RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Jedyny Taki Dzień W Roku

Miniony weekend spędziliśmy w gościnie u moich rodziców. O ile przed dzieckiem ceniliśmy sobie weekendy we dwoje, to teraz doceniamy możliwości jakie dają odwiedziny u dziadków. Nawet, jeśli wiąże się to z podróżowaniem przez pół kraju. Nie o tym jednak chciałam napisać.

Wczoraj świętowaliśmy z mężem moje urodziny. Odkąd jesteśmy razem, wolę by ten szczególny dzień był osobistym przeżyciem. Gości, przyjaciół i znajomych zapraszamy na moje niezbyt odległe od dziś imieniny. Na najbliższą sobotę zaprosiłam rodzinę. Na przyszłą naszych znajomych. Wczoraj jednak byliśmy tylko we dwoje, sprzedając córkę rodzicom Roberta.

Wyszliśmy z domu po dziewiętnastej, a wróciliśmy dziś wczesnym przedpołudniem.

Romantyczną kolację zjedliśmy w hotelu, gdzie zarezerwowaliśmy apartament dla nowożeńców. Przy deserze Robert podarował mi śliczną broszę w stylu Art Déco. Jakby pochodzącą z tego samego garnituru co otrzymany dokładnie rok temu zegarek. Ładna i co najważniejsze w swym stylu i formie nie wymagająca balowej sukni, by nie stwarzać dysonansu pomiędzy strojem a biżuterią. Będzie wspaniale pasować by nosić ją na co dzień, jako niewielki, acz gustowny dodatek ożywiający kostium. Niewątpliwie musiał poświęcić sporo zachodu, by znaleźć ten kosztowny drobiazg i wiedział doskonale, że świadomość tego sprawi mi nawet większą przyjemność niż samo jego posiadanie.

Po kolacji odwiedziliśmy jeden z popularnych nocnych klubów, by po paru drinkach i obejrzeniu nawet udanego programu wrócić do hotelu. Tu przebrana w białą bieliznę, wśród kwiatów, świec, przy zamówionych przystawkach i szampanie ofiarowaliśmy się sobie sycąc zmysły z zapałem godnym nowożeńców. To jedna z niewielu okazji, gdzie zmysłowa bielizna i szpilki zupełnie nie przeszkadzały mu w łóżku, a ja zwlekałam by zdjąć z jego ramion rozpiętą koszulę, a kostki zaplątane w spodnie nie budziły dobrotliwego uśmiechu. Zupełnie jak w noc poślubną, która przecież nie była naszą pierwszą nocą, a jednak przeżywaliśmy ją tak jakby nią była! Po gwałtownym zaspokojeniu pierwszego głodu mieliśmy sporo czasu, by już na spokojnie, z rozwagą smakosza, delektować się kolejnymi daniami.


Skomentuj

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.