ygląda na to, że w sobotę będę miała przyjemność znaleźć się pomiędzy dwoma panami ‘R’. Obiecują sobie bardzo wiele po tym spotkaniu, i jeśli nie myli mnie intuicja, to nareszcie mam wymarzonego, drugiego partnera.
Wracając jednak do początku… Robert obiecał mi dawno, dawno temu, że po dziewczynie do trójkąta zgodzi się na stałego, dochodzącego partnera. Po odejściu Marty przypomniałam o obietnicy. Z początku, mimo ogromnego odzewu na dane w sieci ogłoszenie, miałam wrażenie, że poszukiwania odpowiedniego pana mijają się z celem. Najzwyczajniej nie mogliśmy znaleźć kandydata, który spełniał by nasze kryteria. Fakt ten tylko potwierdził moje głębokie przekonanie, że ogłoszenia zamieszczane w sieci mijają się z celem. Owszem, gdyby zależało mi wyłącznie na pokryciu mnie przez wygłodniałego samca, to miałabym w czym wybierać. Zależało mi jednak na kimś, kto zostałby przyjacielem domu i kogo moglibyśmy wprowadzić do kręgu znajomych swingersów.
Szczęście uśmiechnęło się po liście od znajomej pary z Łodzi, pytającym czy ciągle szukamy pana. Odpowiedziałam, że tak, i jeszcze tego samego dnia spędziłam dobrą godzinę rozmawiając z Olą przez telefon. Opis robił pozytywne wrażenie. Pracownik naukowy świeżo po przeprowadzce z Łodzi do stolicy. Doświadczony w swingowaniu, rozwiedziony, ale bez zobowiązań i lubiący podobne do nas klimaty. Chwilowo bez stałej partnerki. Wysoki brunet, nieco starszy ode mnie, ale młodszy od Roberta. Nie byłabym sobą gdybym nie zapytała wprost o to, czy mieli okazję z nim swingować. Mieli i polecali z całego serca. Z czysto egoistycznej ciekawości zapytałam się Oli o interesujący mnie szczegół budowy anatomicznej Rafała. Byłam zadowolona z opisu.
Ola obiecała nas skontaktować ze sobą i słowa dotrzymała. Po wymianie listów i dwóch telefonach spotkaliśmy się na mieście. Rafał okazał się naprawdę czarującym mężczyzną i o dziwo znalazł równie szybko wspólny język z Robertem, co ze mną. Zdecydowanie coś między naszą trójką zaiskrzyło. O swingowaniu rozmawialiśmy dość ogólnie. Tyle tylko, by zorientować się, czy mamy podobne oczekiwania, jednak starannie unikając wdawania się w szczegóły tego co każde z nas lubi.
Rozmowa przebiegła tak dobrze, że zdecydowaliśmy się zaprosić Rafała na sobotnie popołudnie. Robert, pod pretekstem tego, że chcemy spędzić ze sobą romantyczny wieczór we dwoje, załatwił z rodzicami by zaopiekowali się w tym czasie małą. Chętnie przystali na to życząc nam udanego wieczoru i nocy.
Tak więc w sobotę prawdopodobnie sprawdzimy, czy rzeczywiście coś z tego będzie. Zapowiada się obiecująco, jednak dopiero jutro okaże się, czy skończy się tak, jakbym chciała.
Rano byłam z Marysią w sklepie, a przy okazji kupiłam zapas prezerwatyw. Kilka paczuszek cienkich poliuretanowych kondomów, jak i nieco tych grubszych, lateksowych do seksu analnego. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie możliwość zrezygnować z tego sposobu zabezpieczania się. Zdecydowanie bardziej wolę seks bez gumki.
I jeszcze jedno, jeśli mogę tak zupełnie zmienić temt
. Dodałam kilka linków do stron z niebanalną fotografią (po prawej stronie). Polecam gorąco zdjęcia umieszczone na cierpko zatytułowanej stronie ‘a fuck a day’. Właśnie tego typu fotografię lubię!


Chyba wczoraj było fajnie
Pozdrawiam ciepło
w kwestii fotografii polecam http://indieporn.tumblr.com/
ostatnio jakos mało tam pornograficznie, ale ogolnie czesto pojawiaja sie klimaty np bondage. i wszystko co ‘indie’ w seksie.
pozdrawiam!