RSS dla
Wpisów
Komentarzy

   weekend planujemy małą orgię na sześć osób. W sobotnie popołudnie maja wpaść do nas dwie zaprzyjaźnione pary, z którymi spotykamy się dość regularnie od ponad pół roku. Poznaliśmy ich w poprzednie wakacje. Spędzali je we czworo w Chorwacji. Szybko znaleźliśmy wspólny język, a oni chętnie przygarnęli nas do swojego grona. Dla nas najważniejsze jest to, że wspaniale czujemy się w ich towarzystwie. Weseli, uśmiechnięci, pełni pogody i chęci eksperymentowania. Doskonali partnerzy na wspólne wakacje, jak i zabawę. W podobnym do nas wieku, kulturalni, zadbani, otwarci.

Do weekendu daleko, ale już teraz w wolnych chwilach przygotowuje dom na ich przyjazd.

Sam też poczyniłam przygotowania. Ostatnio pozwoliłam nieco odrosnąć mojemu zarostowi po poprzednim woskowaniu. Od czasu do czasu lubimy z mężem odmianę, zwłaszcza na zimowe wieczory. W lecie, jeśli wybieramy się na nagie wakacje, jestem całkowicie wydepilowana. Poza sezonem lubię mieć wąziutki pasek nad szczelinką, a w zimie pozwalam odrosnąć mojej fryzurce w formie zadbanego trójkącika. Czasami z okazji Świąt farbuje się i strzygę na dole w choinkę, gwiazdkę czy bałwanka. Lubię też farbować paseczek na kasztan, burgund czy inny kolor. Z okazji spotkania postanowiłam skorzystać ze sprawdzonego gabinetu i zafundować sobie cieniutki pasek włosków zdobiący gładkie łono. Akurat mam wystarczająco dużo czasu do soboty, by skóra doszła do siebie po depilacji. Jeszcze w poniedziałek zafarbowałam się na piękny burgund a wczoraj śmiało powędrowałam do kosmetyczki.

Sama depilacja jak zwykle nie należała do najprzyjemniejszych. Odzwyczaiłam się od niej. Dobrze, że moja kosmetyczka ma złote ręce i przeważnie wystarczy jej jednokrotne użycie wosku, by usunąć włoski z danego miejsca. Wydepilowana między nogami i pośladkami jechałam do domu pragnąc jak najszybciej wyjść z samochodu. Resztę dnia spędziłam bez bielizny w luźnej sukience, a wieczorem wygoniłam Roberta na drugi koniec łóżka. Nie miałam nastroju do figlowania.

Dziś rano skóra była jeszcze wrażliwa, jednak czułam się już o wiele lepiej. Efekt jak zwykle był doskonały. Idealna, jedwabista gładkość u góry której królował cienki paseczek – efekt nie do osiągnięcia przy zastosowaniu tradycyjnego golenia.

Robert zastał mnie w łazience przeglądającą się w lustrze. Tym razem nie pogoniłam go. Całował moje gładkie ciało liżąc dokładnie każdy zakamarek mojej szparki. Gdy podniósł mnie w ramionach zaplotłam dłonie wokół jego szyi obejmując go w pasie łydkami. Pomagając sobie dłonią wszedł we mnie. Oparty o ścianę pozwolił mi popracować biodrami nad jego i moim podnieceniem. Skończyliśmy na podłodze łazienki. Klęcząc wypinałam ku niemu biodra a on obejmując mnie dłońmi posuwał szybkimi pchnięciami. Gdy spuścił się we mnie brakowało mi kilku sekund do własnego orgazmu. Położyłam się na plecach i rozchylając uda zaczęłam się masturbować. Przywarł do mnie ustami a ja wyprężyłam się, gdy usta dotknęły łechtaczki. Trzymając go za włosy dyszałam ciężko szczytując.

Przez jego poranną chutliwość musiałam ponownie skorzystać z natrysku.

Coś w tym jest, że ostatnio częściej kochamy się w łazience lub pod natryskiem, niż w sypialni. Szybki seks ma swoje uroki. Zawsze lubiłam ten stan drapieżnego pożądania skondensowany w dziesięciu-piętnastu minutach ostrej zabawy na całego.


Skomentuj

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.