RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Ślepy Los

e wtorek, wieczorem, zdaliśmy się na ślepy los. Robert przyniósł kilka atlasów pozycji seksualnych jakie posiadamy. Od pięknych, opasłych tomów wydanych na kredowym papierze, do prostych paperback-ów kupionych on-line. Zawiązał mi oczy i poprosił bym wybrała numer. Po ogłoszeniu decyzji w dłonie wsunięto mi książeczkę w miękkich okładkach. Jeden z poradników typu „Position of the Day” kupiony na Amazonie. Otwarłam go, wybrałam stronę. Zdjęłam opaskę, zobaczyłam jego uśmiech i zrozumiałam. Była to jedna z tych pozycji, którą już próbowaliśmy. Niezbyt satysfakcjonująca dla kobiety i nieco akrobatyczna, ale sprawiająca mężczyźnie niezłą frajdę, jak to się wyraził zawczasu mąż. Prosto mówiąc miałam klęknąć na niskim, szerokim taborecie, podopierając się na łokciach i kolanach. Z wypiętą ku górze pupą miałam za zadanie utrzymać się w tej dość niewygodnej pozycji. Robert za to miał w tym czasie oddawać się rozkoszy cenionej przez sodomitów, czyli zerżnąć mnie w pupę. Piszę zerżnąć, bo gdy po raz pierwszy próbowaliśmy tej pozycji odbyło się to tak drapieżnie, że aż dyszał za moimi plecami w amoku a ja obawiałam się spaść z chwiejnego mebla.

Podniecony perspektywą zachowywał się jak rozpuszczony dzieciak aż do samej nocy. Szczęściem, gdy przygotowywałam się do seksu analnego wykąpał małą, położył, przeczytał bajkę. Gotowa, w sukience o jakiej założenie mnie poprosił słuchałam pod drzwiami, jak ciepłym, równym głosem czyta. Zanim zjawił się w kuchni zdarzyłam zrobić cappuccino.

Nim znalazłam się wypięta na taborecie położył mnie na skraju stołu. Ze zgiętymi w kolanach nogami, opierając stopy na jego ramionach, rozkraczona, z pąsem na twarzy zostałam zjedzona. Łapczywie, głośno, bez zbędnej gry wstępnej, czy pieszczot.

Stosunek podobny był do poprzedniego. Gwałtowny, szybki, wręcz brutalnie raptowny. Doszedł szybko, jednak gdy wysunął się ze mnie nie pozwolił mi zejść z niewygodnego mebla. Poczułam w sobie dwa palce. Obolały lekko odbyt pulsował, a zimno żelu na palcach przyjemnie koiło. Delikatną pieszczotą pośladków uspokoił moje rozedrgane ciało. Czułam się nieco zażenowana gdy penetrował mnie palcami. W rozpiętej, zarzuconej na głowie sukience, wypięta, z nagim biustem ciążącym ku ziemi, unieruchomiona w dziwacznej pozycji byłam całkowicie na jego łasce. Po chwili zapomniałam o wszystkim. Trzeci palec w odbycie sprawił mi prawdziwą przyjemność. Obudził nowe doznania związane z uczuciem rozciągania mocnych mięśni zwieracza. Wiedział, że lubię być rozciągana i że sprawia mi to przyjemność. Długo zdobywał moją ciasną dziurkę, a gdy wsunął we mnie wszystkie cztery palce, aż po sam kciuk jęczałam w amoku będącym na przemian powalającą rozkoszą, podniecającym bólem i wszechmocną chęcią zaciśnięcia się na jego palcach. Moja dziurka zaczęła niebezpiecznie pulsować. Wiedział, że to ostatnia okazja, by zdobycz kolejny przyczółek. Zimno rozlewanego po skórze żelu zlało się z krótkim odczuciem bycia za ciasną dla jego dłoni, rozciągania sprawiającego, że po udach popłynęło kilka kropelek moczu i ulgi by dłoń pokonawszy opór wsunęła się we mnie po nadgarstek. Pieścił mnie zbyt długo, bym mogła nawet myśleć o dowlekaniu czegokolwiek. Najzwyczajniej jęknęłam, załkałam, poczułam jak dziurka zaciska się na jego dłoni w oszałamiających, pobudzających spazmach. Nadszedł orgazm.


Skomentuj

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.