RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Jak Po Maśle

ostałam telefon. Od Karola. Zakłopotany, przynajmniej sprawiający takie wrażenie, pytał się, czy nie poczułam się urażona prezentem. Odparłam zgodnie z prawdą, że nie. Wczoraj po kolacji zaprezentowałam się w nim Robertowi i Marcie, nie zdradzając jej oczywiści, kto mi go kupił i w jakim celu. Skończyłam leżąc brzuszkiem na stole zastanawiając się, czy jednak Karol nie będzie pośrednio miał udziału w płodzeniu dziecka. Robert jakby zapominając o tym, że dopiero od nowego roku staramy się o dziecko wszedł we mnie jak gdyby nigdy nic bez prezerwatywy. Na jego usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że szansa poczęcia była mała zważywszy czas i to, że finał odbył się w mojej pupie. Dzięki Marcie poszło jak po maśle. Dosłownie! Gdy Robert napotkał problemy techniczne przyniosła odrobinę masła na placach i delikatnie zwilżyła mi nim odbyt i członek męża. Tego zdarzenia jednak nie ujawniłam Karolowi.


Skomentuj

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.