RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Kochanka

Mam kłopoty z pisaniem na bieżąco. Po szalonym weekendzie wpadłam w wir obowiązków, zapominając całkowicie o naszej stronie. Dziś mam odrobinę czasu, więc postaram się na szybko zdać relację z weekendu.

Ujmując weekend dwoma zdaniami: Przespałam się z ciekawą kobietą. Marata flirtowała ze swoją nową przyjaciółką.

Nie będę rozwodzić się nad romantycznym przypadkiem Marty. Wystarczy nadmienić, że jej niedoszła jednonocna przygoda nie została do tej pory skonsumowana i przerodziła się w coś na kształt flirtu opartego na wzajemnej fascynacji… Cóż, może sprawy przybrały nieco nieplanowany obrót, ale o ileż bardziej ekscytującą stała się rozgrywka biorąc pod uwagę, że dla Moniki, Marta może być pierwszym partnerem seksualnym w jej życiu. Mam nadzieję, że Marta dorosła do roli jaka może jej przypaść. O dwóch gołąbkach napisze więcej po nadchodzącym weekendzie, który mają w planach spędzić razem.

Wracając jednak do meritum… Moja wybranka miała na imię Patrycja i była mniej więcej dwa, trzy lata starsza ode mnie. Szatynka, o długich, gęstych, kręconych włosach, niebieskich oczach i o figurze pisanej krzywiznami. Typ kobiety, który swoiście mnie pociąga. Wyższa ode mnie (o co nietrudno), kobieca, ze średnim biustem i delikatnie zaokrąglonym brzuszkiem. To ona mnie wybrała i szybko przełamała lody swoim pogodnym usposobieniem. Po kilku minutach rozmowy wiedziałam, że nie muszę dalej szukać, a gdy po spędzonym we dwoje wieczorze zaproponowała mi wspólna noc u niej zgodziłam się bez wahania.

Mieszkała w ciekawie urządzonym mieszkaniu na jednym z nowszych Mokotowskich osiedli. Wnętrze było bardzo przyjemnie urządzone, a obszerna, szklana kabina prysznicowa była jakby stworzona by dzielić ją z druga osobą.

Cudownie całowała i była doskonałym, nadającym rytm partnerem. Po przyjściu wymknęłam się do łazienki, a przy okazji wysłałam Marcie wiadomość gdzie jestem. Wracając do skrytego w dyskretnym świetle salonu zastałam ją czekająca na mnie z kieliszkiem świetnego sherry. Miałam okazje tylko raz umoczyć w nim usta. Później zajęta byłam smakowaniem jej pachnącego winem języka. Nie było zbędnych rozmów. Splecione w pocałunkach rozebrałyśmy się nawzajem do bielizny. Już nagie wylądowałyśmy pod prysznicem, gdzie w strugach ciepłej wody doszło do pierwszego zbliżenia. Jej pocałunki sprawiły mi wiele przyjemności, a gdy klęcząc przede mną wtuliła swe usta w moje łono rozpłynęłam się z rozkoszy. Z wilgotnymi włosami przeniosłyśmy się do sypialni, gdzie na obszernym łóżku mogłam się wtulić w jej ciało ofiarując jej swoje usta, język i palce. Gdy wtuliłam nosek w jej bujny, ładnie przystrzyżony trójkącik drżała z rozkoszy. Podobało mi się jak bez fałszywego wstydu pręży się, jęczy i głośno przeżywa to co jej ofiarowywałam.

Po pierwszej rundzie miłosnych zmagań wyszła z łóżka, by wrócić do niego z winem, jakie zostawiłyśmy w salonie. Smakowało wspaniale, a gdy opróżniłyśmy nasze kieliszki wróciłyśmy do miłosnych harców.

Była cierpliwą i doświadczoną kochanką. Kochałyśmy się w bardzo naturalny sposób, poświęcając mnóstwo uwagi pieszczotom i temu jak reaguje na nie partnerka. Nie było bezsensownej pogoni za kolejnymi orgazmami. Przychodziły, gdy byłyśmy na nie gotowe dając nam wyjątkowo wiele satysfakcji.

Zazwyczaj nie mam w zwyczaju zostawać na śniadanie… Tym razem zostałam. Może przekonało mnie to, w jaki sposób zostałam obudzona? Jej uśmiech o poranku… To że powiedziała mi dziękuję całując w policzek? Nie wiem. W tamten niedzielny poranek było to dla mnie czymś najnaturalniejszym na świecie, podobnie jak to, że tuż po przywitaniu się w pierwszych promieniach słońca kochałyśmy się ze sobą splecione w 69. Po prysznicu, przy wspólnym śniadaniu po raz pierwszy dowiedziałam się czegoś więcej o niej, zdradzając równocześnie kilka własnych sekretów. Wymieniając się z nią numerami telefonów miałam głębokie poczucie, że nie robię błędu. Dziś wiem, że było warto. Czasami szybkie przygody mogą owocować całkiem nieoczekiwanymi znajomościami.


Skomentuj

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.