torek miał być dniem pracy nad nowym projektem. Miał, gdyż potoczył się zgoła inaczej.
Mając pracować w domu i nie spodziewając się żadnych wizyt wybrałam wygodny strój, w jakim mam zwyczaj chodzić po domu, gdy nie chcę się specjalnie ubierać. Założyłam na siebie obszerną, wykonaną z nieco grubszego materiału, koszulę Roberta, na nogi naciągnęłam białe pończoszki, do których pasowały wiszące nisko na biodrach koronkowe elastyczne szorty. Wygodny, prosty strój, w którym czuję się swobodnie i nieskrępowanie.
Uroczy dzień sam na sam z programem graficznym przerwał mi telefon od Karola. Nie pozwolił mi nic powiedzieć. Usłyszałam tylko będę za piec minut, kocham cię. Zanim zdarzyłam pozbierać myśli był już przed drzwiami. Wszystko potoczyło się szybko. Zaskoczył mnie całkowicie. Nie zdołałam powiedzieć ani słowa, gdy w dziwnym wirze pocałunków i pieszczot znalazłam się nagle w małżeńskim łóżku, na plecach, z głową Karola pomiędzy szeroko rozłożonymi udami. Postanowiłam nie walczyć z narastającą przyjemnością. Odchyliłam głowę do tyłu, leciutko wygięłam biodra i rozpłynęłam się powoli pod jego pocałunkami. Tuż po moim orgazmie poczułam jak wchodzi we mnie. Objęłam go udami, przytuliłam dłońmi za szyje i przycisnęłam mocno do siebie drgające w konwulsjach orgazmu ciało. Nie wypuściłam go z objęć zanim nie spuścił się we mnie do samiutkiego końca.
Kiedy odpoczywaliśmy wyznał niespodziewanie, że chciałby być ojcem mojego dziecka. Na coś takiego nie byłam przygotowana. Zatkało mnie, ale zanim zdążyłam coś z siebie wydusić powiedział, iż zdaje sobie sprawę, że to niemożliwe do spełnienia marzenie. Odetchnęłam z wyraźna ulgą. Brakowało mi tylko tego, by mój kochanek-kaprys upierał się mnie zapłodnić. Dalsze rozważania przerwało na chwile zainteresowanie Karola ściągaczem mojej pończoszki. Prawie zapomniałam, jak silny to dla niego fetysz. Głaskał mnie po udzie i pończoszce a ja jak zwykle zafascynowana obserwowałam jak jego członek powoli prostuje się na baczność, by po kilkunastu sekundach prężenia się zacząć podskakiwać tryskając naokoło nasieniem. Fascynujący spektakl. Nawet go nie dotknęłam! Zadowolony zanurkował ponownie pomiędzy moje uda, czego absolutnie mu nie broniłam. Może ma problemy z przedwczesnym wytryskiem, nie panuje nad nim w pewnych okolicznościach, jest fetyszystą, jednak przy tym wszystkim potrafi cudownie zaspokoić mnie językiem i ustami, co całkowicie i z nawiązką rekompensuje mi mierną jakość współżycia. Co tu dużo mówić. Gdy tylko poczułam jego usta pomiędzy udami zamknęłam oczy i pozwoliłam by wyczarowała orgazm, podczas którego wiłam się i krzyczałam z rozkoszy, jaką mi sprawiał.
Temat dziecka nie pojawił się aż do telefonu od zdenerwowanej Beaty, która wieczorem pytała się czy musiałam jak ta kretynka zwierzyć się Karolowi, że planujemy z Robertem dziecko. Nieco uspokoiłam ją, jednak przed południem czeka mnie trudna rozmowa. Zdaje się, że Karol zapragnął nagle potomka a zaskoczona Beata nie mogła pogodzić się z jego propozycją. Z jednej strony nie mogła powiedzieć „Nie”, z drugiej miała nieco inne plany niż ciąża i macierzyństwo.

