ylwestra i Nowy Rok spędziliśmy we troje.
Marta wróciła do nas w niedzielę wieczorem. Gdy tylko rozpakowała się zabrałam ją do łazienki w naszej sypialni. Długa kąpiel pomogła jej zmyć zmęczenie podróżą. Gdy wyszłyśmy z wody natarłyśmy się nawzajem balsamem do ciała a później siedząc w płaszczach kąpielowych suszyłyśmy włosy plotkując o tym jak minęły nam Święta. Toaleta zajęła nam mnóstwo czasu, podobnie jak oplatanie nagiego ciała Marty wstążką. W końcu ubrana w czerwony pas do pończoch, czerwone pończoszki i czapeczkę Mikołaja zeszłam na dół prowadząc Martę.
Robert siedział w salonie, tak jak go poprosiłyśmy, popijając z masywnej szklanki ulubioną szkocką whisky. Z ochotą rozpakował Martę ze wstążek. Chwilę posiedziałyśmy u niego na kolanach, by mógł odrobinę pobawić się piersiami i sprawdzić jak ciepłe są nasze uda po ich wewnętrznej stronie. Kiedy dotykał nas całowałyśmy się. Od pocałunków przeszłyśmy do coraz to odważniejszych pieszczot, by po kilkunastu sekundach namiętnych karesów zsunąć się z kolan Roberta na podłogę. Kochałyśmy się ze sobą tuż u jego stóp. Nasz seks był pełen pocałunków, dotyku, ocierania się o siebie i karesów ustami i językiem. Wiłyśmy się na puszystym na dywanie w miłosnym tańcu. Choć na początku starałyśmy się trzymać zaplanowanego scenariusza, to po kilku minutach rozbudzone żądze wymknęły się nam spod kontroli. To nie był już tylko pokaz przeznaczony dla jego oczu. Podniecenie sprawiło, że pieszczoty stały się intensywniejsze. Chwilę szukałyśmy idealnej pozycji na finał. Przytulone do siebie masturbowałyśmy się nawzajem palcami, by po chwili dysząc zapleść się udami w nożyce. Trzymając jej łydkę ocierałam się o jej krocze w dzikim szale. Byłam tak bardzo podniecona, że prawie krzykiem zareagowałam gdy wyślizgnęła się z uścisku moich ud. Byłam tak bliska spełnienie, że chciało mi się krzyczeć. Nim zdążyłam to zrobić przytuliła się do mnie swoim ciałem odwrócona głową ku moim stopom. Poczułam jej usta na mojej rozpalonej szparce i natychmiast zapomniałam o żalu jaki sprawiła mi uciekając ode mnie tuż przed orgazmem. Zrobiło mi się cudownie dobrze. Zamknęłam oczy i cicho jęcząc wyprężyłam się w rozkosznym drżeniu zbliżającego się orgazmu. Jęczałam, krzyczałam i ściskałam jej uda prosząc by nie przerywała magii dotyku jej ust. Odpoczywałam czując jak całuje moje uda. Ciągle dysząc niespokojnie naciągnęłam jej biodra nad swoje usta. Kucnęła nad moją twarzą w pozycji na jeźdźca. Całowałam jej soczyste wargi a ona delikatnie kołysała się nade mną w lubieżnym tańcu bioder. Nie wiem czy zrobiła to dla Roberta, czy miała zwyczajnie ochotę zrobić to w ten sposób. Kochała się kręcąc biodrami na moim wysuniętym języku zwrócona twarzą do Roberta. Musiała wyglądać cudownie z dłońmi wplecionymi we włosy. Jęczała zbliżając się do kulminacyjnego momentu pokazu coraz mocniej wtulając się w moje usta. Jej orgazm był głośny. Ssąc jej łechtaczkę czułam każdy spazm jaki przebiegał po jej ciele.
Nasze małe przedstawienie wywarło na Robercie odpowiednie wrażenie. Klęcząc nagrodziłyśmy jego cierpliwość misternym fellatio połączonym z delikatnym ssaniem jąder. Gdy Marcie udała się trudna sztuka połknięcia ich obu naraz poczułam jak pręży się a moje usta wypełniły się obfitą strugą nasienia. Ssałyśmy go aż do ostatniej kropelki, by potem mrucząc wyskrobać mu się na kolana. Na ucho powiedziałam mu na co mamy z Martą ochotę. Uśmiechnął się tylko. Jak dziecko dał się zaprowadzić pod prysznic, gdzie szybko zmyłyśmy z niego i siebie ślady naszej zabawy. W sypialni Marta została przepasana moim strap-onem z doczepioną wielką, maczugowatą końcówką. Po sporej dawce seksu oralnego wtulili się we nie z obu stron. Od dawna miałam ochotę na tego rodzaju seks. Po cudownej zabawie, zamieniłam się z Martą miejscami, by i ona miała okazję zakosztować tej rozdzierającej rozkoszą techniki.
iększość poniedziałku przespałyśmy. Robert jak zwykle wstał dość wcześnie, za to ja z Martą zostałyśmy w łóżku aż do dwunastej. Resztę dnia pochłonęły nam przygotowania do Sylwestra. Robert nie mógł się nadziwić ile czasu możemy poświęcić na kąpiel, układanie włosów, malowanie paznokci i przebieranie się.
Sam Sylwester udał się wspaniale. Wyjątkowo spędziliśmy go jedynie we troje, bez naszych znajomych czy zaprzyjaźnionych par. Bal odbył się w bardzo miłej sali, a obsługa, jedzenie i orkiestra były na co najmniej zadowalającym poziomie. Dla mnie najważniejsza była możliwość tańczenia. Robert nie należy do partnerów ceniących ten rodzaj rozrywki, niemniej jest wspaniałym partnerem w tańcu. Dzieliłam się z nim z Martę nieco niesprawiedliwie, ale z drugiej strony nasza kochanka miała kilku przystojnych adoratorów, którzy wręcz zabiegali o jej względy na parkiecie. Zależało nam na dobrej zabawie i tak też się bawiliśmy. Do domu wróciliśmy późno. Po taksówce nasz ciepły dom wydawał się nam błogosławioną oazą ciepła i ciszy. Grzecznie wzięliśmy we troje prysznic i szybko zasnęliśmy snem sprawiedliwych. Spałyśmy nago, z Robertem pośrodku.
Nowy rok rozpoczęliśmy z Martą od wspaniałej drzemki do jedenastej. Po przebudzeniu Robert podał nam śniadanie do łóżka. Nasz ranny ptaszek przygotował chrupiące grzanki, czarną jak smoła kawę i croissanty z czekoladą. Syte i wyspane z prawdziwym zapałem zaprosiłyśmy go pomiędzy nas do łóżka. Nie wyszliśmy z sypialni aż do drugiej. Mam nadzieję, że nie nadwyrężyłyśmy za bardzo Roberta. Po naszych wyczynach był całkowicie wyczerpany. Nawet z jego możliwościami, nie sposób pozostać sprawnym po pięciu wytryskach w ciągu półtorej godziny. Ostatnich kilkadziesiąt minut w pościeli po prostu przeleżeliśmy wpółdrzemiąc i tuląc się do siebie. Pod prysznicem miałam nogi jak z waty. Częściowo po tańcach, a częściowo po maratonie seksu, jaki zafundowaliśmy sobie w pierwszy dzień Nowego Roku.
Koniec starego i początek nowego roku był dla nas trojga bardzo przyjemnym czasem. Oby nadchodzące dni były równie rozkoszne.

