Trójkącik... Za parę godzin będę miała taki sam (zdjęcie można powiększyć do niekadrowanego obrazu klikając na nie)
iedawno przefarbowałam włosy… Z ‘naturalnej’ blondynki przeistoczyłam się w rudzielca. Nie całkiem, bo jasna, wytrawiona miedź nie jest spotykanym w naturze kolorem. W poniedziałek zafarbowała się ponownie… Tym razem między udami. Odrastające intymne kędziorki przybrały egzotyczny kolor. Po obiedzie mam spotkanie u kosmetyczki. W planach prawie całkowita depilacja. Prawi, bo mam zamiar pozostawić bardzo malutki, symboliczny trójkącik włosków. Podobny do tego na załączonym u góry zdjęciu.
Do soboty moja skóra będzie gładka jak pupcia niemowlęcia. W weekend sprzedajemy córkę dziadkom, a sami jedziemy na Mazury by spędzić weekend z Rafałem i jego wybranką.


Gdy zmienilam się z mocnej blondynki w rudzielca, stalam się bardziej pewna swojego wyglądu
wyszlo mi to na wielki plus choć ten kolor niesie zawsze spore ryzyko bo nie każdemu pasuje
witam w klubie rudzielcow, mrrr