okładnie tyle wytrzymałam w więzach. Po kąpieli przez chwilę byłam bliska poproszenia o zdajecie ich ze mnie, jednak zacisnęłam zęby. Kiedy wyschły nie było już tak strasznie.
W łóżku miałam chwile radości, gdy Robert zapomniawszy jak dokładnie związał mnie pomiędzy nogami, próbował przypuścić szturm na którąś z moich dziurek. Obracał mnie, wypinał, rozchylał nogi, starał się zsunąć sznurek na bok. Bez zadowalających efektów. Kiedy próbował zsunąć go na bok dostał po łapach.
Zachowywał się jak rozkapryszony chłopiec, więc musiałam wziąć sprawy w swoje ręcę. Trochę pieszczot dłonią, pocałunków, ssania wyprężonej męskości i kilka słów na ucho i jego twarz promieniała. Zaproponowałam mu by strzelił pomiędzy moimi piersiami. Dawno tego nie robiliśmy w ten sposób. Miał sporo satysfakcji, gdy przez przypadek udało mu się oddać jeden strzał prosto w moje włosy. Po chwili odpoczynku obciągnęłam go jeszcze ustami, by mieć pewność, że nie obudzi mnie za godzinę na małą powtórkę. Chciałam przespać noc bez podobnych niespodzianek. Zanim dał mi spokój bawił się delikatnie masując węzły w moim kroku. Było przyjemnie i nie miałam nic przeciwko orgazmowi na dobranoc.
Rano dosłownie zgwałcił mnie. Gdy tylko przebudziłam się rzucił się na mnie i po chwili prawdziwie zażartej szamotaniny przywiązał mi dłonie szarfami do wezgłowia łóżka. Rozciął nożyczkami sznurek wrzynający się w moje krocze i wziął mnie. Specjalnie, dla perwersyjnej uciechy nie związał mi nóg. Gniotąc w dłoniach piesi kochał się ze mną brutalnie a ja wierzgałam nogami. Starałam się udawać, że ta zabawa nie sprawia mi przyjemności. Nie udało się. Miałam ku jego uciesze potężny orgazm. Skończył na zewnątrz opryskując nasieniem całe moje ciało, łącznie z twarzą.
Poranny seks był tak perwersyjny, że prawie zapomniałam, że ciągle mam na sobie sznur.
Po zdjęciu więzów wyglądałam jakbym urodziła się ze wzorem na skórze. Po dokładniejszych oględzinach nie znaleźliśmy poważniejszych otarć. Jedynie nieco podrażniona była moja szparka. Na święta chyba zdecydujemy się zastosować wariant bondage, gdzie sznurki omijają krocze.
Swoją zemstę za poranny seks miałam pod prysznicem. Dopadłam go od tyłu. Wsunęłam dłoń pod jego pośladki i mocno zacisnęłam dłoń na jądrach. Nie mógł się ruszyć. Korzystając z przewagi bawiłam się druga dłonią jego członkiem. Masturbowałam go, a gdy był już gotowy strzelić ścisnęłam mocno jądra. Kilka ruchów dłoni i jęcząc zalał ścianę prysznica gęstym nasieniem. Gdy puściłam jego klejnoty opadł na kolana. Stanęłam okrakiem nad jego twarzą i przyciskając usta do siebie zgwałciłam go ocierając się o jego wargi i noc. Miałam niesamowity orgazm, gdy wsunął we mnie język przyciskając za pośladki dłońmi.
Trochę brudnych gierek o poranku sprawiło nam obojgu masę satysfakcji.

