oja wiedza o zakończonym wczoraj swingers-party, w jakim uczestniczyliśmy z mężem, wzbogaciła się odrobinę dzięki kilku telefonom, listom i całkiem bogatej wymianie wiadomości na stworzonym ku temu forum. Spotkanie zostało określone jako jedno z lepiej zorganizowanych i zdecydowanie najciekawszych w tym roku. Po raz pierwszy pojawiły się zdjęcia z podobnej imprezy, choć nie jestem przekonana, że to najfortunniejszy pomysł.
Najważniejsze jest to, że całe gremium zgodziło się w pełni zaakceptować wśród nas Adama z Kasią a także dopuścić do forum Rafała. Cieszę się, dawno nie było tak sporego zastrzyku świeżej krwi w naszym gronie. Prywatnie już, dowiedziałam się, że Rafał zyskał, jak się to brzydko wyrażę, bardzo wysoką notę u gospodyni spotkania i drugiej partnerki z jaką miał okazje się bawić. Cieszy mnie to, gdyż byliśmy para, która wprowadziła Rafała i była poniekąd gwarantem tego, że to nie był pochopny wybór.
Pojawiło się tez wiele głosów, by iść za ciosem i zorganizować kolejne spotkanie. Choć wszyscy zgadzają się, że to dobry pomysł, to już z terminami gorzej. Chwilowo panuje istny rozgardiasz w tym temacie i pewnie tak pozostanie, do momentu, aż ktoś podejmie się organizacji spotkania. Zadowolić wszystkich nie będzie można. Zawsze komuś będzie nie odpowiadał termin, a któraś z nas może mieć akurat w tym czasie swoje dni. Na wszystko są jednak sposoby. Osobiście optowałam za nieco inną formą. Za tym, by organizować mniejsze, łatwiejsze w przygotowaniu spotkania, za to częściej i nie zawsze w takim samym składzie i miejscu. Ofiarowałam się gościć u nas małą orgię na sześć – osiem osób w pierwszy weekend października. Zobaczymy na czym stanie.
Jutro przedpołudniem idę w gości do Beaty, pojutrze goszczę przyjaciółki, co wiąże się też z innymi planami, w czwartek wpadnie z wizytą Marta a w weekend odwiedzą nas moi i Roberta Rodzice. Ciekawe tylko, kiedy będę miała czas pracować
. Coraz poważniej myślę o końcu mojego urlopu i posłaniu Marysi do żłobka. Czas, by mała dzikuska zaczęła uczyć się obcować z innymi pełzającymi szkrabami. No i najwyższy czas skończyć z piersią, która i tak ssie już raczej dla zabawy, niż z głodu. Trochę obawiam się utraty pokarmu, a właściwie tego, jak bardzo zmieni się kształt moich piersi. Chwilowo nie mogę za bardzo lamentować
.

