omimo ogromnej dozy optymizmu, jaką dały mi wcześniejsze rozmowy i spotkanie z Rafałem czułam się jak na szpilkach, gdy punktualnie o osiemnastej jego samochód wtoczył się na podjazd domu. Tak, miałam tremę! Choć mamy bogate doświadczenia w najróżniejszych układach, to jeszcze nigdy nie byliśmy w sytuacji wybierania dla siebie przyjaciela domu. Poza tym zawsze czuję pewien niepokój połączony z podniecającym ssaniem w żołądku, gdy mamy ‘to’ zrobić z nowym partnerem/partnerką/partnerami.
Rafał zrobił na mnie niezłe wrażenie swoją postawą. Był pewny siebie, ale w bardzo stonowany i szarmancki sposób. Ubrany na sportowo (mówię o sportowym garniturze i koszuli bez krawatu, a nie ‘dresie’ i ‘adidasach’), pachnący nienachalną nutką KENZO. Sprawił mi przyjemność bukietem ślicznych róż a Roberta zaskoczył butelką bardzo dobrej szkockiej. Na tyle dobrej, że sama poprosiłam o odrobinę z wodą i lodem, gdy panowie napoczęli butelkę świętując nasze spotkanie.
Kolacja była dość międzynarodowa. Od greckich sałatek, francuskiego pieczywa do swojskiej zapiekanki z boczniaków i polędwiczki z rusztu. Wspólny posiłek był wspaniałą okazją do rozmowy, która z czasem i wraz z wypitym alkoholem robiła się przyjemnie pikantna. Pozwoliłam sobie na aż dwie lampki wytrawnego wina. Po pierwsze było wyborne i świetnie pasowało do potraw, po drugie sprawiło, że stałam się rozluźniona i całkowicie wyzbyta jakichkolwiek hamulców.
Kolację zakończyłam w dość nietypowy, nawet dla mnie sposób. Podziękowałam panom za miłą rozmowę, wstałam od stołu i zapraszając moich mężczyzn do jacuzzi oddaliłam się w stronę łazienki. Idąc rozpięłam sukienkę i pozwoliłam jej opaść na ziemię. Byłam pod nią naga, nie licząc czarnych pończoszek i pantofli na wysokim obcasie. Kierując się po schodach na górę czułam na sobie ich spojrzenia.
Jacuzzi w naszej łazience było miejscem nieco sprośnych rozmów i zdecydowanie sprośnych karesów. Z premedytacją, stopami, pieściłam ich członki, sprawiając, że prężyli się jak siedemnastolatkowie po przebudzeniu. Musiałam uważać, by nie przesadzić z karesami i nie popsuć sobie zabawy pozwalając im przedwcześnie rozładować napięcie.
Rafał miał ładne ciało. Mocno owłosiony, z przystrzyżoną intymną czuprynką i ogolonym członkiem i moszną. Nie mógł równać się z Robertem, ale myślę, że żadna z jego partnerek nigdy nie miała okazji do narzekań. Jego penis sprawiał wrażenie miło grubego i młodzieńczo sztywnego. Jądra za to były jednymi z większych jakie widziałam i nawet Robert, czy Karol nie mogli się równać z nim ich ciężarem i wielkością. Jak dwie dorodne mandarynki i co najważniejsze uwielbiające pieszczoty. Później, w sypialni miałam okazję possać jego rodzinne klejnoty i z zadowoleniem odkryłam, że należy do mężczyzn lubiących tego rodzaju pieszczoty.
Zabawy w jacuzzi skończyły się zaraz po tym, gdy zostałam zjedzona przez moje wygłodniałe wilki. Dalszą zabawę kontynuowaliśmy w sypialni. Moi obaj panowie R okazali się zgranym zespołem graczy. Po wstępnym dotarciu w boju, przez dwie bite godziny obdarowywali mnie pieszczotami, karesami i kochali się ze mną. Mimo, że mieli przewagę liczebną starałam się odwzajemnić ich staraniom najlepiej jak umiałam. Zmagania zakończyliśmy przed łóżkiem, gdzie siedząc okrakiem na Rafale wpuściłam Roberta od tyłu do mojej drugiej dziurki. Kocham to!!!
Była prawie trzecia, gdy pod prysznicem zaproponowałam Rafałowi, by zamiast korzystać z gościnnej sypialni został z nami w naszej. Nieco speszony ostrzegał nas o tym, że chrapie. Zapewniłam go jednak, że jestem przyzwyczajona. Panowie nie mieli problemów z zaśnięciem. Będąc w środku słuchałam chwilę jak leciutko chrapią przez sen, a później wtuliłam się w plecy Roberta zasypiając szczęśliwa.
Rano, z nawyku wyrobionego przez córkę obudziłam się nieprzyzwoicie wcześnie. Postanowiłam zrobić moim kochankom niespodziankę, podając śniadanie do łóżka. Była świeża kawa, sok pomarańczowy i jajecznica na szynce z pomidorami podana wraz z kilkoma plasterkami smażonego boczku i chlebem ze spieczoną skórką. Całkowicie ich zaskoczyłam, także tym, że serwowałam posiłek bezwstydnie nago.
Na deser, w podziękowaniu za noc pełną ciężkiej pracy pozwoliłam by popuścili wodzy fantazji. Moje pełne pokarmu piersi musiały podziałać jak lep na muchy
. Nawet nie podejrzewałam, że Rafał podobnie jak Robert lubuje się w ‘tym’ rodzaju świntuszenia. W tej pozycji kochałam się po raz pierwszy. Rafał siedząc okrakiem nade mną kochał się pomiędzy moimi piersiami, a Robert, po odchyleniu na bok bioder wszedł we mnie od tyłu zaczynając tradycyjnie a spuszczając się w pupci. Cała poranna toaleta została zrujnowana w tym szybkim, drapieżnym akcie czysto hedonistycznej emanacji chuci.
Razem z Robertem myślimy, że znaleźliśmy, mamy nadzieję na stałe, partnera. Partnera, którego będziemy mogli przedstawić Kasi i Adamowi a później także reszcie naszych intymnych przyjaciół.
Ze swojej strony jestem bardzo zadowolona z telefonu, jaki miałam dziś o dwunastej. Zawarliśmy układ. Rafał zgodził się na nasze zasady. Jeszcze w tym tygodniu robimy niezbędne badania. Jeśli nic nie będzie stało na przeszkodzie to w następnym będziemy mogli zrezygnować ze stosowania prezerwatyw a także przedstawić Rafałowi Kasię i Adama. Oboje są wstępnie zainteresowani takim scenariuszem.
Na koniec jeszcze jedna refleksja… Nie sądziłam, że wszystko tak szybko się potoczy. Planując wspólną noc z Rafałem nie liczyłam, że już tej pierwszej nocy będziemy ze sobą tworzyć tak dobrany trójkąt. Nawet z Martą okres oswajania się z sobą trwał dłużej. Może jest coś z prawdy w teorii Roberta mówiącej, że o tym jak satysfakcjonujący będzie seks decyduje w 70% postawa kobieta a tylko w 30% nastrój i umiejętności partnera
. Jeśli to prawda to cieszę się, że poszłam zupełnie na całość… Zresztą, decydując się na seks z dodatkowym partnerem nie miałoby sensu grać świętoszki
. Nie byłam przecież cnotliwą oblubienicą w noc poślubą, tylko dojrzałą kobietą rozkoszującą się dwoma mężczyznami naraz. Gdyby Rafał poczuł się nieswojo w takim układzie oznaczałoby to tylko, że nie jest partnerem którego szukaliśmy. Cieszę się, że stało się inaczej.

