d ostatniego wpisu minęło nieco czasu. Z jednej strony byłam nieco zajęta sobą i pracą, z drugiej strony nie miałam ochoty pisać. Chyba dopiero teraz dotarł do mnie tak naprawdę, że po urodzeniu dziecka skończy się pewien etap naszego życie. Do tej pory zwlekaliśmy z dzieckiem, by jak najdłużej cieszyć się prawie nieskrępowaną swobodą. Teraz to się zmieni.
O bliskim powiększeniu się rodziny wiedzą już chyba wszyscy. Po potwierdzeniu ciąży przez ginekologa, nie było sensu zwlekać z powiadomieniem moich i Roberta rodziców, najbliższych znajomych i części naszych partnerów. Rodzice, zwłaszcza Roberta, od dawna dopominali się wnucząt. Ostatnio nawet przypominając mi, że w tym roku kończę trzydziestkę i najwyższy czas brać się do roboty. Czułam się całkiem nieswojo, gdy pytano mnie o preferencje płci, lub o to, czy mamy już wybrane imiona. Zupełnie o tym nie myśleliśmy.
Na dniach odbyłam z Robertem i Karolę rozmowy o tym, co dalej. Na najbliższy miesiąc zawiesiliśmy z mężem wszelkie plany związane ze swingowaniem, a Karol pogodził się z wizją miesięcznego rozstania. Po tym czasie zdecydowałam się, jeśli nie będzie przeciwwskazań, zaszaleć
. Mam zamiar być bardzo aktywną aż do ostatnich dni przed porodem. Pamiętając, jaką popularnością cieszyła się swojego czasu jedna ze swingujących mężatek będąca w szóstym miesiącu ciąży, nie martwię się o brak partnerów. Zresztą uważam, że kobiety w ciąży (zwłaszcza zaawansowanej) wyglądają bardzo erotycznie.
Poza lekką chandrą brak innych oznak odmiennego stanu. Nie mam porannych nudności, choroby lokomocyjnej, dziwnych zachcianek kulinarnych, czy nieposkromionego apetytu. Może odrobinę bardziej potrzebuję pieszczot, ale to chyba nie ma nic wspólnego z hormonami.
Dalej sprawia mi radość seks o poranku, petting z Martą pod prysznicem i namiętny trójkącik przed snem. Tu nic się nie zmieniło.
Dokładnie wypytałam ginekologa o życie intymne w ciąży… Brak przeciwwskazań, a seks jest wręcz zalecany. Nie spytałam się jedynie, co z fistingiem.


„powiadomieniem Karola rodziców” ?!
„odbyłam z Karolem rozmowę o tym, co dalej” ?!
oj za taki dziwny błąd ‘Robert’ powinien się nieźle zdenerwować…
juz dawno wydawalo mi sie ze to wszystko jest klamstwem. teraz dalas na to dobry dowod. gratuluje
) ha ha ha
Dziękuję za wytknięcie błędu. Skróty myślowe skorygowano, poprawy nie obiecuję, a bić sie w piersi nie zamierzam.
Pozdrawiam ciepło,
Aga.
Widać niektórzy nie mogą pojąć, że naprawdę robisz w swoim życiu coś o czym oni nawet boją się fantazjować…