RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Znowu Razem

ługo nie pisałam. Po majowym weekendzie wpadłam w wir pracy. Byłam tak zajęta, że nawet nie miałam czasu dla Beaty. Do wczoraj.

W piątkowe przedpołudnie udało nam się wygospodarować czas tylko dla siebie. Wylądowałyśmy w łóżku tak szybko, że rozbierając się nawzajem słyszałam dochodzący z dołu syk ciśnieniowego ekspresu do kawy. Zamiast czekać aż napój bogów się zaparzy, po szybkiej, namiętnej serii pocałunków poszłyśmy do sypialni.

Seks był cudowny. Mocny w doznania, namiętny i drapieżny. Była jak zwierze żądne doznań. Pierwszy raz widziałam ja tak bardzo rozpaloną i nadająca tempo miłości. Była to miła odmiana od naszych zazwyczaj spokojnych i delikatnych pieszczot.

Nie miałam skrupułów by wykorzystać sytuację. By przygnieść ją sobą, a potem nasunąć się biodrami nad jej usta. Kucając nad jej twarzą byłam rozpalona do czerwoności jej palcami, jednak dopiero jej usta i język wygrały na moim ciele melodie orgazmu. Po obaleniu na łóżko siadła na mnie w podobny sposób, a ja równie namiętnie wtuliłam się w jej wilgotną szparkę.

Na przewalaniu się po pościeli spędziłyśmy większość przedpołudnia. Gdy skończyłyśmy się kochać leżałyśmy obok siebie nagie, rozmawiając.

Wtulona w jej piersi słuchałam, gdy opowiadała o podróży i weselu. O całej otoczce wiejskiego ślubu na dwieście osób. Spodobała mi się opowieść o upitej przez kolegów panna młodego druhnie, której panna młoda zrobiła całkiem zabawnego psikusa. Otóż druhna, która zazwyczaj stroni od alkoholu, spiła się do nieprzytomności w towarzystwie zaprawionych w bojach kolegów pana młodego. Zabrana do pokoju została położona spać. Panna młoda wpadła na pomysł, by zabrać druhnie bieliznę, stłamsić niemiłosiernie łóżko w jej pokoju, przynieść do niego parę pustych butelek po alkoholach, a w koszu na śmieci w łazience podrzucić kilka prezerwatyw, do których dziewczyny napluły. Opakowania po prezerwatywach rozrzucono po pokoju a majtki zawisły na lampce nocnej. Druhnę w rozpiętej sukience położono na łóżku i zostawiono do rana. Podobno powiedziano jej, że to był żart, i że nie „dała” wszystkim kolegom pana młodego po kolei dopiero następnego dnia wieczorem. Była zła, ale wyraźnie ulżyło jej, gdyż od rana walcząc z kacem słyszał z ust wtajemniczonych kolegów pana młodego same superlatywy o tym jak to cudownie spędzili z nią poprzedni wieczór. Na poprawinach nie tknęła kropli alkoholu.

Było nam ciężko rozstawać się ze sobą. Na pożegnanie, podczas wspólnego prysznicu, raz jeszcze kochałyśmy się pieszcząc nawzajem palcami. Gdy suszyła zmoczone podczas zabawy włosy. Obserwowałam ją przez uchylone drzwi łazienki. Była naga. Poruszała się z takim wdziękiem, że nie mogłam oderwać od niej wzroku.

Nigdy nie wypiłyśmy zaparzonej kawy. Była spóźniona i nie było czasu zaparzyć nowego espresso.


Skomentuj

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.