
estem niegrzeczną dziewczynką. Nudząc się w domu z nieco dziś płaczliwą Marysią zaczęłam się brzydko bawić. Gorzej, wciągnęłam w ta zabawę Roberta i Karola.
Testuję moją intymną garderobę. Po trochu zastawiając się co założyć na rozbieranego Sylwestra, lecz bardziej z czystej próżności. Zrobiłam parę zdjęć w bieliźnie. Niektóre dość grzeczne, inne mniej. Są takie, gdzie mam na sobie calutki komplet i takie w których jestem jedynie w samych pantoflach, pasie do pończoch i pończoszkach. Wysłałam kilka z nich do Roberta, inne do Karola.
Maż odpisał mi że po powrocie z pracy mam czekać na niego ze smyczą w zębach w samych pantofelkach, pasie do pończoch i pończoszkach. Czeka mnie lanie smyczą ‘na goły tyłek’ po którym zerżnie mnie na stojąco kończąc strzałem w moje usta i na piersi. Propozycja została zaakceptowana, pod warunkiem, że lanie będzie znacznie bardziej symboliczne niż zazwyczaj. Nie mam ochoty wystąpić w Sylwestra z poznaczonymi pręgami pośladkami.
Od Karola dostałam telefon… Bawiłam się z nim dwie godziny zanim zgodziłam się na spotkanie, pod warunkiem że uda mi się uśpić Marysię. Tym razem był jak glina w moich dłoniach. Ubrana w nowiutki, wyjątkowo odważny komplet czarnej bielizny pozwoliłam mu rozpalić się do czerwoności, a gdy próbował wziąć mnie odmówić mu pod pretekstem braku zabezpieczenia. Uwielbiam gdy jest taki bezbronny. Siedziałam półnaga na brzegu sofy z miną niewinnej pensjonarki. Tłumacząc się rozpięłam powoli jego spodnie. Rozmawiając powoli wydobyłam na wierzch jego sterczący paluszek. Ściskając go w dłoni rumieniłam się mówiąc jak bardzo chciałabym poczuć go w sobie. Zamknął oczy i strzelił jęcząc cichutko. Ściskałam go rytmicznie w palcach a kolejne stróżki nasienia lądowały na moich piersiach i dłoniach. Wiedziałam, że sprawiłam mu wielką przyjemność. Znając jego możliwości nie poprzestałam na tym. Z promiennym uśmiechem wsunęłam go sobie w usta. Był mięciutki, jednak po kilku sekundach ssania go ponownie był twardy jak kamyczek. Pozwoliłam mu wpleść dłonie we włosy. Zazwyczaj nie pozwalam by mężczyźni kierowali moją głową podczas seksu oralnego, jednak Karolem trudno było się zadławić a ja byłam dziś bardzo, bardzo niegrzeczną suczką. Strzelił przyciskając mnie z całych sił do swojego podbrzusza. Choć spodziewałam się tego jego wytrysk sprawił mi nieco problemów swoją obfitością. Nie udało mi się połknąć od razu wszystkiego, a kiedy puścił moją głowę ciągle miałam pełne usta. Uśmiechając się połknęłam wszyściutko, oblizałam się i ponownie wzięłam go w usta liżąc i całując. Gdy skończyłam nie pozostała na nim ani odrobina nasienia. Bez słowa sprowadziłam go w dół, rozłożyłam szeroko nogi i wcisnęłam jego twarz prosto pomiędzy uda. Nie musiałam mu tłumaczyć co ma robić. Nie było mi nawet żal nowiutkiej bielizny, gdy po kliku chwilach pieszczot zerwał z moich ud. Był boski i po raz kolejny udowodnił mi, że w seksie oralnym nie ma sobie równych. Nie twierdzę, że Robert, czy Marta nie potrafią mnie pieścić językiem. Nie, to nie to. Karol po prostu robi to z takim wyczuciem, fantazją i w tak specyficzny jedynie dla niego sposób, że nie mogę odmówić mu palmy pierwszeństwa w sztuce minety. Myślę, że liżąc potrafi czytać w moich pragnieniach. Doprowadził mnie do ekstazy, utrzymał tam, a potem sprawił, że przeżyłam serię trzech szybko następujących po sobie fal dzikiej rozkoszy. Sama nie wiem jak to opisać. Wszystko odbyło się za szybko by uznać to za wielokrotny, potrójny orgazm, jednak na pewno zasługiwało na miano multiorgazmu. Mniejsza o definicję. Gdy skończył byłam drżącym, bezwolnym kłębkiem spazmów, który ten wykorzystał ponownie. Nie wiem jak on to zrobił, ale doprowadził mnie w ciągu kilku sekund ponownie do stanu, gdy tylko marzyłam by pozwolił mi na orgazm. Tym razem nie spieszył się już jak poprzednio. Przez dziesięć minut wiłam się, jęczałam i prężyłam na próżno starając się wyzwolić rozkosz. Gdy w końcu pozwolił mi na nią eksplodowałam prosto na jego twarz. Tylko kilka razy w życiu zdarzyło mi się coś podobnego. Wiem, że określenie ‘kobiecy wytrysk’ jest bardzo przesadzone biorąc pod uwagę tych kilka kropelek wydzieliny, jednak nie uszły one uwadze Karola. Był nieskromnie, choć w bardzo dyskretny sposób, dumny z siebie. Miał ku temu powody, a ja nie kryłam się z tym jak wielką sprawił mi rozkosz. Po fakcie muszę przyznać, że o ile był gliną w moich dłoniach gdy otwierałam mu drzwi, to pod koniec spotkania role jakby się odwróciły. Byłam tak oszołomiona i mówiąc szczerze zadowolona rozkoszą jaką mi sprawił, że bez namysłu zgodziłam się na jego propozycję. Prostą, choć dla większości kobiet chyba niezrozumiałą fantazję, by masturbując się przed klęczącą, półnagą kobietą trysnąć na jej twarz, włosy i piersi. Chyba nie do końca zrozumiem podłoże tej fantazji, ale spotykam się z nią na tyle często, że musi w niej być coś bardzo dla mężczyzn podniecającego.

