ierwszy dzień nowego roku. Jeśli każdy następny będzie zaczynał się tak miło jak dzisiejszy, to czeka nas wspaniałe 365 dni.
Dziś tkwię w słodkim błogostanie. Po gorącej kąpieli poczułam się tak rozleniwiona, że do tej pory mam na sobie płaszcz kąpielowy. Jedynym wysiłkiem jaki poczyniłam było zaparzenie bosko mocnego espresso. Robert zatroszczył się o lekkie śniadanie, które zjedliśmy we czworo tuż po wspólnej kąpieli.
Z naszymi gośćmi pożegnaliśmy się dopiero w południe. Spędziliśmy ze sobą rozkoszny wieczór, upojną noc i ekscytująco energiczny poranek. Jak sobie obiecałam wytańczyłam się za cały rok. Rober i Andrzej stanęli na wysokości zadania. Kilkukrotnie zgadzałam się towarzyszyć na parkiecie zupełnie obcym mężczyznom i nie dąsałam się, gdy samej przychodziło mi dzielić się Robertem. Słowem bal spełnił w zupełności me oczekiwania, a dobra kuchnia i troskliwa obsługa zasłużyły na pochwałę. Nie będę się jedna rozpisywać się o balu.
W Sylwestra towarzyszyli nam Adam i Kasia. Dokładnie rok temu po raz pierwszy gościliśmy ich w naszej sypialni. W ciągu roku od tamtej inicjacji wprowadziliśmy ich do naszego wewnętrznego kręgu znajomych, gościliśmy kilkukrotnie u siebie i parokrotnie bawiliśmy się na wspólnych swingers-party. Wczoraj gdy wybiła północ życzyliśmy im szczęścia z okazji zaręczyn. W marcu będę świadkiem na ich ślubie. Niewielkiej cywilnej uroczystości dla najbliższej rodziny i przyjaciół. Cieszę się, gdyż oboje stanowią dobraną parę, która wbrew mojej pierwotnej przepowiedni okazała się czymś więcej niż miłostką dojrzałego mężczyzny do młodziutkiej kochanki. Naprawdę cieszę się.
Wracając do dnia wczorajszego, to po przetańczeniu starego roku, nowy rozpoczęliśmy od erotycznego czworokąta. Nieco rozespani długim powrotem taksówką do domu znaleźliśmy orzeźwienie biorąc wspólny natrysk i lądując z dwoma butelkami wina w naszej sypialni. Seks był tak dobry, jak to tylko możliwe pomiędzy znającymi się od dawna przyjaciółmi. Kasia przeszła prawdziwą metamorfozę w ciągu minionego roku. Poprzedniego Sylwestra oswajałam ją z moim ciałem, uczyłam jak się kochać z kobietą, jak oddać się dwóm mężczyznom… Wczoraj jej palce i usta bezbłędnie zdały egzamin ze znajomości mojego ciała, a leżąc pomiędzy naszymi panami z naturalnym wdziękiem i niekłamanym entuzjazmem cieszyła się ich sztywnymi kutasami penetrującymi obie dziurki. Lubie jej naturalny, wciąż odrobinę niewinnie dziewczęcy urok. Podobał mi się rumieniec na twarzy, gdy ściskając dłońmi piersi pieściła suwający się pomiędzy nimi członek Roberta. I ten figlarny uśmiech, gdy mąż zmoczył jej biust i szyję wytryskiem. Czułam jej pogodne spojrzenie, dłoń głaszczącą moje biodro, gdy w identyczny sposób kochałam się z Adamem. Czuję się dobrze z nią w łóżku, czy to kochając się czy dzieląc się partnerami. Cokolwiek robimy nie ma w tym niezdrowej rywalizacji, czy konkurowania ze sobą. Właśnie ta atmosfera nieskrepowanej zabawy, zaufania i szczerze mówiąc przyjaźni sprawia, że Kasi i Adam to nasi najbardziej zaufani partnerzy, choć swingujemy ze sobą dopiero od roku.
Jeśli miałabym wskazać na jedną, jedyną rzecz, która sprawiła mi najwięcej radości, to był nią niewątpliwie poranny, wspólny fisting z Kasią. Nie chcę absolutnie ujmować niczego z rozkosznego seksu jakim obdarowali nas panowie, jednak od dawna nie byłam z kobietą. Brakowało mi tego, a Kasia w idealny sposób odkryła i zaspokoiła moje kosmate pragnienie odważnego seksu z kobietą. Choć z początku splecione na boku w 69 ograniczyłyśmy się jedynie do delikatnego palcowania i seksu oralnego, to z czasem, przy niewielkiej zachęcie naszych panów, zaczęłyśmy stopniowo kochać się dwoma, trzema, a później czterema palcami. Gdy wsunęła we mnie dłoń czułam się jak w siódmym niebie. Gdy moja wślizgnęła się w jej pochwę znieruchomiałyśmy. Powoli dłonie zacisnęły się w pieści, a my delikatnie kręcąc biodrami szukałyśmy idealnej pozycji. Prawie nieruchome, jedynie za sprawą nieznacznych ruchów nadgarstków i bioder doprowadziłyśmy się do stanu prawie że nieznośnego podniecenia. Właśnie wtedy do moich pleców przytulił się Robert. Poczułam jak wsuwa palec w mój odbyt, rozciąga go a po chwili wsuwa we mnie główkę penisa. Pchnięcie było jak rozkoszna fala. Jedno, drugie, trzecie i nagle miałam go w sobie po same jądra. W chwilę po mężu Adam wszedł w Kasię. Spleceni niczym węzeł gordyjski, drżący, falujący w rozkosznym rytmie zanurzyliśmy się w czystej ekstazie. Orgazm rozdarł mnie zniewalającą falą mocnych, przyjemnych skurczów. Drżałam czując jak pochwa zaciska się na dłoni Kasi a odbyt ciasno obejmuje suwający się w odważnym rytmie członek Roberta. Z otwartymi ustami jęczałam w rozkoszy czując, jak Kasia zaciska się na mojej dłoń niczym zbyt ciasna rękawiczka. Miażdżący pierś uścisk palców, okrzyk rozkoszy i potężne, głębokie pchnięcie oznajmiły wytrysk męża. Leżałam spleciona z Robertem reagując spazmami powracającej rozkoszy, gdy Kasia powoli wysuwała z mnie dłoń. Delikatnie wysunęłam swoją z jej ciała i ciągle złączona z mężem długo rozkoszowałam się uczuciem ciepła wypełniającego mój odbyt. Natrysk a później długa, ciepła i aromatyczna kąpiel we czworo zakończyła bardzo spóźniony poranek.

