RSS dla
Wpisów
Komentarzy

 

yciągnięcie z ukrycia uprzęży było wspaniałym pomysłem! Już w zeszły weekend bawiłam się z mężem w dość niekonwencjonalny i wysoce erotyczny sposób. W miniony przekroczyliśmy we troje z Rafałem wszelkie granice tego, czego się spodziewałam.

Kochałam się z użyciem uprzęży z mężem, kochankiem, kochanką, w trójkącie z Martą… Robiliśmy to w pięcioro z naszą byłą kochanką i zaprzyjaźniona parą, zdarzyło się nam kochać w czworokącie dwóch par wykorzystując aż dwie uprzęże, lecz jeszcze nigdy nie uczestniczyłam w ménage à trois z dwoma panami i huśtawką. Do minionego weekendu.

Było wspaniale! Banalne określenie. Często nadużywane pochopnie, ale chyba najlepiej oddające to jak się we troje bawiliśmy. Odniosłam wrażenie, że dla Rafała i Roberta użycie miłosnej huśtawki w naszych miłosnych zapasach urosło do fetyszu i działało na nich jak afrodyzjak. Dla mnie to tylko przedmiot, bezduszna plątanina pasków, klamerek, lin i tkaniny, która pozwala sięgnąć po ciekawe doznania erotyczne. Dla obu panów R zdaje się że było to coś więcej.

Zachowywali się jak młodzieńcy, którzy ledwo powstrzymując drżenie własnego podniecenia, wsuwają po raz pierwszy dłoń pomiędzy dziewczęce uda… Czułam to łapczywe podniecenie, słyszałam ich przyspieszone oddechy, widziałam jak silną mają erekcję, gdy szykowaliśmy się do popisowego przedstawienia.

Czułam się jak lata temu, gdy całując się z kolegą z klasy na piętrze jego domu pozwoliłam mu na odrobinę więcej niż zwykle. Gdy dłoń mojej sympatii nie poprzestała na pieszczeniu pod bluzką twardych piesi o pulchnych, nabrzmiałych brodawkach… Gdy całując położył dłoń na moim udzie, a ja nie broniłam mu wsunąć jej pod spódnicę. Leżeliśmy obok siebie. Miałam przymknięte oczy, nasze języki splatały się w pocałunkach. Był delikatny, nie robił niczego na siłę głaszcząc moje udo i pośladki. Było mi dobrze a gdy dotknął mojego brzuszka, tuż przy linii majteczek, uniosłam ku górze udo pozwalając mu wsunąć się w moją bieliznę. Nie miał doświadczenia, nie wiedział jak mnie dotykać, jednak mi wystarczyło tylko poczuć ciepło jego dłoni obejmującej łono, by załkać w orgazmie. Był prawie przerażony tym co się stało, jednak nie cofnął dłoni aż do końca moich spazmów. Gdy spąsowiała poprawiałam ubranie zauważyłam ogromną plamę na jego kroczu i to zakłopotanie w oczach mojego młodziutkiego kochanka. Nie wiem, ale chyba instynktownie uśmiechnęłam się, przytuliłam i mówiąc że go kocham (wielkie słowo dla nastolatki) wsunęłam dłoń w jego przemoczone spodnie. Wystarczyło bym dotknęła go by ożył. Ściskając i całując moje piersi zmoczył mi dłoń potężnym wytryskiem. To bardzo miłe wspomnienia i lubię do nich wracać. Miałam dużo szczęścia odkrywając siebie i jego. Nigdy nie posunęliśmy się poza wzajemne pieszczoty i prawie zawsze kochałam go dłonią wsuniętą w jego bieliznę. Bałam się zrobić coś więcej… Nie byłam na to jeszcze gotowa, jednak wspólny petting sprawiał nam obojgu niesamowitą satysfakcję. Podobną sprawiało moim panom dopinanie na mnie pasków uprzęży, mocowanie jej i wypróbowywanie czy wszystko jest na swoim miejscu. Później… Później nagle atmosfera jak podczas pettingu z kolegą przerodziła się w bardziej namiętną, gwałtowna i nastawioną na potęgowanie kolejnych doznań.

Seks z Rafałem w niecodziennej pozycji poprzedziła spora dawka pieszczot. Później, obracana przez Roberta, wirowałam nabita na Rafała aż do jego spełnienia. Jeszcze później zdziwiłam się jak wiele możliwości daje uprząż i dwóch zgodnych, silnych partnerów. Zabawę z uprzężą zakończyłam odbierającym zmysły orgazmem wisząc pomiędzy stojącymi partnerami. Kochana jednocześnie w obie dziurki, z nogami rozłożonymi w prawie doskonałym szpagacie Wyłam, gdy Robert kochał mnie przyciągając ku sobie za pośladki a Rafał penetrował obejmując od tyłu piersi.

Podczas wspólnego prysznicu stało się coś o wiele bardziej interesującego, jeśli chodzi o nasze wspólne ‘docieranie się’. Pierwszy raz zdarzyło się, że kochałam ich jednocześnie oralnie wsuwając w nich głęboko palce. Klęcząc, smagana ciepłą wodą, ssałam ich na zmianę wsuwając w ich pupy po jednym, a później po dwa i trzy palce. Byli rozpaleni do granic możliwości a ja żałowałam, że nie mogę zmieścić ich jednocześnie w ustach. Po wszystkim nie było na szczęście milczenia i odwracania spojrzeń, czego bałam się podejmując tą próbę. Nie było głupich uśmieszków i zakłopotania. Rafał zaskoczył mnie gdy po wzajemnym umyciu się i masie pocałunków kleknął za mną wsuwając język pomiędzy moje pośladki. Z Robertem nie mamy tu tabu, jednak nigdy nie proponuję partnerom sama, by kochali mnie w ten sposób. Miałam w sobie dwa języki!!! Choć to Robert dał mi spełnienie, pieszcząc łechtaczkę, to jednak język Rafała sprawił mi najwięcej przyjemność. Rozwierając dłońmi pośladki pieścił mnie prawie nieśmiało, liżąc rowek pomiędzy pośladkami i delikatnie krążąc koniuszkiem języka wokół odbytu. Zaczynając jęczeć pod wpływem pieszczot łechtaczki zawyłam z rozkoszy gdy Rafał delikatnie wsunął koniuszek języczka w odbyt. Zdecydowanie miał doświadczenie, nie był bynajmniej nieśmiały, a jego pieszczoty sprawił mi niewyobrażalną przyjemność gdy wciskając usta pomiędzy pośladki wszedł we mnie rozedrganym językiem.

W sypialni bawiliśmy się już bardziej klasycznie, uważając by nie było potrzeby ponownego spaceru pod prysznic. Po wyjściu spod natrysku zajęło mi czterdzieści minut usypianie wybudzonej Marysi. Panowi czekali na mnie cierpliwie, jednak po wejściu do sypialni wspólnie wsunęli w usta knebel, mocno zaciskając na głowie jego uprząż. Przydał się zdecydowanie. Zwłaszcza gdy galopowałam na nich smagana po piersiach i pośladkach szpicrutą, lub gdy odleciałam w rytmie finalnego crescendo pchnięć ich członków penetrujących równocześnie moją pochwę.

Rano nie byli w stanie ofiarować mi nic poza kilkoma kropelkami nasienia, gdy o poranku ofiarowałam im usta. Sama za to bezwstydnie skorzystałam z nad wyraz skorych do figli języków.

Ciekawym spostrzeżeniem z minionego weekendu jest to, że moi obaj panowie wykazują się o wiele większą otwartością na pewne sprawy, niż mogłabym się spodziewać. Nawet Robert, stroniący do tej pory od pieszczot ‘tam’ więcej niż dwoma palcami jęczał z rozkoszy gdy wsunęłam w niego trzeci i wcale nie miał ochoty na tym poprzestać. Rafał za to zaskoczył mnie miło otwartością i szczerze mówiąc doświadczeniem, o którym nasi wspólni znajomi wcale nie wspominali ;) .

 

*Kobieta jest jak róża, nie ma przód ani tył. Przypisywane anonimowemu Rabinowi, lub Szymonowi Kobylińskiemu (Pasjans Erotyczny). Słyszałam też wersję (nie pomnę autora) Kobieta jest jak róża, nie ma przodu i nie ma tyłu.


Skomentuj

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.