eszcze wczoraj byłam nieco obolała po depilacji, a skóra była lekko podrażniona. Dziś czuje się bosko. Obudzona przez mała wstałam tuz o poranku, na dobrą godzinę godzinę przed Robertem. Gdy skończyłam karmić moja córeczkę, wróciłam do sypialni. Korzystając z naturalnego światła, po lekkim odsunięciu rolet podeszłam do stojącego w sypialni lustra. Zdjęłam przez głowę kusą koszulkę by nago stanąć przed szklana taflą. Podobała mi się nowa fryzurka i kolor włosów na łonie. Po miesiącach ćwiczeń wróciłam do dawnej figury. Najbardziej zadowolona byłam z brzuszka i pośladków. Pierwszy był wreszcie odpowiednio płaski, choć nie aż tak jak przed porodem. Trenując zdecydowałam się popracować nad bardziej kobiecym jego kształtem, niż ten jaki miałam jeszcze dwa lata temu. Z czasem doszłam do przekonania, że ładniej wyglądam bez widocznych pod skóra mięśni brzucha i leciutko bardziej niż kiedyś zaokrąglona. Jedyne na co nie mam wpływu to kształt i wielkość piersi. Lubie ich kształt, gdy mam w nich pokarm. Teraz po karmieniu wyglądały jakby ktoś spuścił z nich odrobinę powietrza. Chyba czas pożegnać się z bliskimi ideału krągłościami sprzed porodu. Nie wyglądają źle. Są dalej kształtne, jednak odrobinę większe niż kiedyś i mniej sterczące. Natura ma swoje prawa, i nawet najstaranniejsze dbanie o biust jej nie oszuka. Nie powinnam narzekać. W mojej ulubionej Freya Arabella wyglądam i czuję się bardzo kobieco
. Mówiąc o bieliźnie… Na swingujący weekend kupiłam sobie nowy, śliczny komplecik. Przezroczysty, różowy biustonosz i majteczki Paige Raspberry & Black (Miss Mandalay). Śliczne, wygodne i w moim rozmiarze (60F). Muszę tu podziękować stronie Stanikomania, na zwrócenie uwagi na ten produkt
.
Zaabsorbowana własną próżnością spostrzegłam Roberta dopiero, gdy nagi wtulił się w moje plecy. Całując szyję ważył w dłoniach piersi, bawił się brodawkami. Czułam jak ciasno przytulony do mnie męskością rośnie. Gdy wsunął dłoń pomiędzy moje uda byłam podniecona i gotowa przyjąć go w swoim wilgotnym ciele. Przed lustrem, na podłodze stała spora, kwadratowa szkatułka z pięknego madagaskarskiego hebanu. Kosztowna zdobycz z giełdy staroci. Dla niewtajemniczonych ozdobny bibelot. Dla nas sposób, by zniwelować 25cm różnicy pomiędzy mną i mężem. To coś jak gra erotyczna. Wchodząc na nią dałam mu znak, że jestem gotowa. Wszedł we mnie delikatnym, płynnym ruchem. Bezpieczna w jego ramionach obejmowałam odjęłam go dłońmi wyciągniętymi za plecy. Falowaliśmy w spokojnym rytmie, a jego dłoń złożona na moim łonie delikatnie pieściła mój kolczyk. Był naprawdę niesamowity doprowadzając mnie pchnięciami i stymulacją łechtaczki do orgazmu na kilka sekund przed własną przyjemnością. Kocham czuć jak tryska we mnie gdy sama wije się z rozkoszy. Jeszcze długie sekundy po kulminacji naszej rozkoszy stałam w jego objęciach rozkoszując się dłońmi pieszczącymi moje ciało. Pieścił mnie do momentu, gdy jego członek samoistnie wysunął się ze mnie. Pod prysznic szliśmy trzymając się za dłonie. Idąc miałam całkowicie mokre uda. To takie dziwne, a jednocześnie podniecające uczucie, czuć jego nasienie spływające powoli wzdłuż ud, aż do łydek. Pod prysznicem zrobił mi językiem tak dobrze, że krzycząc obudziłam Marysię. Wieczorem odwdzięczę się mu tak, że jeszcze długo będzie wspominał moje palce i uda. Jego wstrzemięźliwość na regenerację sił trwała tylko jedną noc
. I tak długo, jak na Roberta.

