RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Przyjaciółki c.d.

Toast za pomocą latte

o i jestem po spotkaniu z przyjaciółkami… I jestem zadowolona, bardzo zadowolona, zważywszy na to co miałam zamiar osiągnąć przy okazji tego spotkania, a co osiągnęłam.

Przyszły wszystkie cztery. Poza Aldoną, na której mi specjalnie zależało, była też Weronika, Mariola i ‘ruda’ czyli Basia. Poza Weronką nie zmieniły się bardzo. Basia jak kiedyś obnosiła się z burzą rudych włosów, w które zawsze miałam ochotę wtulić twarz. Mariola wciąż wesoła i uśmiechnięta nadawała ton dyskusji zażarcie nie zgadzając się z nam wszystkimi w prawi każdej sprawie, co Weronika wykorzystywała by tylko podsycać dyskusję ;) Aldona była taka jaka ją zapamiętałam przy ostatnim spotkaniu. To co zawsze mi się w niej podobało to piękne brązowe włosy i oczy w tym odcieniu patrzące się z ładnej, lekko pociągłej twarzy. Nie wiem jak to opisać, ale wyraz jej twarzy i lekko przysłoniętych niesforna grzywka oczu działały na mnie od zawsze hipnotyzująco. Poza tym była całkiem przeciętnie zbudowana. Ani nie wyróżniała się wyjątkowo wciętą talia, ni specjalnie krągłymi biodrami, wzrostem, czy obfitym biustem. Była zwyczajną, przeciętną dziewczyna o proporcjonalnym, całkiem ładnym, ale trudnym do zapamiętania ciele. Wiem to, gdyż niejednokrotnie oglądałam ją taką, jaką stworzyła ją natura. Odkąd znamy się byłyśmy dobrymi przyjaciółkami. Bliskimi, serdecznymi, dzielącymi się swoimi problemami, troskami, pocieszającymi się gdy zachodziła tak potrzeba. Choć nigdy nie próbowałyśmy być ze sobą, to był okres, gdy zdarzało się nam spędzać razem noc. Ostatni raz podczas nocy po wieczorze panieńskim. By się pożegnać, by zapytać się mnie czy wiem co robię. Aldona do tej pory nie myśli się wiązać i nie wiem, czy miałaby ochotę na stabilizację. Ceni swobodę, bycie panią własnego losu. Nie żyje bynajmniej w celibacie. Miewa partnerów, czasami partnerki. Nigdy jednak nie na długo, nie by się zakochać.

To czego pragnęłam się dowiedzieć od niej podczas naszego spotkania to to, czy dalej jest pomiędzy nami coś więcej niż przyjaźń. Minęło tyle czasu od tamtej nocy. Nie, nie rozmawiałam z nią o tym co kiedyś. Nie poruszyłyśmy słowem tego tematu. Czułam jednak, że nie wszystko zostało zapomniane. W jej słowach było ciepło, a gdy jej dłoń dotknęła mojej nie spieszyłyśmy się z ich rozłączaniem.

Byłyśmy jednak w grupie. Grupie przyjaciółek, które nie miały pojęcia o tym co nas kiedyś łączyło, lub które udawały, że nie wiedzą. Zachowywałyśmy się poprawnie a jednak czując na sobie jej wzrok rumieniłam się w myślach wspominając.

Pisałam, że byłam, że jestem zadowolona z owoców spotkania. Moje zadowolenie wynika z zaproszenia na lody i kawę. Niewinnego, zwykłego poproszenia mnie o spotkanie w kawiarni we dwoje. By powspominać, pogadać o własnych sprawach, których nie chciałyśmy, lub nie mogłyśmy omówić prze pozostałych dziewczynach. Żałuję jak diabli, że mogłam zaoferować jej czas dopiero w piątek. Widziała, jak ciesze się z jej propozycji i z wyraźnym zadowoleniem przyjęła moją zgodę.

Szalony tydzień, a jutro jeszcze wpada Marta odwiedzić mnie, Marysię i Roberta, który obiecał wrócić do domu o szesnastej. Marta lubi się zwierzać, a ja jestem jedyną osobą, z która poza kochanką może rozmawiać otwarcie o każdym aspekcie swojego życia.


Skomentuj

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.