RSS dla
Wpisów
Komentarzy

  czwartek pożegnaliśmy Martę. Wyjechała na całe Święta do rodziny. Wróci do nas tuż przed Nowym Rokiem, na bal sylwestrowy.

Przed jej wyjazdem planowałyśmy niespodziankę dla Roberta. Miałyśmy przygotowane czapeczki Mikołajów, czerwoną bieliznę dla mnie, czerwoną wstążkę dla Marty. Miałyśmy odegrać dla niego scenkę, w której ja w czerwonym pasie do pończoch i takich pończoszkach daję Robertowi prezent, jakim byłaby naga Marta obwiązana w strategicznych miejscach wstążkami. Rober miałby ją rozpakować, a potem obejrzeć zaplanowany w najdrobniejszych szczegółach pokaz seksu, po którym miałybyśmy się nim zająć w bardzo sprośny i wyuzdany sposób. Plany nie wypaliły z prozaicznej przyczyny. Marcie przesunął się o trzy dni okres. Wczoraj ja dostałam mój. Prezent musi poczekać na Nowy Rok.

Przed wyjazdem Marty dostałyśmy od Roberta świąteczne prezenty. Każda z nas dostała wybrane wcześniej perfumy oraz pudełeczko z niespodzianką. W moim były śliczne kolczyki, w Marty uroczy wisiorek razem z misternym, złotym łańcuszkiem.

Od nas, poza obiecanym i zapowiedzianym prezentem, jaki dostanie po powrocie Marty, Robert otrzymał jedwabną, czarną pidżamę i nowa szpicrutę.

Zanim wypuściłam Martę z domu wsunęłam jej do kuferka mały, cichy, ale bardzo efektywny, wodoodporny wibrator wielkości palca. Podobnie jak ja Marta lubi podczas okresu odprężyć się pod prysznicem. Orgazm potrafi wspaniale złagodzić ból podbrzusza i nieco poprawić humor ;) .

W poniedziałek rano wyjeżdżamy na Wigilię do rodziców Roberta. Pierwszego dnia Świąt jedziemy do moich a drugiego wracamy do siebie. Będziemy dwukrotnie nocować poza domem… Znając Roberta, nawet mój okres nie powstrzyma go od seksu z dreszczykiem. Przy poprzedniej okazji, gdy nocowaliśmy u jego rodziców, kochaliśmy w łazience na piętrze, pod prysznicem. To była rzadki moment, gdy mając orgazm musiałam powstrzymywać krzyk. Oboje lubimy tego rodzaju dreszczyk emocji. Nie będę miała nic przeciwko temu, by kochać się pod prysznicem na Indianina lub, by Robert skorzystał z drugiej dziurki.

Wczoraj spędziłam prawie cały dzień na telefonowaniu i pisaniu listów do dziewczyn. Szczególnie miła była rozmowa z Puchatkiem, której nie widziałam od dobrych dwóch lat. Ania jest moją koleżanką z czasów studiów. Wprawdzie skończyła inny wydział na innej uczelni, to jednak przez okres czterech lat byłyśmy ze sobą naprawdę blisko.

Puchatek dziś jest mężaty i dzieciaty. Swoje przezwisko zawdzięczała ciepłemu, wręcz matczynemu usposobieniu i w sporej mierze figurze. Puchatek jest bowiem kobietą o pełnych kształtach zamkniętych w uroczej krzywiźnie klepsydry. Wyższa ode mnie, z krągłymi biodrami, wąską talią i obfitym biustem była obiektem wielu westchnień. W dobie tyczkowatych modelek z przyjemnością patrzyłam jak panowie wzdychali do jej pełnych kształtów.

Z Puchatkiem łączy mnie też malutki, intymny epizod, który ona sprowokowała. Po moim pierwszym akademikowym sylwestrze zostałam u niej na noc. Jej współlokatorka z modułu wyjechała, podobnie jak dwie dziewczyny z sąsiedniego pokoju, z którymi dzieliła łazienkę. Byłyśmy same. Kiedy brałam prysznic weszła z ręcznikiem dla mnie, a po chwili zapytała się, czy może się do mnie przyłączyć. Była ciepła, kobieca, delikatna. Jej ciało było jędrne i ciepłe, a naturalny zarost pomiędzy udami miło drapał w nosek, gdy języczkiem szukałam jej łechtaczki. Rano byłam zaskoczona, gdy wyznała mi, że to był jej pierwszy raz z kobietą. Nie była zawstydzona, czy speszona faktem spędzenia ze mną nocy. Nigdy więcej tego nie powtórzyłyśmy, choć tamten epizod bardzo nas do siebie zbliżył. Czemu się kochałyśmy? Nie wiem. Nie pytałam. Byłam wdzięczna za to, co mi ofiarowała i wiem, że ona także wyniosła ciepłe wspomnienia. Może, gdyby nie poznała zaraz po Nowym Roku przyszłego męża, skończyłoby się to inaczej. Ania twierdzi, że jest heteroseksualna, jednak myślę, że tak naprawdę jest bi, która z wyboru ograniczyła się do jedynie heteroseksualnych układów. Tamtej nocy zapewne chciała sprawdzić, z czego rezygnuje. Nigdy przed nią nie ukrywałam mojej dwoistości. Musiała się też domyślać, że nasza przyjaźń ma dla mnie lekki podtekst seksualnej fascynacji jej osobą. Mam miłe wspomnienia i zawsze z przyjemnością dzwonie do niej z życzeniami, lub zwyczajnie zapytać się jak się jej powodzi. Jest szczęśliwa u boku męża i dzieci, a ja razem z nią cieszę się jej radością.


Skomentuj

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.