obert nieco dziś zaspał. Prawdę mówiąc to zaspaliśmy oboje i to z mojej winy. Wieczorem, a właściwie późno w nocy naszła mnie ochota na erotyczny masaż. Robert spełnił prośbę ofiarując mi godzinna etiudę na dziesięć palców i usta. Mimo późnej pory zrobił to jak lubię. Powoli zaczynając od zwykłego masażu, stopniowo dołączając do niego nieco mniej klasyczne elementy, by zakończyć go erotycznym misterium palców na i w moim ciele. Ja zakończyłam go tym co lubię najbardziej. Orgazmem, po którym wyczerpana zasnęłam w objęciach małżonka.
Rano był popłoch. O ile zazwyczaj czas nie gra roli, to dziś miało się odbyć odebranie czegoś tam i musiał być na placu boju.
Gdy brał prysznic zrobiłam śniadanie i kawę. Jadł na stojąco, ubrany w garnitur ‘do pracy’. Bez krawata… Na takie kompromisy nie był gotowy. Gdy dopił kawę przyciągnęłam go do siebie, a gdy stanął przed krzesłem rozpięłam guziczki koszulki, obnażyłam piersi i sięgnęłam ku rozporkowi. Sprawnie wydobyty z bielizny prężył się jak struna ledwie po kilku ruchach dłoni. Po kilkunastu dalszych moje piersi pokrywały wolno ściekające w dół krople nasienia. Języczkiem zlizałam resztkę nasienia z jego główki, otarłam serwetką dłoń i delikatnie schowałam go w spodnie. Odprowadziłam go aż do drzwi. Ciągle zroszona nasieniem, ciągle w rozpiętej koszulce dałam mu buziaka życząc udanego dnia. Zasłużył na wszystko, i jeszcze więcej, ofiarowanym mi w nocy masażem.

