spólny pobyt na nagiej plaży nie rozczarował nas. Było wszystko co lubię w takich miejscach. Spokój, cisza, piasek i słonce. Nie za dużo osób. W sam raz tyle, by nie czuć się jak na bezludnej wyspie, a jednocześnie na tyle intymnie by swobodnie opalać się z rozrzuconymi udami
. Polubiłam bezpośrednią naturę Margarete, która w miłej rozmowie opowiedziała mi kiedy i jak straciła dziewictwo, jak poznała męża i ilu miała przed nim partnerów. Wszystkiego tego dowiedziałam się zadając błahe pytanie o to czy myślała o kolejnych intymnych kolczykach. Kiedy panowie grali w piłkę Margarete wplotła w rozmowę pytanie, czy mielibyśmy ochotę powtórzyć wspólną kąpiel w jakuzzi. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że bardzo by nam to odpowiadało. Zasugerowałam jednocześnie, że jesteśmy otwarci na więcej niż platoniczną przyjaźń. Sugestia została należycie zrozumiana. Byliśmy umówieni na kolację.
Po powrocie do hotelu zjedliśmy z Robertem lekki lunch. W naszym pokoju pozwoliłam sobie na odrobinę białego wina z wodą i lodem a gdy delikatnie zaszumiało w głowie rozebrałam się i naga wsunęłam się pod prześcieradło. Spałam jak dziecko do wieczora. Po ożywczej kąpieli i godzinie wybierania stroju na wspólna kolację byłam gotowa do wyjścia.
Kolacja była urocza. Nocne, nagie jacuzzi we czworo było podniecające a nawet chwilami sprośne. Głównie dzięki morzu wspólnie wypitego wina. Jako jedyna ofiara przymusowej abstynencji mogła obiektywnie stwierdzić, że pozostała trójka jest leciutko wstawiona. W sam raz by przełamać ostatnie lody. Jak zwykle pierwszy krok zrobiła Margarete wsuwając dłoń pomiędzy uda Roberta. Dalej wszystko potoczyło się się siłą rozpędu. Gdy nieco ochłonęliśmy zaproponowałam by przenieść się do naszej sypialni. Jonas udowodnił mi, że nie wolno wierzyć stereotypom na temat narodowości kochanków a Margarete uświadomiła jak wielki, erotyczny potencjał tkwi w piercingu jaki zdobi mój kapturek łechtaczki.
Spędziliśmy ze sobą dwie noce pod rząd i po małej przerwie mamy zamiar zrobić to jeszcze raz.
Marta żyje swoim rytmem. Rano sprawdziłam, czy jeszcze żyje. Otworzyła mi lekko nieprzytomna i zaspana. Rozmawiając w progu zauważyłam że w jej łóżku śpią jeszcze dwie osoby. Chyba rozpoznałam Eliasa z grupy szwedzkich studentów, ale kim była zgrabna brunetka nie mam jeszcze pojęcia. Na pewno nie była to żadna z dziewczyn z grupy Eliasa.
Marta obiecała zjeść z nami lunch na mieście. Może wtedy dowiem się czegoś więcej. Rano zapytałam się tylko czy żyje i czy zje z nami popołudniowy posiłek. Wyglądała na bardzo niewyspaną i było mi przykro, że moja poranną wizytą zakłóciłam jej sen.

