RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Naga dziewczyna w plenerzeZbliża się weekend i długo oczekiwane party na kilka par. Jestem gotowa! We wtorek zafarbowałam się między udami na piękny, złoty blond, a w środę dokonałam małego retuszu woskiem. Moje łono przyozdabia obecnie szeroki, puszysty złoty trójkącik kończący się tuż przed rowkiem. Dalej jestem gładka jak niemowlę.

Robert zadowolony. Wczoraj upewnił się jeszcze, czy pamiętam o naszym układzie. Jakbym mogła zapomnieć. W sobotni wieczór będę atrakcją spotkania dla wszystkich panów. Podobno. Dotychczas nie miałam okazji brać udziału w czymś takim. Szczerze powiedziawszy nawet nie wiem dokładnie, w czym wezmę udział. Robert nie chce zdradzić, co dokładnie ustalono z pozostałymi partnerami. Wiem tylko od gospodyni, że specjalnie dla mnie w salonie pojawi się wysokie łóżko, a całą zabawę obserwować będą wszyscy zaproszeni. Zgodziłam się wprawdzie kochać ze wszystkimi obecnymi i chętnymi mężczyznami na oczach Roberta, ale czy odbędzie się to na zasadzie kolejnych stosunków, sesji bukake, gang-bang, czy w kilku następujących po sobie trójkątach, nie mam pojęcia. Czuję miłe uczucie podniecenia i niepokoju.

Przekonam się już jutro.

Osobna kwestie stanowi podniesiony przez uczestników swingers-party temat zdjęć i nagrań wideo. Cześć osób poprosiła o zgodę na fotografowanie / nagrywanie siebie lub partnerów. Inna część zdecydowanie zaprotestowała, a pozostali sami nie wiedzieli czy to najlepszy pomysł. Każdy chciałby mieć miłą pamiątkę, a z drugiej strony obawa przed posiadaniem przez ludzi tego rodzaju fotografii / nagrań jest dość niepokojąca.

Stanęło na tym, że w domu, do którego jedziemy, zostanie wydzielona zamknięta strefa, w której będzie można robić zdjęcia. Poza nią nie będzie można wynosić kamer i aparatów. To rozwiązanie zadowoliło wszystkich, jednak spowodowało też parę dylematów. Przynajmniej moich. Znajoma para zaprosiła mnie na noc do trójkąta. Dość szczególnego, gdyż mężczyzna w nim jest bardziej podglądaczem, niż kochankiem. On, 53 letni radca prawny, ona 22 letnia plastyczka. Znamy się z nimi od ich ślubu, a z nim nawet dłużej ;) . Miałam być ich trzecią. W zasadzie miałam kochać się z kobietą, kiedy on będzie na nas patrzył. Nietypowość jutrzejszego spotkania miała polegać na tym, że Henryk poprosił mnie bym zgodziła się na robienie zdjęć, a jeśli nie, to przynajmniej na to, by mógł zrobić kilka podczas fistowania Joli. Zgodziłam się na drugi wariant i to pod warunkiem, by absolutne nie było na nich widać mojej twarzy. Przystał na to, ale widać było, że liczył na więcej. Niestety kłóciłoby się to z moimi i Roberta zasadami. Nie mamy nic przeciwko zdjęciom, czy filmom z naszym udziałem. Mamy nawet kilka, jednak z zasady nie pozwalamy by ktokolwiek obcy kiedykolwiek wszedł w ich posiadanie. Świat jest mały i niejednokrotnie słyszeliśmy o wpadkach znajomych. Nawet zamieszczenie anonsu ze zdjęciem (bez twarzy) na stronie swingersów, może mieć poważne rodzinne konsekwencje. Koledzy zostali rozpoznani przez krewnego. Właściwie to rozpoznał on mieszkanie, jednak wyszło na to samo. Ich szczęściem, zachował wiedzę o tym dla siebie, a oni staranniej zwracają uwagę na to, co umieszczają w Internecie.


Skomentuj

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.