RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Kolacja Dla Dwojga

czoraj, zupełnie bez jakiejkolwiek okazji, czy szczególnego powodu, przygotowałam dla nas kolację przy świecach. Mąż wrócił z miasta późno, po dziewiętnastej. Gdy wszedł w domu panował półmrok, a nasz salon oświetlony był jedynie dyskretnym światłem i blaskiem ozdabiających stół świec. Marysia spała, w piekarniku czekała gorąca zapiekanka z grzybami a na kuchni dochodził łosoś na parze.

Kolację podałam naga, wydepilowana, pachnąca ulotną nutą jego ulubionych perfum. Odziana w same pończoszki i pantofelki towarzyszyłam mu podczas posiłku. Zadbałam po nim by po nim mógł skosztować mocnego i czarnego jak smoła espresso, a gdy kończył pić parującą esencję wniosłam deser. Zimne, pachnące czekoladą, kawą i marsalą tiramisu. Słodki smakołyk podałam w małej, kwadratowej salaterce. Nie skorzystał z przygotowanego talerzyka z małym widelczykiem. Zjadł go prosto z moich piersi, brzuszka i ud. Najpierw siedząc okrakiem na jego kolanach, a później leżąc na stole służyłam za naczynie, na które palcami nakładał zimne kawałki deseru. Zjadał je ze mnie ogrzewając przy okazji pocałunkami zmarznięte ciało . Długo zlizywał słodką masę z moich ust, brodawek, wnętrza ud. Ostatni, spory kawałek położył na łechtaczce i nie spiesząc się, powoli, rozsmarował go po całym łonie i między wargami. Jadł mnie tak łapczywie, zachłannie a jednocześnie rozkosznie delikatnie, że już po chwili czułam jak w podbrzuszy zbiera się i pulsuje rokosz. Gdy prężąc się w orgazmie kwiliłam z rozkoszy przywarł ustami do łona ssąc pulsujące ciałko łechtaczki. Sprawił, wręcz zmusił moje ciało do dwukrotnego orgazmu, a jego fale odebrał mi zmysły.

Tej nocy kochaliśmy się długo i spokojnie. Bez pośpiechu, powoli i wytrwale budując podniecenie. Za pierwszym razem pozwoliłam mu wybrać. Ssać nawet na chwilę nie oderwałam ust od jego członka, gdy z jękiem wypełnił mi usta nasieniem. Za drugim razem wyboru nie miał. Przywarłszy do jego ciała kochałam się na nim w odwróconej pozycji misjonarskiej. Precyzyjnie dozowałam intensywność wrażeń ocierając się i nabijając na jego palu tak, by dać mu szanse dotrwać aż do mojego orgazmu. Gdy straciłam nad sobą kontrolę chwycił moje pośladki dłońmi i potężnymi zamaszystymi pchnięciami strzelił napełniając mnie rozkosznym ciepłem.

Rano jakoś nie mogłam wykrzesać z siebie żalu za poplamione tiramisu spodnie, leżące jak zmięta szmata przy schodach, czy utaplany w łososiu, grzybach i Bóg wie tylko w czym jeszcze pantofelek. Było warto! Buty odżałuję a nowe spodnie Roberta pewnie dadzą się jakoś doczyścić w pralni.

Wczesnym popołudniem wyjeżdżamy do Wrocławia. Weekend spędzimy u moich rodziców, na rewizycie. Poza odpoczywaniem, spacerem po rynku, smakowaniem chleba ze smalcem czy ulubionego Roberta tatara do przenicznego piwa, obiadem na mieście i innymi sposobami na rodzinną rozrywkę mamy w planach także wycieczkę w pobliskie pagórki. Weekend zapowiada się więc atrakcyjnie, a pogoda chyba nie sprawi nam przykrej niespodzianki.


Skomentuj

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.