
asz weekendowy, swingujący wyjazd na Mazury śmiało mogę zaliczyć do jednych z najbardziej udanych tego rodzaju spotkań. Wprawdzie było dość kameralnie, jednak nie przeszkodziło nam to bawić się przynajmniej tak samo dobrze jak na dużych swingers-party.
Rytm naszemu weekendowi nadawała Edyta, która całkowicie podporządkowała sobie Martę, Tadeusza, a także częściowo mnie. Jej zachowanie a nawet wygląd różniły się znacząco od tego, co obserwowaliśmy przy okazji poprzedniego spotkania. Umawiając się na miniony weekend ustaliliśmy, że chcemy by odbył się on w konwencji zabawy BDSM, gdzie Robert i Edyta wcieliliby się w dominujące role.
Edyta okazała się bardzo doświadczoną i pomysłową Dominą. Jej nowe, krótsze uczesanie i zmiana koloru włosów na miedziany bardzo przypadły mi do gustu, a szeroki na dwa palce pasek miedzianoczerwonych włosków zdobiących jej nienagannie wydepilowane krocze zachwycał kuszącą puszystością. Jej mąż przyjechał całkowicie wydepilowany, podobnie jak ja i Marta. Robert zdecydowała się jedynie na lekki przycięcie włosków i podgolenie członka z jądrami.
W piątek, po powitalnej kolacji zainaugurowaliśmy nasze party wspólną kąpielą w jeziorze. Szkoda, że woda nie była odrobinę cieplejsza, a temperatura powietrza bardziej znośna. Mimo to pływało się znakomicie. Po wyjściu z wody skorzystałam ze wspólnego z Tadeuszem prysznicu a pozostała trójka rozgościła się w saunie.
Pierwszą noc spędziłam z Robertem i Tadeuszem, Marta zaś towarzyszyła Edycie. Zasnęłam głęboko po trzeciej. Byłam zadowolona, gdyż udało się nam znaleźć pozycję, w której mogłam poczuć moich parterów jednocześnie w obu dziurkach. Wraz z coraz większym brzuszkiem zrobiło się to nieco skomplikowane, jednak ciągle bardzo przyjemne dla mnie i wyjątkowo podniecające dla partnerów.
Marta rano wstała dopiero po dziesiątej a zapytana jak było odpowiedziała, że sama zobaczę wieczorem, kiedy to miałam zamienić się z nią miejscami w sypialni.
Dzień spędziłam spacerując, odpoczywając nad jeziorem i pozwalając sobie na poobiednią drzemkę. Byłam bardzo zmęczona i wolałam odpocząć przed kolejną nieprzespaną nocą niż przyłączyć się do którejś z dwóch par. Gdy kładłam się spać Marta flirtowała z Tadeuszem na ganku a Robert zniknął z Edyta w drugiej sypialni. Po zmroku bawiliśmy się przy ognisku a dobrze po jedenastej przenieśliśmy się do sypialni. Noc spędziłam z Edytą, która okazała się nie tylko urodzoną Dominą, ale i też bardzo sprawną kochanką.
W niedzielę obudziła mnie delikatnymi pieszczotami, a gdy rozbudzona potwierdziłam, że mam ochotę na coś nowego przywiązała moje stopy i dłonie do rogów łóżka. Wysmarowana pomiędzy nogami jogurtem zmieszanym z odrobiną cukru przeżyłam niesamowity, intensywny i całkowicie obezwładniający orgazm. Gdyby nie więzy, to zaraz po pierwszym orgazmie zwinęłabym się w kulkę. Unieruchomiona byłam lizana szorstkim językiem tak długo aż przeżyłam kolejny orgazm a zaraz po nim następny i kolejny. Coś niesamowitego! Zwłaszcza ta ciągła, nieustająca stymulacja, która była prawie nie do zniesienia tuż po pierwszym orgazmie i rozkosznie obezwładniająca, gdy wpadłam w spiralę wielokrotnego orgazmu.
Po śniadaniu Marta dostała od Roberta lewatywę, obrożę, knebel, ogonek i smycz. Przygotowana została przekazana Edycie, która dała prawdziwy pokaz tresury dla suczek. Patrzyłam z wypiekami i zapartym tchem na to, czego doświadczała. Wyobrażałam sobie jak zajmuję jej miejsce. Obiecałam sobie, że gdy tylko dojdę do siebie po porodzie poproszę Edytę o podobny trening. Ostatnią, najbardziej podniecającą cześć tresury obserwowałam w lekkim rozkroku, wtulona pupą w Tadeusza. Wszedł we mnie tuż prze wielkim finałem Marty. Kochałam się z nim obserwując jak Marta zwija się z rozkoszy. Oparta dłońmi o fotel zwracałam uwagę tylko na to, co dzieje się na podłodze przede mną. Orgazm przyszedł bardzo niespodziewanie. Prawie nie zwróciłam uwagi, gdy zaczął ocierać członkiem o moją pupę pieszcząc palcami odbyt. Patrzyłam jak Marta zwija się z rozkoszy, gdy nagle sama zaczęłam drżeć czując, jak powolutku wchodzi w mój odbyt. Po chwili Tadeusz finiszował mocnymi pchnięciami a ja pieściłam się dłonią wsuniętą pomiędzy uda. Miałam orgazm tuż po wielkim O! Marty. Słaniając się na drżących z podniecenia i zmęczenia niewygodna pozycją udach masturbowałam się jęcząc prawie tak głośno jak ona. Biorąc prysznic przez cały czas miałam przed oczami jęczącą, wypiętą na podłodze Martę. Obraz był tak silny i żywy, że mimowolnie zaczęłam się masturbować strumieniem wody ze słuchawki natrysku.
Spotkanie zakończyliśmy wczesną kolacją. Edyta obiecała mi, że po porodzie, gdy tylko będę czuła się na siłach zaprosi mnie i Martę na dalszą część treningu. Być może także udzielanego przez Katarzynę. Okazało się, że Edytę i Kasię łączy o wiele więcej, niż mi się dotychczas wydawało.


..a pieska nie uzywaliscie?
…piesek był bardzo grzeczny
szkoda..
Talonowi musiał bardzo smakować ten jogurt z cukrem
. Świetnie sprawdza się też płynny miód. No i gratulacje dla Marty za odwagę!