
zekam na Karola. Umówiliśmy się na jedenastą rano. Jeśli mam być szczera, to jestem podekscytowana i czuję miły uścisk w podbrzuszu. On jest taki nieprzewidywalny.
Ubrana w podarowaną od niego bluzeczkę, majteczki i pończoszki założyłam na nie króciutką, obcisłą spódniczkę i pantofle na wysokim obcasie. Zastanawiałam się, czy nie zawiązać włosów w kucyki. Wyglądałabym wtedy jak dziewczynka, ale nie wiedziałam, czy lubi takie bajkowe klimaty. Zdecydowałam się zostawić rozpuszczone włosy. Przeglądając się w lustrze podziwiałam idealną długość spódniczki. Zasłaniała pupę, jednak była tak krótka, że nie ośmieliłabym się w niej pokazać publicznie.
Wyglądam jak sekretarka pragnąca obdarzyć erekcją całą męską część pracowników. Doskonała harmonia pomiędzy emanowaniem erotyzmem a pozorami schludnego stroju.

