hcemy zorganizować orgię. Prawdopodobnie gdzieś w okolicach środka, lub może końca przyszłego miesiąca. Z miejscem nie będzie problemów. Postanowiliśmy skorzystać w tym celu z naszego domu na Mazurach, który po ostatnim gruntownym remoncie i przebudowie stracił całkowicie sezonowy charakter. Byłaby to nasza pierwsza zimowa zabawa w tym miejscu. Myślimy o zabawie na jedenaście, ewentualnie trzynaście osób. Planując liczbę gości mamy na myśli konkretne osoby. Telefonicznie, wstępne zainteresowanie wyraziły już dwie pary. Dwie kolejne otrzymają zaproszenia prawdopodobnie jutro. Zarezerwowaliśmy też miejsca dla Kasi i Adama, choć jeszcze nie wiemy, czy mieliby ochotę wskoczyć od razu do głębokiej wody. Myślimy, by zaproponować im udział w imprezie dopiero po naszym spotkaniu, za dwa tygodnie. Liczymy, że zwycięży ciekawość i chęć spróbowania czegoś nowego i z pewnością bardzo odważnego i hedonistycznego.
Nie planujemy typowego swingers-party z wymianą partnerów i tworzeniem trójkątów, lub układów dwóch par. Rozsyłając zaproszenia wyraźnie podkreślałam charakter proponowanego spotkania. Ma to być orgia, czyli hedonistyczny seks we wspólnym gronie, spontaniczne tworzenie nietrwałych, doraźnych układów, którym towarzyszyć będzie częsta wymiana partnerów. Właśnie ze względu na planowaną formułę staram się bardzo starannie dobrać uczestników i ciągle mam wątpliwości co do Kasi i Adama.
Nasze plany nabiorą bardziej realnych kształtów za mniej więcej tydzień – dwa, gdy będę wiedziała na kogo możemy liczyć i gdy ustalimy najodpowiedniejszy dla wszystkich termin spotkania.

