RSS dla
Wpisów
Komentarzy

Przebudzenie

ielkanoc spędziliśmy we Wrocławiu, u moich rodziców. W podróż wybraliśmy się późnym wieczorem, a na miejscu byliśmy nocą. Marysia poszła do łóżeczka prosto z samochodu. Nie obudziła się nawet przy zmianie pampersa. Po chwili ja byłam już po prysznicu i smacznie zasypiałam wtulona w pościel, nawet nie czekając na męża.

Obudziłam się o trzeciej, a tym co mnie wyrwało z bardzo miłego snu na pograniczu jawy był mój własny orgazm. Musiałam być bardzo śpiąca, gdyż Robertowi udało się rozpiąć mój nocny strój o kroju męskiej koszuli, rozebrać się pod kołdrą, doprowadzić mnie pieszczotami do podniecenia, a nawet wejść we mnie. Chyba właśnie ten ruch spowodował, że się obudziłam. Pamiętam ciepło, podniecenie, niesamowitą przyjemność gdy wszedł we mnie i dreszcz orgazmu jaki wywołał palcem wtulonym w moje krocze. Jestem pewna, że pieścił mnie długie minuty, zanim zdecydował się na ten ruch. To tłumaczyłoby abstrakcyjny, bezsensowny sen, którego śnienie sprawiało mi niewytłumaczalnie fizyczną przyjemność.

Nie miałam specjalnie intensywnego orgazmu. Był nieco ospały, niezbyt intensywny, jednak przyjemnie kojący. Sprawił mi sporo przyjemności tym, że w czasie gdy narastał, trwał i przemijał kochał się ze mną delikatnymi ruchami bioder, pieszcząc otwartą dłonią piersi. Był delikatny, nie wykonywał żadnych gwałtownych ruchów, a mimo to, gdy z mojej strony było już po wszystkim poczułam mocniejszy uścisk dłoni na piersi, nieco głębsze pchnięcie i cichy jęk po którym poczułam jak pulsując we mnie rozlewa ciepło. Zasnęłam zespolona z nim, czując delikatny dotyk jego palców pieszczących ciało od piersi do kolan.

Nad ranem kochaliśmy się już całkowicie świadomie. Po cichu, by nie obudzić córki. Leżałam na plecach z mocno rozchylonymi udami. Klęczał pomiędzy nimi i trzymając moje biodra dłońmi podłożonymi pod pośladki nasuwał mnie rytmicznymi pchnięciami na swój wielki, spragniony pieszczot członek. Wyprężona w łuk przyciskałam do twarzy mały jasiek. Gdy poczułam jego ciężar na sobie zagryzłam na nim zęby, oplotłam nogami i krzycząc w pierze zatopiłam się w rozkoszy. Zajęta sobą nawet nie spostrzegłam kiedy znieruchomiał. Leżeliśmy tak nieruchomo dobrą chwilę. Czułam pulsującą, powoli przemijającą rozkosz pomiędzy udami. Moje podbrzusze, uda i pośladki były mokre od jego nasienia. Podobnie zaplątana pode mną koszula. Otarłszy się nią poszłam prosto pod prysznic, a po nim, obwiązana w płaszcz kąpielowy, na śniadanie. Mama zjawiła się kilka sekund po mnie. Uśmiechnięta, z rumieńcem na twarzy i mokrymi włosami. Robiąc sobie filiżankę kawy stwierdziła bardziej, niż zapytała:

- Widzę, że miałaś udany poranek.

Choć zarumieniłam się jak panna przyłapana z ukochanym, to jednak zdobyłam się na szczery uśmiech i słowa:

- Robert był naprawdę kochany.

Uśmiechnęła się prężąc a ja dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że mamy podobne rumieńce na twarzy, a jej dekolt zdobi świeża malinka. Z góry dochodził przytłumiony szumem spływającej wody śpiew, a głos choć znajomy nie należał do mojego męża.

- Mamo!

Jęknęłam w udawanym zdziwieniu, pomieszanym ze zgorszeniem i podziwem. Dostałam klapsa w pośladek i zostałam zagoniona do pomocy w przygotowaniu jajecznicy z grzybami. Czułam się jak kilka lat temu, gdy zajrzawszy nad ranem do ich sypialni zdałam sobie sprawę z dwóch rzeczy. Że to nie ja odkryłam seks… I co ważniejsze, że jeszcze mogę się całkiem sporo nauczyć. A byłam już wtedy mężatką…


Skomentuj

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.