RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Sobotnia sesja zaczęła się nieco po dwudziestej pierwszej i trwała do pierwszej w nocy.

Zabawę rozpoczęliśmy jeszcze w naszej sypialni. Robert przyszedł po mnie. Byłam w płaszczu kąpielowym. Polecił mi zrzucić go a następnie ubrać komplet bielizny, jaki wyciągnął z mojej bogatej bieliźniarki. Na poddasze szłam ubrana w czarne, ażurowe pończoszki ozdobione czerwonymi kokardami na ściągaczach i gorsecik w podobnej kolorystyce. Na stopach miałam czerwone pantofle na wysokich obcasach.

Na górze mój Pan przygotował dla mnie wyciąg. Po przewiązaniu pomiędzy kosatkami rozpórki założył mi na dłonie skórzane, wyściełane futerkiem opaski z kółkami a te podczepił do sznura zwisającego z żeglarskiego wielobloczka. Zostałam podciągnięta dokładnie na taka wysokość, by moje stopy miały minimalny kontakt z podłożem. Stanie na palcach w szpilkach było nie lada wyzwaniem, a szeroka rozpórka pomiędzy kostkami nie ułatwiała zadania.

Podciągnięta zostałam zakneblowana a na oczy założono mi przepaskę. Robert długo sycił się moim widokiem. Przez dobrych dziesięć minut stałam nasłuchując jak krąży wokół mnie robiąc zdjęcia. Gdy po pewnym czasie ustał charakterystyczny odgłos migawki jego aparatu zaczęłam mocniej ściskać w dłoni miękką piłeczkę – nasz sygnał bezpieczeństwa. Pierwsze uderzenie sprawiło, że zaciśnięte w konwulsyjnym skurczu palce biły się paznokciami w dłonie. Uderzył mocno pejczem od przodu, tak by ciężkie, namoczone w wodzie rzemyki zawinęły się wokół mojego krocza uderzając końcówkami w pośladki. Chłostał w nieregularnych momentach po pośladkach, podbrzuszu, udach, piersiach i kroczu. Pooli, systematycznie wybierając co kilka smagnięć nowy cel. Oślepiona absolutnie nie mogłam przewidzieć gdzie spadnie następne uderzenie. W ciągu pół godziny sprawił, że moje ciało plunęło. Ostatnich kilka uderzeń w krocze sprawiło, że posiusiałam się z bólu. Zadowolony wsunął dłoń pomiędzy moje udam. Delikatnie chłoszcząc pośladki doprowadził mnie palcem do do orgazmu a następnie pozostawił bezwolną na kilka minut, bym ochłonęła po przeżytej rozkoszy.

Po chłoście przeszliśmy do stymulacji prądem. Robert bardzo sprawnie umieścił parę elektrod na moich brodawkach i drugą w mojej pochwie i odbycie. Umieszczenie trzeciej pary zajęło mu nieco czasu. Składała się na nią klamerka zapięta na wyłuskanej spod kapturka łechtaczce i druga w postaci giętkiego pręcika wprowadzona po bardzo obfitym nawilżeniu w moją trzecią dziurkę. Był bardzo delikatny i poza lekkim bólem przy zapinaniu klamerki na łechtaczce nie mogłam narzekać na specjalny dyskomfort. Później sytuacja uległa zmianie. Bawiąc się elektrodami na moich brodawkach i tymi w pochwie i odbycie doprowadził mnie do amoku. Szybko znalazł mój próg bólu a później kilkukrotnie przesunął jego granicę poza to co wydawało mi się nieprzekraczalnym absolutem. Wiłam się, krzyczałam przez knebel, błagałam ściskając piłeczkę o litość. Choć w chwili gdy przebiegał przez moje ciało prąd chciałam by przestał, to tylko gdy czułam ulgę pragnęła znowu znaleźć się na granicy szaleństwa. To było jak zapasy. On czekała aż ja wypuszczę z dłoni piłeczkę, gdy ja starałam się sprostać wszelkim próbom jakim mnie poddawała. Wygrał. Za którymś razem nie byłam już w stanie dłużej panować nad chęcią wypuszczenia z dłoni piłeczki. Przestał natychmiast. Odkneblowana doszłam powoli do siebie, a gdy poprosiłam o moją piłeczkę sprawił mi niespodziankę doprowadzając mnie do orgazmu delikatną symfonią impulsów jakie skierowała n a elektrody umieszczone na mojej łechtaczce i w trzeciej dziurce. Było to cudowne, a kilka mocniejszych impulsów, które popłynęły przez pozostałe pary elektrod na początku orgazmu dało mi niesamowity odlot.

Odwiązana mogłam rozebrać się i odświeżyć pod prysznicem. Po pół godzinnym odpoczynku, w trakcie którego założyłam lateksowe body z wycięciami na piersi i otwartym kroczem, dostałam lewatywę z kawy i alkoholu. Odleciałam. Dalszą zabawę z ciężarkami, seks z mężem, ujeżdżanie ogromnej wtyczki analnej i kolejną chłostę pamiętam jak przez mgłę. Wiem tylko, że kładąc się w sypialni do snu było nieco po pierwszej i że zasypiałam na brzuszku bardzo ostrożnie przykrywając kołdra pośladki.


Skomentuj

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.