RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Wizyta

kobieta w kwiecie wiekueekend w gronie rodzinnym zapowiadał się mało ciekawie, lecz w rzeczywistości był bardzo przyjemny. Po szaleństwach poprzedniego weekendu miło było odpocząć ograniczając seks do osoby męża, choć grzecznym, skromnym i z godnym z naukami Kościoła bym go nie nazwała.

Sobotę spędziliśmy w towarzystwie moich rodziców. Spędziliśmy aktywnie. Po obiedzie wybrałam się z mamą na zakupy i do kawiarni, pofolgować przyjemnością podniebienia. Zaczęłyśmy od ciuchów, spędzając w przymierzalniach sporą cześć dnia. Mogłyśmy uchodzić za przyjaciółki, nie matkę z córka. Choć widać różnice wieku, to jednak nikt nie dałby mojej mamie więcej niż czterdzieści lat, nawet nie podejrzewając jak bardzo myli się w kalkulacjach. Przyznaję, jest zadbana, wysportowana, opalona. Tryska energią i zupełnie nie ma zamiaru klasycznie zestarzeć się, tak jak to zrobiła większość jej rówieśniczek. Naga wygląda wspaniale. Mogłam się o tym przekonać podczas wspólnego odpoczynku w saunie, gdzie obie bawiłyśmy po kolacji. Praktycznie była taka, jaką zapamiętałam ją gdy ostatnim razem brałyśmy parówkę. Jedyna zmiana była rezygnacja z naturalnego, lekko podgolonego trójkąta włosków na wzgórku. Zamiast niego był bujny, szeroki na dwa palce pasek. Gdy zauważyłam to powiedziała, że czas iść z duchem czasu, a ojcu spodobała się odmiana. Szczera jak zwykle. Jej figura i to, jak łagodnie czas obszedł się z jej równie bujnym jak mój biustem, dały mi sporą nadzieję na podobnie atrakcyjny wygląd za kilkadziesiąt lat. Jedyne, czego nie odziedziczyłam po niej to wzrost, ale ma to też swoje zalety, doceniane prze Roberta, gdy świntuszymy stojąc, a ja oplatam się na nim jak bluszcz na drzewie.

Sobota była zdecydowanie udana. Nawet bardzo, a nocne uciechy z mężem urozmaicił podniecający, choć nieoczekiwany i odrobinę trącący perwersyjną nutą, stłumiony odgłos orgazmu mamy dobiegający z sypialni na końcu korytarza. Cóż, nie tylko my wybraliśmy seks zamiast snu o drugiej w nocy. Sama ze wszystkich sił starłam się trzymać język za zębami, gdy Robert sprawił, że zobaczyłam gwiazdy. Udało się, a sama myśl o tym, że tak jak lata temu kryję przed nią mój krzyk rozkoszy sprawiła, że poczułam się ponownie podniecona i skora do harców. Opowiedziałam mężowi, jak pewnego lata pozwalałam przez kilka nocy z rzędu przychodzić do mnie w nocy mojemu wakacyjnemu chłopakowi. Kuzynowi koleżanki z sąsiedztwa. Jak wymykał się z domu, by po drabinie z ogrodu wspinać się do mojego pokoju. Jak czekałam na niego naga, jak leżąc koło siebie pieściliśmy się, a on w rewanżu za niezdarne dosyć fellatio obdarowywał mnie najwspanialszym seksem oralnym, jakiego do tej pory doświadczyłam. Szczerze mówiąc moje doświadczenie było znikome, jednak nawet dziś wydaje mi się, że naprawdę potrafił kochać ustami.

Dziś na obiad przychodzą rodzice Roberta. Choć lubię ich, to daleko nam do zażyłości, jaka łączy mnie z mama czy nawet ojcem.

Czas do pracy ;) Obiad wymaga jeszcze odrobiny przygotowań, a nie mogę pozwolić, by mama zawładnęła kuchnią. W końcu to moje królestwo! No może odrobinkę przesadziłam. To moje pracownia i sypialnia są nimi, ale kuchnia ciągle pozostaje miłym duszy lennem.


Skomentuj

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.