ostałam porządne lanie. Nie mam przed Robertem tajemnic, więc zanim wrócił wczoraj do domu napisałam mu w e-mailu o tym jak bardzo byłam niegrzeczna. Po powrocie dostała delikatne lanie smyczą, zostałam zerżnięta na stojąco w przedpokoju, jak mi obiecano, jednak zakończenie zabawy przerosło moje oczekiwania. Po stosunku Rober zaprowadził mnie do salonu. Siadając na sofie posadził mnie sobie na kolanach. Całowaliśmy się a on pieścił mnie pomiędzy udami. Zrobiło mi się bardzo przyjemnie, a gdy spytał czy jestem podniecona odparłam zgodnie z prawdą, że bardzo. Poprosił mnie bym położyła się brzuszkiem na jego kolanach. Jedną dłonią pieścił pośladki a palcami drugiej masował mój srom. Gdy jęczałam cichutko poprosił mnie bym wsunęła pod siebie obie dłoni. Poprosił bym zaczęła się pieścić. Masturbowałam się a on delikatnie głaskał mnie po pośladkach. Im bardziej byłam podniecona, tym mocniej obejmował je, szczypał a w końcu zaczął klepać. Gdy byłam bliska orgazmu uderzenia stały się mocniejsze a pupa zaczęła promieniować podniecającym pieczeniem i ciepłem. Bardzo spodobała mi się ta zabawa. Gdy zaczęłam finiszować wykonując intensywna palcówkę poszedł na całość. Czułam się jak w amoku. Z jednej strony moje pośladki zapłonęły bólem, z drugiej pomiędzy udami obudziła się bestia pożądania. Masturbowałam się jak oszalała nie zważając na siarczyste klapsy spadające na moje pośladki. Czułam masochistyczna radość eksplodując targana niesamowitą mieszanką bólu i rozkoszy. Odleciałam zupełnie gdy wsunął we mnie cztery palce. Miałam wrażenie że zgniatam je czując jak moja pochwa zaciska się na nich w niekontrolowanych, spazmatycznych skurczach. Pierwszy raz tego dnia wyłam. Nie krzyczałam, tylko wyłam z rozkoszy mając skurcze tak potężne jak te towarzyszące porodowi. To był całkowity, totalny i niedający się ująć w słowa odlot. Z pokorą przyjęłam do wiadomości fakt, że moim prawdziwym Panem – dostarczycielem rozkoszy jest mój mąż. Przy tym co przeżyłam przed dwoma godzinami wszytko inne, czego doświadczyłam od rana, właściwie się nie liczyło!
Popołudniowa sesja wyczerpała na dziś moje możliwości. Jestem nieco obolała. Myślę, że mi i Robertowi przyda się nieco odpoczynku przed Sylwestrem.

