ostałam słomianą wdową.
Robert wyjechał w piątek z dwoma współpracownikami na szkolenie. Karol z Beatą od wtorku są w Grecji. Zostałam sama…
Mam prosty plan. Dziś wieczorem idę na polowanie.
Po tygodniu życia spędzonym nad projektem dla wymagającego i często zmieniającego zdanie klienta, czuję się jak Westalka żyjąca w celibacie. Zwyczajnie, mając po pięć-sześć godzin na sen nie miałam ochoty na seks. No nie całkiem, rano z przyjemnością budziłam się na chwilę by pobaraszkować z Robertem. Szybki seks, a potem jeszcze godzinka cudownie relaksującego snu po odprężającym orgazmie. Wieczorami niestety nie starczało mi czasu i sił, by zdobyć się na coś więcej niż dobranoc.
W piątek, po zamknięciu projektu, oblałam to ze wspólniczką w pubie. Dziś spałam do południa. Sama… Postanowiłam to zmienić.
Idę zapolować, lub sama stać się zwierzyną łowną. Mam ochotę na seks! Nie na podchody, zaloty czy rozmowę. Żadnych romantycznych dwudziestolatek, niezdecydowanych bi, czy melancholijnych czterdziestek. Potrzebuję silnej ręki dominującej trzydziesto – trzydziestokilkuletniej dziewczyny szukającej przygody na jedną noc. Mam nadzieję znaleźć to czego szukam i wiem, że nie będę miała z tym większych problemów.


Udanych łowów.
Chętnie bym potrenowała taką suczkę jak Ty.