RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Miły Poranek

ziś obudziłam się we wspaniałym nastroju. Pierwszy raz od kilku dni wyspałam się. Mrucząc z zadowolenia wtuliłam się do Roberta wsuwając dłoń w rozporek jego spodni. Gdy otworzył oczy pocałował go w usta i szepcząc do uszka ‘wyliż mnie’ wspięłam się nad jego usta. Kucając nad nim delikatnie nasunęłam się na jego usta. Wszedł we mnie języczkiem, by po chwili delikatnie wysunąć go z mojej pochwy liżąc mnie płynnym, niespiesznym ruchem aż ku samej łechtaczce. Był delikatny, ale nie szczędził też nieco mocniejszych karesów. Ssał, lizał, bawił się moim kolczykiem, delikatnie przygryzał moje wargi i uda. Bawił się ze mną kontrolując uważnie stopniowo rosnące podniecenie. To nie był seks na szybko, a raczej powolna uczta złożona z wielu dań, którą należy smakować powoli, nie spiesząc się. Był niesamowity a orgazm naprawdę jeszcze dziesiąci minut po jego zakończeniu drżałam wtulona w jego ramionach. Przytulona do jego piersi dłonią pieściłam sztywny jak pal członek. Zadowolona z tego, co mi ofiarował pochyliłam się nad nim i wzięłam go w usta. Stopniowo, małymi kroczkami połykałam go coraz głębiej aż po kilkunastu próbach udało mi się wsuną go głęboko w gardło, tak, że ustami dotknęłam jego podbrzusza. Sprawiło mi to trochę kłopotu, ale jak do tej pory jestem jedyną jego kobieta, której udaje się ta sztuka. Rozochocony Robert zaproponował mi zmianę pozycji. Leżąc na plecach z głowa przewieszoną przez brzeg łóżka, połknęłam go ponownie do samego końca. Kochał się w moich ustach szybkimi, płytkimi ruchami przerywanymi wolnymi pchnięciami kończącym się głęboko w moim gardle. Spuścił się wtulając w moje usta aż po same jądra. Nauczony doświadczeniem wycofał się z gardła jeszcze w trakcie orgazmu, tak bym mogła zaczerpnąć tchu. Pomagając sobie dłonią pieściłam go w ustach aż do ostatniej kropelki nasienia pozwalając by na koniec ponownie wszedł głęboko w moje gardło. Nie był już tak sztywny jak przed orgazmem, więc wsunął się we mnie bez najmniejszego oporu. Po chwili pieszczot stwardniał ponownie, lecz tym razem Robert wziął sprawy w swoje ręce. Po chwili wzajemnych pieszczot oralnych w bardziej wygodnej niż poprzednia pozycji sprawił mi rozkosz misterna palcówką, po której kilkoma ruchami dłoni doprowadził się do orgazmu celując w moje otwarte usta. Zmoczył mi twarz, szyję i częściowo piersi, po czym wtulił się ponownie w moje usta. Ssałam go leciutko aż do zaniku erekcji. Gdy zaczął sztywnieć ponownie dostał klapsa w pośladek. Co za dużo to niezdrowo!

To był udany poranek.


Ilość Komentarzy: 3 do “Miły Poranek”

  1. Ona pisze:

    Agnieszko, zdradz prosze czego nowego nauczyla Cie niemiecka kolezanka jesli chodzi o kolczyk? Moze pamietasz, moze nie.. ale mam taki sam jak Ty i konsultowalas sie ze mna w jego wyborze ;)

    Odpowiedz
  2. Agnieszka pisze:

    Oczywiście, że pamiętam. Przepraszam za zwłokę w odpowiedzi, nie miałam zupełnie głowy do tego.

    Sztuczka z kolczykiem uda się tylko, jeśli dolna kulka kolczyka jest dość spora i jeśli można ją wsunąć pod kapturek łechtaczki. U mnie jest to możliwe. Po wsunięciu kulki pomiędzy łechtaczkę a jej kapturek Margarete delikatnie przygryzała ssać napletek tak, by zęby zaciskały się pomiędzy kulką a łechtaczką. Może z opisu wydaje się to bolesne, jednak w jej wykonaniu było wprost cudowne. Myślę, że warto spróbować, o ile lubisz w miarę moną stymulacje łechtaczki. Mi sprawiło to niezłą przyjemność, ale zanim zaczęłyśmy się tak bawić byłam już odpowiednio podniecona.

    Druga ze sztuczek polegała na złapaniu w palce obu kulek sztyftu, lekkie pociągnięcie go ku sobie i powolne skręcanie (do lekkiego oporu) zgodnie z ruchem wskazówek zegara (lub odwrotnie). Czysty amok!!!

    Odpowiedz
  3. Ona pisze:

    Dziekuje. Dolna kulka jest u mnie rowniez wieksza. Druga sztuczke sama sobie robie.. a do pierwszej potrzebna jest czyjas pomoc ;)

    Odpowiedz

Skomentuj

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.