej niż na zwykłych spotkaniach.
Najpierw nasi Panowie nas rozebrali. Tak jak stałyśmy w salonie, po kolei, na oczach pozostałych gości. Przykład dali gospodarze. Gdy przyszło do ubierania nas w klimatyczne stroje okazało się, że każdy z Panów ma swój specyficzny gust. Gospodyni ubrana została w niebotycznie wysokie szpilki i lateksowe leginsy z otwartym kroczem, a dopełnieniem jej ubioru była obroża z czterema przymocowanym do jej obwodu kółkami. Druga z obecnych pań założyła na siebie pełen lateksowy kostium z zamkami umieszczonymi we wszystkich strategicznych miejscach. Następnej mąż wybrał gorset odsłaniający piersi, pończoszki i sznurowane trzewiki za kostkę. Dla mnie Robert kupił zupełnie nowy strój. Biało-czarne futrzane getry i zarękawki, futrzane uszka na głowę i znany mi już z poprzednich zabaw puszysty ogon ‘mocowany’ za pomocą dużej wtyczki analnej.
Wbrew oczekiwaniom czytających to właśnie osób nie doszło później do seksu
Oj,nie. Panowie po prostu chwalili się nami przed sobą. Prowadzali nas po pokoju, czasami dla fantazji kazali którejś z nas pieścić się z koleżanką, jednak nie był to prawdziwy seks a jedynie gra dla ich oczu. No i była też chłosta, która chyba najbardziej podnieciła męska część towarzystwa. Mi się upiekło. Taka mieliśmy z mężem umowę. Kilka klapsów dłonią w pośladki okupiłam jedynie zaczerwieniona skórą i świadomością, że jestem bacznie obserwowana przez całe towarzystwo. Przyznaję, były to ojcowsko mocne klapsy i było ich sporo, jednak już następnego dnia o nich zapomniałam. Na pewno dłużej pamiętały swoje razy koleżanki. Gospodyni spróbowała naszej packi. Tylko kilka razy, za to z całej siły. Dwie pozostałe skosztowały palcaty i rattanu. Chłost rattanem zrobiła na mnie wrażenie. Dziewczyna była młoda, leciutko puszysta, miała szerokie biodra i wielkie piersi, których rozłożystość ładnie podkreślała dość szczupłą talię. Ściśnięta gorsetem opierała się dłońmi o siedzisko krzesła. Chłosta była bardzo mocna, a każde uderzenie zostawiało szkarłatną pręgę. Jej partner był bardzo doświadczony w tym co robił. Ani razu nie trafił w to samo miejsce i mimo siły uderzeń nie zrobił jej krzywdy. Jeszcze bardziej fascynował mnie wyraz jej twarzy. Zamiast bólu i krzyków słyszałam prawie namiętne westchnięcia, a jej twarz promieniałam autentyczną rozkoszą. Rozumiałam co czuła, bo samej zdarzyło mi się przeżyć rozkosz podczas chłosty. Podziwiałam ją za to, że potrafiła to osiągnąć z taką łatwością, bez długiego przygotowania jakiego sama potrzebuję, i przy tak intensywnych uderzeniach.
Poza chłostą jaka otrzymałyśmy całe spotkanie bliższe było zlotowi miłośników BDSM w jakimś publicznym lokalu, niż prawdziwej sesji. Naszych Panów jednak to bawiło, a my miałyśmy jedno tylko zadanie. Być posłuszne. Odmówiłam Robertowi jedynie powrotu do domu w moim stroju kotka ukrytym pod lekkim płaszczykiem. Zabawa, zabawą jednak nie chciałbym się tłumaczyć ze stroju gdyby coś się nam przydarzyło po drodze.
Razem z druga para opuściliśmy gospodarzy zanim wybiła dwudziesta trzecia. Druga para, ta z pulchną blondynką o wspaniałych, rozłożystych biodrach została. Robert twierdził, że prawdopodobnie przyjęła zaproszenie gospodarzy na wspólna sesję. Ja cieszyłam się że nie złożono nam podobnej propozycji. To naprawdę nie moje klimaty. Wole odrobinę ostrej zabawy z mężem, ewentualnie ze swingującymi przyjaciółmi. Prawdę mówiąc wracając ze spotkania zastanawiałam się czy poszłabym na nie, gdybym nie prosiła męża o noc z Jackiem, którą cieszyłam się w minioną sobotę (postaram się za chwile napisać o tym spotkaniu). Z perspektywy czasu wiem, że podjęłam słuszną decyzję

