
sobotę uczestniczyliśmy w ślubie Kasi i Adama. Nie było hucznego wesela, tylko skromna, cywilna uroczystość. Poza najbliższą rodziną uczestniczyło w nim paru najbliższych przyjaciół i przyjaciółek z obu stron. W sumie nie naliczyłam się więcej niż trzydziestu pięciu, może czterdziestu osób, łącznie z dziećmi. Coś na kształt wesela, a bardziej biesiady rozpoczętej obiadem a skończonej późną kolacją odbyło się w położonym za miastem hotelu. Zdecydowanie nie było to klasyczne wesele, jednak bawiliśmy się doskonale. Wieczorem, po jej zakończeniu cześć gości zdecydowała się wrócić do miasta, a jedynie kilka osób, głównie przybyłych spoza Warszawy, skorzystało z zarezerwowanych w hotelu pokoi.
O ile gości położono w odległym od apartamentu nowożeńców skrzydle, to nasz pokój znajdował się dokładnie po sąsiedzku. To był pomysł młodej pary. Z początku miałam obawy, czy wypada skorzystać z ich zaproszenia, by tę noc spędzić we czworo. W końcu była to ich ‘noc poślubna’. Kasia, jak i Adam jednak zapewniali nas, że właśnie tak chcieliby ją spędzić. Ze ich prawdziwie ważna noc odbyła się spory czas temu, a podczas zwiedzania Ameryki Południowej, będą mieli okazję być ze sobą tak często jak tylko tego zapragną. Zgodziliśmy się, a Adam zaplanował wszystko tak, by spotkanie odbyło się z zachowaniem należytej dyskrecji. Nikt z gości oczywiście nie miał bladego pojęcia co nas łączy i jak spędziliśmy tę noc.
Kasia była zachwycająca. Zarówno w stonowanej, odpowiedniej do cywilnej uroczystości sukni, jak i po jej zrzuceniu, gdy w samej bieliźnie stała pozując pośrodku pokoju. Robert zrobił całą masę zdjęć. To było specjalne życzenia młodych i dodatkowy prezent, który mogliśmy im ofiarować. Robert przywiózł ze sobą sporo sprzętu, a łącznie z oświetleniem stanowił on pokaźną porcję naszego bagażu. Wczoraj i dziś wybierałam te, które trafią do albumu, który będzie naszym podarkiem dla powracającej z miodowego miesiąca pary. Wybrałam dużo zdjęć, a wśród nich kilka na których jestem ja lub Robert. Najbardziej podoba mi się seria przedstawiająca mnie i Kasię kochające się na łóżku, jak i ta, gdy kocha się ona jednocześnie z obu naszymi mężczyzn. Z tych jestem najbardziej dumna, gdyż są mojego autorstwa. Zadowolona jestem też doskonałą jakością filmów, jakie zrobiliśmy aparatem. Rzadko korzystam z tej funkcji, jednak używając statywu, oświetlenia i jasnego obiektywu uzyskaliśmy wprost oszałamiający efekt. Przez najbliższy tydzień – dwa, wspólnie z Robertem, będziemy pracował nad zdjęciami i ich przygotowaniem do wydruku. Spory, profesjonalnie wydrukowany i oprawiony album będzie gotowy za trzy – cztery tygodnie. Powstanie jedynie w dwóch egzemplarzach, podobnie jak podwójne DVD z pełną galerią zdjęć i filmami.
Miło wspominam wspólną noc poślubną. Kasia, mimo młodego wieku, stała się wytrawną kochanką. Czułą, pomysłowa i bardzo zmysłową. kobietą zdającą sobie sprawę z własnej atrakcyjności i umiejącą ją wykorzystać. Sposób w jaki rozebrała mnie z sukni, i to jak pieściłyśmy się na oczach naszych mężczyzn było kunsztowną grą, zamieniona w czystą sztukę dawania rozkoszy, gdy splotłyśmy się ze sobą na łóżku. Później, oglądając fotografie zrobione gdy była zamkniętą ciałami Adama i Roberta zachwycił mnie wyraz jej twarzy. Na niektórych z nich widać czystą ekstazę, gdy wyprężona, z odchyloną ku tyłowi głową trwa zespolona w lubieżnym trójkącie. Właśnie te wybrałam do albumu. Śmiałe, nawet bardzo śmiałe zważywszy na scenę, jednak piękne tym, co daje się wyczytać z jej twarzy. Cała seria wygląda wprost zachwycająco w czerni i bieli. Z tych kilku zdjęć które przeszły już przez ręce Roberta zapadło mi w pamięci zbliżenie na twarz. Wyostrzona na rozwartych, soczystych ustach fotografia ekstazy, której tłem jest rozmyty obraz klęczącego, wbitego pomiędzy jej wypięte pośladki mężczyzny.
Zdecydowanie poproszę w przyszłości Kasię o pozowanie. Może nawet wspólnie z Adamem. Chciałabym zaproponować im udział w czymś, co od dawna pragnę zrobić. Przygotowaniu prywatnego, wydanego jedynie dla uczestników sesji, ilustrowanego atlasu miłosnych pozycji. Może już w przyszłym roku, gdzieś późną wiosną lub wczesnym latem? Wiem, że kilka par chętnie wzięłoby udział w podobnym projekcie.


mhm. noc poślubna – strzał w 10!
???
i czemu piszesz, że zabawa weselna zakończyła się późnym wieczorem, skoro trwała do białego rana
co do zdjęć – polecam pójść nawet nieco dalej. Wbrew obiegowym opiniom można zrobić bardzo „zaangażowane” zdjęcia które pokażą swing w czystej postaci i nic a nic nie będzie w nich z pornografii. a uczucie gdy taka praca znajdzie się w uznanej galerii…… hmm wielce stymulujące.