RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Słyszałam podobne stwierdzenie dość często. Przeważnie z ust mężczyzn, choć i cześć kobiet wyznaje podobną teorię. Przyznaję, jest w nim wiele prawdy, jednak z małym ale. Przynajmniej tak wynika z mojej subiektywnej obserwacji.

Jak wspomniałam w sekcji O Nas, jestem biseksualna. Biseksualna w pełnym tego słowa znaczeniu. Choć obie strony ofiarują skrajnie różne doznania, to tak samo lubię seks z kobietami jak i z mężczyznami.

Spotkałam wiele kobiet. Koleżanek, znajomych, przyjaciółek, kochanek. Pośród nich, w szczerej rozmowie kilka przyznało się otwarcie do fascynacji własną płcią. Część nieśmiało twierdziła, że raczej nie miałoby odwagi spróbować i inne stanowczo twierdziły, że nie widzą niczego pociągającego w innych kobietach.

Myślę, że w wielu przypadkach ten pierwszy raz, ta utrata heteroseksualnego dziewictwa, jest dziełem przypadku i zbiegu okoliczności. Przeważnie kobiety nie rozmyślają zbyt intensywnie nad takimi rzeczami jak to, czy są biseksualne. Łatwo oddzielamy sferę erotycznych marzeń, które potrafią być naprawdę zakręcone, od tego, co w sypialni. Na studiach często moje erotyczne marzenia dotyczyły innej kobiety. Abstrakcyjnej formy bez wyraźnej twarzy. Mimo, że masturbując się wyobrażałam sobie, że to jej palce, nigdy nie podjęłam najmniejszej próby by seks z kobietą stał się bardziej realny.

O wszystkim zdecydował przypadek. Sylwester w akademiku, szampan pity z butelki głośna muzyka. Tamtej nocy, gdy wybiła północ wszystkie znajome pary całowały się i życzyły sobie pomyślności. Przy huku sztucznych ogni i strugach szampana, jakimi polewali się koledzy zostałam sama razem z koleżanką. Pocałowała mnie życząc szczęśliwego Nowego Roku. Nie wiem jak to się stało, ale jej usta minęły nastawiony policzek stykając się z moimi. Zrobiło mi się ciepło, szumiało mi w głowie Zamknęłam oczy i rozchyliłam wargi. Koniuszek jej języka delikatnie odnalazł mój. Choć trwało to mniej niż dziesięć sekund, to dla mnie wydawało się wiecznością. Nikt ze znajomych nawet nie spostrzegł naszego pocałunku. Byłam oszołomiona i zachwycona. Podobało mi się jej zdecydowanie, gdy powtórnie pocałowała mnie. Tym razem trwało to dłużej a jej dłonie delikatnie obejmowały mnie w pasie. Zarzuciłam swoje na jej szyję. Stałyśmy tak w małym przedpokoiku nie niepokojone przez nikogo.

To była jedna z moich najlepszych przyjaciółek. Nie miałam przed nią prawie żadnych sekretów a i ona zwierzała mi się prawie ze wszystkiego. Gdy zapytał czy kiedykolwiek robiłam to z dziewczyną, odparłam szczerze, że nie.

- A miałabyś ochotę? – zapytała.

Miałam, i choć nie byłam pewna, czy dobrze robię powiedziałam:

- Tak.

Wymknęłyśmy się do jej pokoju, gdzie po ciemku, tuż za drzwiami zaczęłyśmy się całować. Jej palce delikatnie rozpięły zamek z boku mojej sukienki, a dłonie pomogły opaść jej na podłogę. Stałam w samej bieliźnie i pantoflach a ona całując usta rozpięła haftkę biustonosza. Oderwałam się od jej ust i uśmiechając w półmroku rozpięłam jej bluzkę i guziczki spodni. Zaciągnęła mnie półnagą pod prysznic. Tam pijąc szampana prosto z butelki i chichocząc pozbyłyśmy się resztek odzienia i wzięłyśmy prysznic pełen karesów i pocałunków.

Wilgotne, z mokrymi włosami wylądowałyśmy na ciasnej wersalce. Zrobiła ze mną coś, czego się nie spodziewałam. Sprawiła, że płakałam i krzyczałam prosząc by nie odrywała ode mnie palców i ust. Cały wstyd odleciał gdzieś w nicość, a moje zmysły eksplodowały. Rozrzucając szeroko uda pozwoliłam jej na wszystko, przyjmując każdą pieszczotę z euforią dziecka odkrywającego Świat.

Starałam się odwzajemniać pieszczoty, ale moja partnerka nie dawała mi wytchnienia aż do orgazmu. Dopiero po nim, gdy wróciłam na ziemię mogłam odwzajemnić karesy. Leżąc na niej całowałam usta a potem nieco wstydliwie zanurkowałam pod kołdrę, jaką się przykryłyśmy. Gdy lizałam ją czułam jak zaciska w moich włosach palce, unosi biodra i jęczy. Kiedy poprosiła, wsunęłam w nią palce i zamknęłam usta na jej łechtaczce. Potem wszystko potoczyło się jak lawina. Pierwszy raz słyszałam krzyk orgazmu innej kobiety. To było niezapomniane wrażenie!

Wszystko, co robiłyśmy działo się dla mnie jakby po drugiej stronie lustra. Dopiero rano dotarło do mnie, że naprawdę kochałam się z kobietą. Byłam nieco zaszokowana odkryciem cząstki mojej seksualności o jaką się nie podejrzewałam, jednak całkowicie pozbawiona wyrzutów sumienia i żalu.

Rano, zanim uciekłam do domu kochałyśmy się jeszcze dobrą godzinę.

Kasia była moją partnerką przez blisko pół roku. Z czasem nieco się oddaliłyśmy. Gdy poznała uroczą dziewczynę z ASP, a ja zadurzyłam się w starszym o rok koledze, rozstałyśmy się. Jak przyjaciółki, jak kochanki, które zawsze będą ciepło wspominać to cudowne pół roku ze sobą.

Do dziś jesteśmy przyjaciółkami. Obie zamężne. Ona została we Wrocławiu, ja przeprowadziłam się za mężem pod Warszawę.

Ostatnio widziałyśmy się trzy miesiące temu. Odwiedziłam ją bawiąc u rodziny. Złożyłam jej i jej mężowi oficjalną wizytę, by dzień później spędzić z nią przed- i popołudnie. Wspominając stare czasy w pościeli jej małżeńskiego łoża na nowo odkrywałyśmy fascynację sobą sprzed lat. Była w piątym miesiącu ciąży. Wyglądała cudownie i tryskała energią. Całując jej okrągły brzuszek, sunąc językiem po ciemnej linii łączącej pępek z łonem czułam, że zawsze będziemy sobie wyjątkowo bliskie.

Zaspokojone długo leżałyśmy obok siebie rozmawiając. Nagie, okryte jedynie prześcieradłem, zwierzałyśmy się sobie z planów i osiągnięć. Zanim wrócił jej mąż byłyśmy już wymyte i ubrane. Zastał nas plotkujące przy kawie. Gdyby tylko wiedział… Nie dowie się nigdy.

Wracając jednak do tematu. Tak, nie wszystkie jesteśmy biseksualne. Jest jednak w nas taka mała psotna iskierka, która odpowiednio rozdmuchana może zamienić się w płomienne uczucie do drugiej kobiety. Trzeba jedynie dać jej szansę zapłonąć.


Skomentuj

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.