
astanawiam się kiedy wreszcie pogoda zrobi się znośna. Bardzo bym sobie życzyła, by za tydzień, gdy będziemy na Mazurach, było pogodnie, ciepło i bezdeszczowo. Czy jest zbyt wygórowanym marzenie, by wykąpać się nago w jeziorze, a następnie uprawiać seks na pomoście lub w altance obok? Na to lato Robert postarał się o kapitalny remont i przebudowę naszego pomostu, a w sadzie stanęła przestronna altanka mieszcząca obecnie dwa spore hamaki. W przyszłym roku ma pojawić się też wiata z paleniskiem i grillem, tak by można było pomieścić pod jej zadaszeniem małą grupę biesiadujących osób. Teraz czekam tylko na upalne, suche lato, bym mogła kąpać się, opalać, leniuchować i uprawiać seks w wodzie, na pomoście czy nawet w odmianie dla odważnych w hamaku.
Wracając do pogody wczoraj podczas zakupów zmokłam jak kura… Szczęściem Marysia została z Robertem. Na nieszczęście nie przewidziałam, że moje białe spodnie zrobią się przezroczyste na tyle, że każdy mógł podziwiać moja skąpą bieliznę i nagie pośladki.
Po powrocie do domu, zamiast pomagać mi rozpakowywać zakupy Robert wykorzystał chwile gdy pochyliłam się otwierając szafkę by wymierzyć mi siarczystego klapsa w pośladek. Poprzez mokre spodnie bolało jakbym dostała go na goła skórę. Instynktownie krzyknęłam i odwróciłam się by dać mu po głowie. Mój opór tylko zwiększył jego podniecenie i spowodował wydatne straty w mojej garderobie. Bluzka zamieniła się w strzęp materiału, spodnie straciły guziczek a o bieliźnie lepiej nie wspominać. Zrewanżowałam mu się drapiąc plecy gdy wszedł we mnie posadzoną na kuchennym blacie. Kochaliśmy się brutalnie, samolubnie i drapieżnie. Gdy on ściskał moje piesi, lub gryzł brodawki odwdzięczałam mu się kąsając opuszkę jego ucha. Gdy wbijał się we mnie rozciągając pochwę do granic rozkoszy drapałam. Gdy podniósł mnie do góry zaplotłam się wokół jego bioder udami. Oparty o blat trzymał mnie pewnie w swoich dłoniach miarowo opuszczając i nabijając na siebie. Splatając dłonie na jego szyi oparłam stopy o blat a moje biodra zaczęły tańczyć na jego sztywnym członku. Strzelił a ja po chwili dzikiego rodeo dołączyłam do niego tuląc się w konwulsjach do jego piersi.
Gdy odpoczywałam poszedł po aparat. Pozowałam mu dobrych dziesięć minut. Najpierw w porwanym ubraniu, w podartej bluzce, ze spodniami i rozerwanymi stringami oplątanymi wokół lewej nogi, później już nago. Umarłabym ze wstydu, gdyby ktokolwiek poza nami miał zobaczyć którąś z tych fotografii, czy krótki film na którym wsuwam w siebie palec, oblizuje go i wyciągam z ust pozwalając, by nasienie utworzyło cienką nitkę pomiędzy wargami a palcem.
Nazwał mnie mokrą, bezwstydną kurewką. Trzymając mocno w lewej dłoni jego jądra i masturbując go prawą zmusiłam go do uległości. Tak długo odwlekałam jego spełnienia aż obiecał, że zliże ze mnie każda kropelkę jaką na mnie uroni. Gdy uległ perswazji wsunęłam się biodrami na blat, rozłożyłam szeroko uda i spuściłam go prosto na moja łechtaczkę i wargi. Dotrzymał słowa. Wylizał mnie dokładnie, jak to obiecał! Jego język dał mi rozkosz porównywalna do tej jakiej zaznałam kilka minut wcześniej. To jak mnie ssał, lizał i bawił się ustami kolczykiem było bliskie absolutnej perfekcji. Długo odwlekał mój orgazm. Bawił się w pana i władcę, co tylko sprawiło mi więcej rozkoszy.
Wczorajszy seks, brudne, perwersyjne słownictwo jakiego używaliśmy i odrobina dominacji nad mężem, na jaką się zdobyłam, wprawiły mnie w wyjątkowo dobry nastrój. Jutro po kolacji moi panowie będą mieli twardy orzech do zgryzienia. To moja noc i mam zamiar być bardzo wymagająca.

