RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Udane Polowanie

Polowanie udało się lepiej niż myślałam!

Ubrana w klasyczną czarną sukienkę starałam się wyglądać apetycznie a jednocześnie wystarczająco poważnie, by nie sprawiać wrażenia kogoś, kto stara się wyglądać jak „łatwa nastolatka”.

W klubie spotkałam parę znajomych twarzy, a wśród nich dziewczynę, z którą spałam jakiś czas temu. Była z partnerką. Zamieniłyśmy parę zdań a ponieważ nie spieszyło mi się do łowów aż tak bardzo dałam się wciągnąć w rozmowę.

Kasia i Renata były uroczymi partnerkami do rozmowy. W końcu jednak musiałam się z nimi rozstać, by zając się oszukiwaniem tej, z którą miałam zamiar spędzić noc.

Zazwyczaj nie oceniam ludzi na pierwszy rzut oka, jednak dwukrotnie byłam zmuszona szybko spławić dwa drapieżniki. Pierwszym była najwyżej trzydziesto-czterdziestoletnia kobieta. Papieros, krótkie włosy, skórzane spodnie i niedbale zapięta koszula. Silna, męska prawie powierzchowność. Chropowata, władcza, silna… Zupełnie nie mój typ. Krótkie:

- Czekam na kogoś! – załatwiło sprawę.

Druga dziewczyna była całkiem w moim guście. Niestety okazała osie, że szuka raczej pocieszycielki, niż kochanki na jedną noc. Szczęściem udało mi się jakoś delikatnie dać jej do zrozumienia, że nie jestem osobą, której szuka. Nie czułam się na siłach być w sobotę łóżkową psychoterapeutką. Nie uśmiechała mi się taka wizja.

Zanim poznałam Dagmarę przewinęło się przez bar jeszcze kilka mniej lub bardziej atrakcyjnych dziewczyn i par.

Dagmara zdobyła moją uwagę prostym pytaniem:

- Samotna dzisiaj?

To było to. A gdy odpowiedziałam:

- Tak

Zobaczyłam na jej twarzy tak miły uśmiech, że pomyślałam, że może właśnie skończyły się moje poszukiwania. Szybko znalazłyśmy wspólny język. Najpierw przy winie, a potem w tańcu. Nie mówiłyśmy o naszych prywatnych sprawach. Raczej był to flirt, a rozmowa w zasadzie była subtelnie zawoalowana erotyczną grą. Obie czułyśmy, że jesteśmy tu w tym samym celu. Podobała mi się i chętnie odwzajemniłam jej pocałunek, gdy zbliżyła usta. Miała delikatne dłonie.

Dagmarę oceniłam na jakieś trzydzieści cztery – trzydzieści sześć lat. Dla oka mężczyzny wyglądałaby najwyżej na trzydzieści, jednak przed inną kobieta o wiele trudniej ukryć wiek. Nie starała się zresztą tego robić, co bardzo mi się spodobało. Była zadbana, zgrabna, jednak nie starała się udawać kogoś, kim nie była. Gdybym miała opisać ją w kilku zdaniach to powiedziałabym, że jest nieco wyższą ode mnie szczupłą brunetką o ładnie zaznaczonych biodrach i średnim biuście. No i ten uśmiech… Coś, co przykuwało uwagę do jej twarzy.

Gdy zaproponowała swoje mieszkanie zgodziłam się. Taksówka długo wiozła nas do niej. Mieszkała na obrzeżu miasta w ładnie urządzonym apartamencie na ostatnim piętrze.

Po wspólnym prysznicu wylądowałyśmy w sypialni na poddaszu. Kochałyśmy się przy zgaszonych światłach w sypialni rozświetlonej jedynie wpadająca przez okna zamocowane w skosie sufitu poświatą miasta i nieba.

Na początku badałyśmy siebie, własne reakcje, to jak reagujemy na dotyk, pieszczoty. Bez słów, pytań. Seks był delikatny, zmysłowy. Nie spieszyłyśmy się z poznawaniem siebie. Zanim wsunęła się na mnie wtulając twarz w pomiędzy moje uda spędziłyśmy cudownych kilkanaście minut na pocałunkach i pettingu. Pierwszą rundę zakończyłyśmy wzajemnym seksem oralnym.

Po spełnieniu tuliłam się do niej całując pachnące mną ustach.

Przeciągałam się w pościeli, gdy wstała mówiąc:

- Poczekaj…

Obserwowałam jak kręcąc nieznacznie nagimi biodrami sunie po sypialni ku ukrytej we wnęce szafie. Było dość ciemno, jednak wyraźnie widziałam jej krągłe pośladki kołyszące się w miłym dla oka rytmie. Gdy wracała mogłam podziwiać jej ładnie układające się na klatce piersiowej piersi w kształcie dojrzałych gruszek.

Wróciła do łóżka ze skórzaną uprzężą starap-on’u i atłasowym woreczkiem z kilkoma końcówkami. Przy zapalonej nocnej lampce rozpakowałam woreczek. Gdy zapinała na biodrach uprząż ja wybierałam dla siebie końcówkę. Chwilę wahałam się pomiędzy prostym żelowym dildem w kolorach tęczy (podobało mi się) a mocno rzeźbioną buławą o sporej średnicy. Uśmiechnęła się, gdy podałam jej większe z dwóch dildo. Pomogłam jej dociągnąć paski obejmujące uda i nasmarować silikon odrobiną żelu. Potem grzecznie rozłożyłam nóżki, by poczuć jak je mnie, bada palcami, a w końcu wchodzi we mnie płynnym ruchem bioder.

Była dobra, nawet bardzo. Zazwyczaj, mając bogate doświadczenie z mężczyznami, czułam pewien niedosyt podczas zabaw ze strap-on’em. W sobotę nie miałam tego uczucia. Jęczałam, dyszałam i wiłam się pod nią starając się wyeksponować łechtaczkę. Skończyłam wyginając biodra ku górze w spazmie rozkoszy.

Po krótkiej przerwie zapiała na moich biodrach uprząż. Była inna ta, jaką mam w domu. Bez paska przechodzącego przez krocze, jakby delikatniejsza a jednocześnie po dopięciu wygodna i nie zasłaniająca łechtaczki i wejścia do pochwy.

Dagmara wybrała dla siebie cienkie analne dildo o poprzecznym żebrowaniu. Leżała na brzuszku, gdy obficie smarowałam paluszkiem jej drugą dziurkę i końcówkę starp-on’u. Gdy weszłam w nią jęknęła cichutko. Kochałam ją delikatnymi, długimi ruchami. Leżała z dłonią wciśniętą pomiędzy podbrzusze a materac. Pieściła się palcami podczas całego stosunku. Na końcu, gdy zaczęła wygrywać palcami staccato dostosowałam rytm bioder do ruchów jej palców. Nie krzyczała. Słyszałam tylko jak z trudem łapie powietrze, jak unosi odrobinę biodra, jak zamiera w pozornym bezruchu masturbując się w szalonym rytmie. Orgazm przyszedł w nagłym jęku i trwał dobrych kilka sekund wypełnionych jej mocnym AAAAAAaaaaaa, moimi pchnięciami i palcami jej dłoni muskającymi łechtaczkę.

Gdy wzięłyśmy prysznic poprosił mnie bym została u niej do rana. Zgodziłam się. Pierwszy raz od naszego spotkania zaczęłyśmy rozmawiać o sobie. Zasnęłyśmy grubo po północy wtulone w siebie jak kochankowie.

Wyszłam z jej domu po dziesiątej. Przed śniadaniem, pod prysznicem całowałyśmy się nawzajem masturbując palcami w strugach ciepłej wody. Proste, a jak efektywne powitanie dnia.

Dagmara miała to coś w sobie, co sprawiło, że nie wahałam się jej zostawić swojego numeru telefonu. Sama też dopilnowałam, by jej znalazł się w pamięci mojego aparatu.

W niedzielę myślałam o niej, także wtedy, gdy po telefonie do Roberta masturbowałam się przed snem moim ulubionym wibratorem.


Skomentuj

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.