RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Słodko-Kwaśna

Dwie kobiety kochające się w łóżkuPopołudnie spędzone z Beatą cudownie mnie odprężyło. Po tygodniowym rozstaniu wszystko co robiłyśmy było wyjątkowo świeże i spontaniczne. Moja kochanka była dokładnie taka jaką ją lubię: słodko-kwaśna! Czuła kiedy trzeba, a jednocześnie śmiało sięgająca po odważne pieszczoty, gdy tego pragnęłam. Lubię dojrzałą fazę związku. Brak skradania się, oswajania z ciałem kochanki. Pokochałam to, jak po przywitanym pocałunku w progu bezwstydne wsunęła dłoń pod moją sukienkę. Podobało mi się namiętne przywitanie, podczas którego zgwałciła mnie językiem opartą o ścianę. Oparta o drzwi wejściowe, z zadartą ku górze sukienką drżałam z podniecenia, gdy odwiązywała broniące dostępu do krocza kokardki. Jęczałam gdy wsunęła we mnie palce a jej język wsunął się pomiędzy uda.

Miłosne zapasy kończyłyśmy w jej małżeńskiej sypialni. Nagie, splecione, przewracając się, drżąc nabite na grube, podwójne żelowe dildo. Było w naszych pieszczotach tyle energii, niecierpliwości i pożądania, że już po kilku minutach obie leżałyśmy na plecach przeżywając ostatnie wspomnienia po świeżo co przeżytej rozkoszy. Druga tura była za to całkowicie inna. Długa seria pieszczot, pocałunków i karesów doprowadziła nas do stanu euforycznego podniecenia, z którego obie odbyłyśmy cudowny lot w dół, ku spełnieniu. Wyczerpane rozmawiałyśmy tuląc się do siebie, by po sennych czterdziestu minutach ponownie zacząć od pocałunków i delikatnego dotyku dłoni. Po raz ostatni kochałyśmy się leżąc na boku kochając się w najwygodniejszym wariancie pozycji 69.

Kochając się zupełnie straciłyśmy poczucie czasu. Pierwszy raz jedynie pięć minut dzieliło nas od zdemaskowania. Byłyśmy właśnie po prysznicu, najwyżej pięć minut w kuchni, parząc kawę, gdy do domu wszedł Karol. Zajęłam go rozmową, gdy Beata a górze słała zmierzwioną pościel. Karol wykorzystał ten czas by przypomnieć mi o obiecanym jutro poranku. Pozwoliłam mu wsunąć dłoń pod moją sukienkę. Nie miałam na sobie bielizny, która z poplątanymi wstążeczkami leżała w mojej torebce. Zanim zjawiła się Beata wsunął we mnie palec. Wystarczyło bym dotknęła wybrzuszenia na jego spodniach, by na twarzy pojawił się skurcz rozkoszy. Ściskałam go w dłoni aż do przyjścia Beaty. Uciekł zasłaniając się marynarką na górę, a my mogłyśmy się pożegnać. Mówiąc dobranoc wyszeptałam jej, że właśnie jej mąż spuścił się w spodnie obmacując mnie. Śmiejąc się obiecała mi, że nie tknie go do jutra, by nie popsuć mi zabawy. Ja obiecałam jej to samo w stosunku do mojego męża. Beata była cała w skowronkach, gdyż jutro będzie miała rzadką okazję gościć go u siebie w sypialni. Dziś, w przerwie pomiędzy stosunkami, zapytałam się jak lubi z nim to robić najbardziej. Odparła mi wtedy, że chyba gdy robią to na pieska zaczynając klasycznie a kończąc na brzuszku stosunkiem analnym. Potem jednak dodała, że uwielbia też podobną kombinację stosunku i stosunku analnego w pozycji na odwróconego jeźdźca. Wymieniła też pozycję klasyczną, na pagonach, stojąc… Rozumiem ją doskonale. Ekscytujący seks nie może ograniczać się jedynie do jednej pozycji. Zresztą pozycje nie są jego esencją…


Skomentuj

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.