RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Pożytek z Palca…

wzajemna masturbacjaeekend spędzamy we dwoje. Marta pojechała na narty. Nasz diabełek całkiem nieźle radzi sobie na snowboardzie, więc nie widziałam powodów dla których miałaby nie uczestniczyć w wyprawie na stok ze znajomymi. My w tym roku odpuszczamy sobie wyjazd w Alpy. Szkoda, ale za daleko by pchać się tam z małym dzieckiem. Jeśli uda się, to może na jakiś weekend wyskoczymy we troje gdzieś w bliższe okolice. Problem tylko w tym, że nie za bardzo jest gdzie ;) .

Wracając jednak do tematu… Rano zrobiłam coś bardzo, bardzo sprośnego. Przynajmniej w opinii Roberta. Miałam nieco inne intencje, jednak wyszło jak wyszło.

Chciałam kochać się z Robertem ‘na rodeo’. To taka moja własna inwencja. Czasami wykorzystuje poranną erekcję Roberta do zaspokojenia własnych, samolubnych potrzeb. Zdarza się, że budzę się wcześniej od niego… Jeśli ma spontaniczny wzwód i sama mam ochotę na odrobinę szaleństwa, to właśnie wtedy robię ‘rodeo’. W sumie to nic wielkiego. Zanim obudzę go masturbuję się by doprowadzić się do stanu dość mocnego podniecenia, często prawie bliskiego orgazmu. Gdy jestem już odpowiednio pobudzona i zwilżona budzę go, odwracam na plecy wyciągam jego członek poprzez rozporek lub też ściągam mu spodnie i dosiadam go okrakiem. Robert ma tylko tyle czasu dla siebie ile mi zajmie dojście do orgazmu. Ponieważ jestem wstępnie bardzo podniecona, a on nie musi bawić się w subtelności seks przypomina dzikie rodeo. Czuję się jakbym dosiadała na oklep wierzgającego ogiera. To jak szybki seks ‘dla niego’, ale z gwarancją, że na pewno dostanę to czego pragnę.

Dziś mąż obudził się zaraz na początku, gdy masturbowałam się. Nieco rozżalona, że nie zrobię z niego mojego rozjuszonego wierzchowca, chwyciłam go za dłoń i trzymając za środkowy palec powiedziałam, że jeśli się już obudził, to chociaż przydałby się do czegoś… Masturbowałam się jego palcem, a on był na tyle zaskoczony, że pozwolił mi doprowadzić się do orgazmu. Przyznaję, podniecona wcześniejszymi pieszczotami i niecodzienną sytuacją potrzebowałam tylko kilkunastu sekund stymulacji by zadrżeć z rozkoszy.

Jego urażona męska duma sprawiła, że po zabawie z samą sobą przeżyłam coś czego nie doświadczyłam od jakiegoś czasu :) . Mąż szalał starają się doprowadzić mnie za wszelką cenę do rozkoszy. Kochał się ze mną wyjątkowo intensywnie, jednak przez cały czas koncentrując się na mojej rozkoszy. Gdy spuszczał się we mnie zegar pokazywał godzinę i dwadzieścia minut od czasu gdy się obudził. Gdy zsunął się z mojego spoconego ciała byłam dosłownie wykończona przyjemnością jaką mi ofiarował. Nie miałam nawet siły okryć swojej nagości. Nie licząc orgazmu, jaki sprawiłam sobie bawiąc się jego palcem doprowadził mnie do rozkoszy cztery razy!!! To nowy rekord biorąc pod uwagę czas i tempo w jakim się to wszystko wydarzyło. Miałam orgazm gdy pieścił mnie ustami, raz gdy bawił się palcami kolczykiem i aż dwukrotnie podczas stosunku. W tym czasie Robert spuścił się tylko raz, dając mi po raz ostatni rozkosz w najzwyklejszej misjonarskiej pozycji. Gdy ochłonęłam, co zajęło mi wyjątkowo sporo czasu, zrobiłam mu misterne fellatio połączone z pieszczeniem członka piersiami i połykaniem jąder. Postarałam się, by mógł cieszyć się wyjątkowo długą i intensywna stymulacją. Pozwoliłam mu nawet by spuścił się głęboko w moim gardle przyciskając moją głowę dłońmi do swojego podbrzusza. Zazwyczaj nie pozwalam mu na tak wiele.


Skomentuj

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.