nia z Tomkiem zjawili się nieco przed siedemnastą. Później niż się zapowiadali, ale nie na tyle późno, by nie zrealizować zakładanego planu dnia.
Po przywitaniu poszli odświeżyć się pod prysznicem po trudach podróży, a my zabraliśmy się za przygotowanie ciepłej kolacji. Schab z rusztu, szaszłyki i grecka sałatka podane z piwem lub, jeśli ktoś wolał czerwonym winem udały się wyśmienicie. Na deser przygotowałam lody, tiramisu, i owoce, do których piliśmy chłodne, lekkie białe wino.
Nie widzieliśmy się ponad pół roku więc było o czym opowiadać. Ania jest świetną towarzyszką rozmów, która w zupełności zrekompensowała mi brak możliwości porozmawiania z naszymi panami, którzy po rozmowie o komputerach i interesach zajęli się oglądaniem swoich samochodów. Dzieciaki!
Dzień zakończyliśmy wspólną, erotyczną kąpielą w jacuzzi, po której przenieśliśmy się do sypialni.
By ukarać naszych samczyków za rozmowy o pracy, udawałyśmy na początku, że nas nie interesują. Całując się splotłyśmy się na środku łóżka z Anią. Coś, co w zamiarze było zabawą obliczoną na podrażnienie się z Robertem i Tomkiem przerodziło się po chwili w pasję. Zamiast ukarać panów dałyśmy im pokaz seksu lesbijskiego, z brawurowym wzajemnym seksem oralnym kończącym nasze harce.
Nawet Robert, który obserwował już niejedną taką scenę z moim udziałem był pod wrażeniem. Nasze ogiery pięknie prezentowały przed nami ogolone, sterczące członki. Szepnęłyśmy do siebie po słówku i każda z nas przewróciła męża drugiej na plecy. Kiedy leżeli obok siebie dosiadłyśmy ich okrakiem. Mój ogier dobiegł jako pierwszy, po bardzo ekscytującym dla mnie finiszu w pełnym galopie.
Nasi goście byli zmęczeni podróżą, więc po chwili seksu oralnego jaki nam ofiarowano poszliśmy grzecznie spać. Robert jednak nie byłby sobą, gdyby nie zagrał odrobinę na swoją stronę. Przy zgaszonym świetle, gdy Tomek już spał poczułam jak obejmuje mnie, zwilża moją druga dziurkę śliną i leżąc na boku wsuwa się w moją pupkę. Dobrze, że byłam po lewatywie. Nasze ruch obudziły Anię, która uśmiechając się do nas wtuliła się w moje piersi. Ssała moje brodawki, a jej palce delikatnie masowały mój wzgórek w rytmie płytkich pchnięć Roberta. Bardzo, bardzo starałam się być cicho. Udało mi się, ale nie na tyle by nie obudzić podczas nieco ostrzejszego finału Tomka, który przylgnął do Ani wtulając się w nią od tyłu. Gdy razem z Robertem braliśmy po seksie analnym prysznic, z sypialni dochodziły miłe dla ucha odgłosy zadowolenia, pojękiwania i w końcu spełnienia. Ania nie należy do kobiet cicho przeżywających erotyczne uniesienia.
Spaliśmy do ósmej, a nasi goście aż do dziewiątej.
Po śniadaniu podanym im do łóżka udaliśmy się we czworo pod prysznic. Nawet nasza obszerna kabina natrysku wydawała się za ciasna dla naszej czwórki. Było zabawnie i nieco sprośnie, gdy patrząc jak Ania ssie Robertowi sama lizałam jądra jej męża. Byłam samolubna. Gdy spiłam ostatnią kropelkę nasienia wstałam z klęczek, pocałowałam go w usta, a następnie trzymając za włosy sprowadziłam do parteru pomiędzy moje uda. Zgwałciłam go ocierając się o jego wargi i wszędobylski język aż do mile odprężającego orgazmu. Ania poszła w moje ślady.
Pożegnaliśmy się tuż po obiedzie, który poprzedził wspólny spacer po okolicy. Snuliśmy plany na jesień-zimę… Zobaczymy, co z nich wyjdzie. Wspólny wyjazd na narty do Austrii czy w słowackie Tatry jesienią brzmiały miło, ale w chwili obecnej nie mam pojęcia czy realnie. Nie mogę planować aż tak daleko w przód.
Za tydzień jedziemy na urlop. Tydzień tylko we dwoje w naszym domku na Mazurach, potem powrót do domu na dwa dni i wyjazd w sześcioro na tygodniowe swingujące wakacje nad Morze Śródziemne. Hura!

