RSS dla
Wpisów
Komentarzy

 
  naszym dość urozmaiconym małżeńskim ars amandi niezmiernie wiele uwagi poświęcamy wzajemnym pieszczotą. Nie stanowią one jedynie gry wstępnej, czy sposobu wyrażania sobie bliskości.

Petting już dawno awansował do rangi niemalże równorzędnego stosunkowi sposobu uprawiania miłości fizycznej. Seks już od dawna nie kojarzy się nam wyłącznie ze stosunkiem. Ba nawet słowo seks nabrało nowego wyrazu. Otóż zdarza się częściej, że kochamy się wyłącznie palcami i ustami niż decydujemy się na niepoprzedzony pieszczotami stosunek. Owszem, seks bez gry wstępnej, ograniczony do czystego, wręcz zwierzęcego w gwałtowności stosunku bywa miły. Lubie od czasu, do czasu taką odmianę.

Gdybym jednak była zmuszona wybierać pomiędzy samym stosunkiem a długim pettingiem, to zdecydowałabym się raczej na tą drugą opcje. Szczęściem nie muszę podejmować podobnych wyborów i mogę cieszyć się obiema drogami rozkoszy równocześnie.

Są sytuacje, jak na przykład połóg, gdy sztuka pettingu przydaje się jak rzadko kiedy. Jestem blisko dwa tygodnie po porodzie. Mimo świetnego samopoczucia o tym by uprawiać seks w klasycznym znaczeniu nie ma jeszcze mowy. W pewnych sprawach trzymam się ślepo zaleceń lekarzy. Zwłaszcza tak rozsądnych jak mój ginekolog. To, że przez kolejny miesiąc nie powinniśmy podejmować współżycia nie oznacza abstynencji i tego, że nasze małżeńskie łoże służy wyłącznie do spania.

Od kilku dni kochamy się. Bardzo delikatnie, bez penetracji, jednak nasze wzajemne pieszczoty nie sposób nazwać inaczej niż seksem. Choć chwilowo gry erotyczne są mocno ograniczone, to nie mogę powiedzieć, że nie są satysfakcjonujące. Są, i to bardzo! Robertowi wręczyłam atlas-podręcznik erotycznego masażu tantrycznego. Swoja drogą jeden z kilku wyjątkowo trafnych prezentów od moich rodziców, jakie z Robertem otrzymaliśmy. Mając już uprzednie doświadczenie z masażem tantrycznym, posiłkując się świeżym poradnikiem spędził półtorej godziny pieszcząc mnie na sposoby, o jakich nawet nie marzyłam. Z początku był to odprężający masaż, później erotyczna gra, a na końcu orgia doznań zwieńczona potrójnym orgazmem. W następnej godzinie mąż wyrównał mój wynik. Pierwszy płomień zgasił pomiędzy moimi zaciśniętymi udami, po raz drugi kochaliśmy się po hiszpańsku, a w dogrywce ofiarowałam mu moje usta i język.

Wcześnie rano, nie mogąc zasnąć po porannym karmieniu Martusi, zeszłam do kuchni na śniadanie. Przechodząc opodal sypialni rodziców usłyszałam coś, co sprawiło, że nagle poczułam się radosna. Kochali się! Rozmarzona jak to będzie pomiędzy mną i Robertem, gdy przekroczymy pięćdziesiątkę zajęłam się po cichu przygotowywaniem śniadania a syk pracującego espresso skutecznie zagłuszył wszelkie i tak już stłumione odgłosy… Gdy sprzątałam naczynia weszła mama. Promienna, radosna. Pocałowała mnie w policzek i zapytała co tak bosko pachnie. Zaparzyłam więcej kawy i zanim zjawili się w kuchni nasi panowie miałyśmy świetna okazje by porozmawiać ze sobą. Lubię sposób w jaki moja mama patrzy na Świat, małżeństwo i partnerstwo. Byłam ciekawa… Zapytałam się jak wygląda seks po tylu latach małżeństwa, po pięćdziesiąte. To była ciekawa rozmowa. Szkoda, że przerwana pojawieniem się Roberta. Musimy ją dokończyć, jeszcze dzisiaj, zanim wrócą w sobotę do siebie.


Skomentuj

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.