
zęsto spotykam się z pytaniem, jak przekonać żonę, lub partnerkę do swingu.
Przeważnie, gdy pada takie pytanie wiem, że sprawa jest beznadziejna. Większość kobiet, w przeciwieństwie do mężczyzn, nie marzy o swingowaniu i nie ma ochoty próbować. Realizacja marzeń partnera wbrew sobie prowadzi najczęściej do poważnego kryzysu. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że więcej pań zdecydowałoby się na spontaniczny, nieplanowany epizod z kobietą niż wspólny swing z partnerem. Przygoda z kobietą na zawsze pozostanie przygodą i niewinnym eksperymentem. Swing wbrew sobie będzie zawsze nosił piętno zdrady i braku zaufania do partnera. Znam pary, które rozpadły się, bo kobieta zgodziła się na eksperyment jedynie by zaspokoić ciekawość partnera i takie, które nie przetrwały, gdy partner poczuł rosnące mu rogi obserwując jak żona z pasja jęczy pod innym mężczyzną.
Swingu nie można się nauczyć, czy przekonać się do niego w czasie. Trzeba do niego dojrzeć, a chęć spróbowania musi wypływać z dobrej woli i potrzeb obojga partnerów. Jest to jeden z powodów, dla których nie jest łatwo znaleźć sympatyczną i otwarta parę. To jeden z powodów, dla których pieczołowicie kultywujemy nasze znajomości.
Nauczyłam się, że poznając nowych partnerów najważniejszą rzeczą jest znaleźć dobry kontakt z kobietą. Jeśli odnoszę wrażenie, że moja interlokutorka jest rozluźniona, zainteresowana i entuzjastyczna to wiem, że prawdopodobnie czekają nas urocze chwile razem. Gdy rozmówczyni jest spięta, nieśmiała i zakłopotana zadawanymi pytaniami, mam silny sygnał, że nie należy wiązać zbyt wielkich nadziei z tą znajomością.
To taka mała refleksja po dzisiejszej wymianie e-maili i telefonu z jedną z zaprzyjaźnionych par. Mieli dość rozczarowującą sobotę. Szczęściem było to tylko spotkanie przy kawie a nie intymna schadzka dla czworga. Z radością przyjęli nasze zaproszenie na zbliżający się weekend. Planujemy kameralne spotkanie we czworo. Marta wyjeżdża na prawe trzy tygodnie do rodziny. Będzie nam jej brakować.

