oniedziałkowy ranek i wczesne popołudnie spędziłam w biurze. Czas szybko zleciał, a w domu byłam dopiero około szesnastej. Po drodze zrobiłam zakupy. Byłam po lunchu ze wspólniczką, więc nie musiałam martwić się robieniem czegoś na obiad.
Po powrocie do domy moja automatyczna sekretarka piszczała i migała wyświetlając, że mam dziewięć nowych wiadomości. Wszystkie jak się okazało od Karola. Gdy odbierałam szóstą, czy siódmą zadzwonił. Prosił mnie o spotkanie. Wiedział, że jestem sama i chciał ten czas wykorzystać. Zgodziłam się na kolację na mieście. Miał zjawić się po mnie za godzinę.
Miałam czas na prysznic i dobór stroju. Prosta czarna sukienka z leciutko prześwitującego materiału. Gładkie pończoszki, do których dobrałam czarny pas wykonany z delikatnej siateczki i czarne jedwabne stringi. Długo zastanawiałam się czy zakładać biustonosz, a jeśli już, to jaki. Po namyśle wybrałam czarny, sztywny staniczek, ćwiartkę. Taki, który jedynie podtrzymuje piersi pozostawiając brodawki odsłonięte.
Kolacja była smaczna, a czas spędzony na rozmowie z Karolem nie uważam za zmarnowany. Bawiłam się dobrze i wracając do domu czułam się odprężona. Wracaliśmy po zmroku, a Karol korzystając z ciemności głaskał mnie po kolanie i udzie. Gdy drugi raz zdarzyło mu się zahaczyć kołem o pobocze poprosiłam go by poczekał na powrót do mnie, lub zatrzymał się gdzieś w ustronnym miejscu. Zjechaliśmy w pierwszą boczną leśną drogę, jaka się nadarzyła. Do domu było najwyżej dziesięć minut, ale Karola najwidoczniej podnieciła perspektywa seksu w samochodzie.
Jego mercedes nie należy do małych aut, jednak zdecydowanie moja sypialnia byłaby o niebo lepszym miejscem na figle. Ciasne wnętrze auta miało jednak swój niezaprzeczalny urok, a połączone z ciemnością lasku i wręcz brutalnym pośpiechem Karola sprawiło, że cała scena nabrała rumieńców. Karol dosłownie rzucił się na mnie rozpinając płaszczyk i ukryty z boku suwak sukienki. Przy lekkim szumie pracującej klimatyzacji rozebrał mnie w absolutnej ciszy do samej bielizny. Odwrócona do niego pośladkami zostałam ułożona na złożonym fotelu w pozycji kolankowo-łokciowej. Nie zdejmując majteczek wsunął we mnie palce a po chwili język. Lizał mnie zachłannie jak spragniony pies wodę. W pewnym momencie chwycił za delikatne paseczki bielizny i jednym ruchem zerwał ją z moich bioder. Odwrócona na plecy oparłam stopy o sufit i odleciałam, gdy delikatnie zaczął ssać łechtaczkę. Karol skończył na moim brzuszku. Trzy szybkie ruchy dłonią i mój pępek zamienił się w małe jeziorko wypełniające się spływającym spod piersi nasieniem. Zużyłam całą paczkę chusteczek, by zebrać jego podarunek. Ubieranie w panujących warunkach wydawało mi się na tyle kłopotliwe, że zarzuciłam jedynie na siebie płaszczyk. Sukienka nadawała się do prania. Któryś ze strzałów Karola nie trafił widocznie celu. Miałam podartą pończoszkę a porwane majteczki zaginęły w tajemniczych okolicznościach.
Przygoda w lasku zaostrzyła mój apetyt, jednak wbrew pozorom pośpiechu, w jakim się wszystko działo, zajęła też sporo czasu. Było późno i wiedziałam, że Karol nie może przyjąć mojego zaproszenia do domu. Mimo to odegrałam niezaspokojona kobietę rozczarowaną tym, że kochanek nie może jej poświecić tyle czasu ile by pragnęła. Specjalnie postawiłam Karola w tak niezręcznej sytuacji, by wzbudzić w nim lekkie poczucie winy. Klejąc się do niego tuż za drzwiami domu prosiłam bi mi tego nie robił, a gdy grzecznie po raz kolejny tłumaczył się, że nie może ze mną zostać na noc poprosiłam go by poświęcił mi nieco więcej czasu jutro rano. Mówiąc to klęknęłam przed nim. Rozpięłam spodnie, zsunęłam do kolan bieliznę i misternym fellatio doprowadziłam go do spazmów. Grzecznie połknęłam wszyściutko co udało mi się wyssać. Dając buzi na dobranoc zapowiedziałam, że jutro oczekuję rewanżu.


To wszystko zaczyna robić się tak mętne.. że każdy kolejny wpis czytam z większym uśmiechem i wyłapuję coraz większą ilość błędów i sprzeczności