
asiedzieliśmy się wczoraj do późna, wspominając dawne czasy i rozmawiając. Było bardzo miło, a odrobina wina na jakie sobie pozwoliłam miło uderzyła mi do głowy. Po wyjściu gości chwilę podrażniłam się z Robertem, co zakończyło się zupełnie nieplanowanym i bardzo spontanicznym seksem na stole. Nasze głośne zachowanie zwróciły uwagę delegowanej ‘babysitter’, która po zakończeniu przez nas igraszek, ze zmarszczonym noskiem ofukała nas. Czułam się bardzo rozbawiona całą sytuacją i dostałam ataku głupiego śmiechu. Wyglądaliśmy nieco jak bohaterowie ‘Dobrego Wojaka Szwejka’ odwiedzający burdel. Ja, półnaga na stole, rechocząca ze śmiechu. Robert z ciągle napiętym narzędziem gwałtu stojący obok, i jakby nieświadoma naszej nagości Marta, żaląca się na swój ciężki los. Na to, że na cały wieczór zostawiliśmy ją z Marysią i na to, że na koniec zrujnowaliśmy jej kolację naszymi wybrykami. Fakt, danie główne wylądowało na podłodze :/ a to co jeszcze stało na stole nie zachęcało do konsumpcji. Czysta groteska
.
Babysitter została przytulona, nakarmiona a po wspólnej kąpieli wspólnymi siłami doprowadzona do szczytów euforii. Zasypiała z uśmiechem od ucha do ucha wtulając nosek w moje piesi. To był pracowity wieczór dla Roberta. Musiał trzykrotnie stanąć na wysokości zadania zaspakajając nasze wybujałe żądze. Szczerze mówiąc poradził sobie wybornie, przy tylko znikomej, acz pożądanej, pomocy języka i palców.
Gdyby tylko Marysia dała mi pospać dłużej niż godzinę :/

