inioną niedzielę spędziliśmy we czworo, z naszymi nowymi znajomymi z Niemiec.
Martę widujemy raczej sporadycznie. Nasz mały diabełek wybrał towarzystwo uroczego i bardzo młodego chłopaka ze Szwecji. Razem z dwudziestolatką z Izraela tworzą nierozłączną trójkę często widywaną w towarzystwie pozostałej młodzieży. Swoją drogą podziwiam to, w jaki sposób ta ledwie dwudziestoletnia młodzież ze Skandynawii się bawi. Piją może nieco za dużo, ale nie widziałam by którekolwiek zachowywało się nagannie. Mili, uśmiechnięci, weseli… Z relacji Marty także bardzo bezpruderyjni i bezpośredni, co wcale nie odbieram za wadę.
Po tygodniu spędzonym w kraju Sokratesa mam prawie pewność, że nie uda się nam skosztować lokalnych specjałów. Nie to miejsce, nie ten czas. Prawdę mówiąc w hotelu i na plaży więcej jest obcokrajowców niż Greków a spotkanie podobnej do nas pary graniczyłoby z cudem. Nie możemy jednak narzekać na brak atrakcji z Margarete i Jonasem. Z pewnością nie uprawiamy wyjątkowo wyrafinowanego, czy wyuzdanego seksu, jednak spędzamy ze sobą miło czas na tym, co lubimy. Właśnie tak pojmuję ideę swingowania. To nie pogoń za coraz to bardziej wyrafinowanymi doznaniami i eksperymentami, a raczej okazja do miłego spędzenia razem czasu i wspólnego, satysfakcjonującego seksu z odrobiną pieprzyku. Tak właśnie spędzamy czas z Margarete i jej mężem. Rozmawiając, bawiąc się i kochając we czworo.
Wczoraj na przykład pojechaliśmy razem na wycieczkę po okolicy. Spacerując po skalistym brzegu znaleźliśmy małe ustronne miejsce do plażowania, gdzie zdecydowaliśmy się urządzić piknik. Na tyle dzikie, by można było się poopalać nago. Szkoda, że ze względu na skały nie można było się kąpać. Wybierając odludny, nieco niedostępny, ale za to intymny zakątek skalistego wybrzeża mogliśmy cieszyć się prawdziwie nieskrępowaną swobodą. Dzień na plaży zakończyłyśmy ujeżdżając okrakiem naszych panów. Jest coś wyjątkowo podniecającego w robieniu tego na świeżym powietrzu, całkowicie nago, patrząc jak inna kobieta obok robi dokładnie to samo z Robertem. Dobrze, że przezornie zabrałam do piknikowego koszyka dwie paczki prezerwatyw.
Po powrocie z plaży ucięłam sobie drzemkę. Wieczorem byłam jak nowo narodzona a noc spędzona w uroczej knajpce przy wspaniałej muzyce była prawdziwym relaksem. Po północy czekała na nas wyjątkowa atrakcja. Spacer wzdłuż plaży aż do odludnego zakątka, kąpiel nago, powrót do hotelu w ubraniach założonych na mokre ciała, wspólny prysznic i spora dawka seksu we czworo. We własnej sypialni byliśmy po trzeciej w nocy. Choć Margarete nalegał byśmy zostali z nimi do rana wolałam spać we własnym łóżku. Te hotelowe, nawet złożone razem, nie zapewniają zbyt wiele miejsca do snu dla czworga. Ostatnio tego miejsca potrzebuję o wiele więcej niż kiedyś.
Ta noc była naszym pożegnaniem z Margarete i Jonasem. Dziś przed południem pożegnaliśmy ich, gdy opuszczali hotel. Szkoda, jednak mamy nadzieję na kontynuowanie naszej znajomości. Wymieniliśmy się informacjami kontaktowymi. Jonas obiecał nam kopię filmu z wizyty na nagiej plaży, Robert ma udostępnić im zdjęcia, zwłaszcza ter wczorajsze
.
Dziś mam zamiar odespać wczorajszy dzień. Nie ma nic milszego niż zanurzyć się nago w pościeli. Idziemy z Robertem na szybki lunch a potem wskakujemy do łóżka. Dwie godzinki snu na pewno dobrze mi zrobią.

